piątek, 20 stycznia 2017

Seria pomyślnych wydarzeń i trzy złe decyzje prezydenta A. Dudy

W ostatnim miesiącu sporo pisałem na tym blogu o niedokonaniach PiS-u, zwłaszcza o nadmiernej miękkości, o tym, że „PiS szczeka, a nie gryzie”. W imię obiektywizmu tym mocniej warto podkreślić więc niektóre pomyślniejsze wydarzenia z ostatnich miesięcy w Polsce oraz parę wydarzeń tego typu na arenie międzynarodowej.
 
 Cz. I
1. Pomyślne wydarzenia:

Kapitulacja „hultajstwa sejmowego” spod znaku PO i Nowoczesnej
 
Ktoś z komentatorów jakże słusznie nazwał warchołów z PO i i Nowoczesnej, blokujących Sejm, „hultajstwem sejmowym” w stylu 17-wiecznych warchołów, speców od „liberum veto”. A właśnie kapitulacja tego hultajstwa kilka dni temu jest chyba najważniejszym pomyślnym wydarzeniem ostatnich miesięcy.. Wśród chuligańskich incydentów, którymi popisała się antyrządowa opozycja chyba najhaniebniejszy był atak na posłankę Krystynę Pawłowicz, godny najgorszej dziczy. Jak to opisał profesor Aleksander Nalaskowski: „W ostatnim „w Sieci” przeczytałem wywiad, a właściwie relację Krystyny Pawłowicz, doktora habilitowanego, posłanki PiS. Rzecz dotyczył poturbowania tej kobiety pod Sejmem. „Poturbowanie” to wyprany ze znaczenia medialny wytrych. Nad Krystyną Pawłowicz banda chuliganów, nie mam wątpliwości, że nasłanych, po prostu, znęcała się fizycznie. W kraju, który szczyci się w światowych rankingach najniższymi wskaźnikami przemocy wobec niewiast, w kraju Zawiszy Czarnego, rycerskich obyczajów (...), W tym naszym kraju dochodzi do bandyckiej napaści na starszą panią, zupełnie bezbronną, na dodatek przy gmachu, będącym symbolem koncyliacji i negocjacji. Przy słyszalnym rechocie prezydenta (Komorowskiego-JRN) z Budy Ruskiej (...) Jak daleko musiała zajść erozja etyczna, że w atakującej posłankę bandzie nie znalazł się nikt, kto stanąłby w jej obronie?”.(Por. A.Nalaskowski: Nieuchronny barłóg, „w Sieci” z 16 stycznia 2017 r. ).

A ja zadam jeszcze inne pytanie: gdzie byli w tym czasie policjanci? Dlaczego natychmiast nie zwinęli KOD-owskich bandytów do więzienia?.
 
Wbrew głupawym zapewnieniom G. Schetyny i R. Petru, którzy po skrajnym samoośmieszeniu się liberalno-lewackiej opozycji jeszcze mówią o swoim rzekomym sukcesie, powszechnie widać, że puczyści ponieśli sromotną klęskę. Przyznała to z bólem nawet ich tak zajadła zwolenniczka jak Monika Olejnik, stwierdzając: „Prezes Kaczyński rozprowadził opozycję jak marmoladę”. (Podkr.- JRN).

Lewicowy komentator profesor Kazimierz Kik napisał… o katastrofalnej porażce opozycji „ to wyraz bezsilnej kapitulacji”. Obiektywnie komentujący wydarzenia naczelny redaktor „Polska the Times”, Paweł Siennicki napisał: „To opozycja, zarówno z PO, jak i z Nowoczesnej straciła najwięcej (...) Z tego kryzysu osłabiony wychodzi Grzegorz Schetyna, bo nie okazał się wytrawnym taktykiem, wygrałby, gdyby PO wycofała się wcześniej. Ośmieszony wychodzi Ryszard Petru, nie tylko po sylwestrze w Portugalii, ale przede wszystkim swoją nieprzewidywalnością, raz stawia kosy na sztorc przeciwko PiS-owi, później chce sie dogadywać .To tak samo razi jak jego „sześciu króli”, czy „rubikoń”.(...) ( Por.P. Siennicki : Opozycja niech nauczy się wreszcie cierpliwości,: „Polska the Times” 13 stycznia 2017 r.)

Politycy Po i Nowoczesnej teraz zrzucają winę za klęskę nawzajem na drugą partię. Petru stwierdził w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”: „PO najzwyczajniej przelicytowało. Myśleli, że jeszcze jest czas, a już było pięć minut po”. (Por. wywiad Agnieszki Kublik z R. Petru : Ryszard Petru.: Trzeba umieć się dogadywać...Ja umiem, „Gazeta Wyborcza” 13 stycznia 2017 r.).
Również na łamach „Wyborczej” (nr z 13 stycznia 2017 r.) cytują smętne biadolenia jakiegoś młodego posła PO: „Nie przygotowaliśmy planu, jak zakończyć protest. Mieliśmy zagrać twardo, przegonić PiS do Sali Kolumnowej. Tymczasem wyszliśmy z sali plenarnej wśród śmiechów PiS. Wiadomo, że protest trzeba było kiedyś skończyć, ale nie po to kiblowaliśmy na sali tyle dni, by na końcu odpuścić”. Biedny kiblujący!
 
Przypomnę tu jeszcze raz, że ja na swym blogu już 25 grudnia 2016 r. domagałem się surowych kar finansowych dla opozycyjnej hałastry, okupującej salę plenarną i mównicę marszałka Sejmu. W styczniu konieczność ostrych kar zaakcentowali kukizowcy. I dopiero wtedy zaczęli mówić o tych karach czołowi przedstawiciele PiS-u. Poza karami finansowymi dla głównych warchołów z PO i Nowoczesnej politycy PiS rozważają pozbawienie funkcji wicemarszałków Małgorzaty Kidawy - Blońskiej (PO) i Barbary Dolniak (Nowoczesna). Mówi się wreszcie również o odwołaniu posłów PO i Nowoczesnej, którzy przewodniczą komisjom sejmowym ( 9 na 29 komisji). Przypomnę tu, ileż razy bezskutecznie postulowałem na tym, blogu odebranie przewodnictwa komisji sejmowej ds. zagranicznych Grzegorzowi Schetynie, donosicielowi do Brukseli i rzecznikowi „totalnej opozycji”. Mam nadzieję, ze wreszcie PiS zachowa się po męsku i narzuci obiecywane kary wobec anarchicznym opozycjonistom bez sumienia i szacunku dla ładu w państwie .
 
Zbadać sprawę sejmowej targowicy!
 
Tygodnik „Do Rzeczy” i „Gazeta Polska codziennie” z 18 stycznia z oburzeniem informują o naradzie liderów opozycji w dniu 16 grudnia 2016 r., gdzie posłowie PO i Nowoczesnej bezskutecznie naciskali na pozostałe partie opozycyjne, aby podpisać wspólny apel do Rady Europy i Parlamentu Europejskiego o natychmiastową interwencję w związku z sytuacją w Polsce.. Na szczęście PSL i Kukiz 15 odmówiły udziału w tak haniebnej inicjatywie. Polityk Kukiz 15 Sylwester Chruszcz komentował całą sprawę słowami: „Nigdy nie zgodzilibyśmy się na taki krok, żeby donosić na własny kraj za granicą” Według „Gazety Polskiej codziennie wersję posła Chruszcza potwierdził lider PSL- Władysław Kosiniak- Kamysz, który odmówił podpisania apelu. (Pot. Jacek Liziniewicz i Magdalena Plejko: Targowica chciała obcej interwencji, „Gazeta Polska codziennie” z 18 stycznia 2017 r.)

Posłowie PO próbują zaprzeczyć informacjom na temat apelu do PE. A sprawa jest doniosła- dowodzi targowickich intencji w PO i Nowoczesnej. Jeśli informację tego typu potwierdza nawet lider PSL-u, to widać, że coś jest na rzeczy w całej sprawie. Wydaje się wręcz konieczne rozpoczęcie śledztwa w tak kompromitującej PO i Nowoczesną sprawie - niech wszystkie fakty wyjdą wreszcie na jaw. Warto w tym kontekście zastanowić się, po co w tamtych dniach nagle przyjechał do Polski Donald Tusk. Czy chodziło o ukryte pokierowanie puczystami, liczącymi na obcą interwencję ?
 
Kompromitacja R. Petru i M. Kijowskiego
 
Ryszard Petru wydaje się być największym przegranym ostatniego miesiąca. W zagrywce politycznej całkowicie wyrolował go Grzegorz Schetyna. Na dodatek aż nazbyt wiele kosztował go wyjazd na Sylwestra do Portugalii w towarzystwie jedynej ładniejszej posłanki z Nowoczesnej „politycznej dziewicy” Joanny Schmidt. Podobno rozwścieczona żona Petru wystawiła jego walizki za drzwi. A tu warto przypomnieć , że „tuż przed wyborami Petru przepisał większą część majątku na żonę, co może mieć dla niego niebagatelne i bolesne znaczenie już w niedalekiej przyszłości”.(Wg. Marka Pyzy i Marcina Wikło: Nowoczesna kompromitacja,”w Sieci” 9 stycznia 2017 r.), Ma dodatek zawiedzione przez Petru brzydkie posłanki wciąż myślą jak zemścić się na liderze, który je pominął. Dużo poważniejsze problemy ma chciwy alimenciarz Mateusz Kijowski. Nagle wyszło na jaw jak nakłamał parę tygodni temu, gdy gaworzył, że na KOD-zie nic nie zarabia i w ogóle żyje „na garnuszku” rodziny. Tymczasem okazało się, ze spółka Kijowskiego i żony dostawała od KOD-u po 15 tysięcy zł miesięcznie. (Uzbierało się z tego ponad 90 tysięcy zł ,a według innych danych nawet 120 tysięcy zl ).. Co najlepsze „władze KOD-u twierdzą, że kasa wypłynęła bez ich wiedzy i zgody”. (Wg. tekstu naczelnego redaktora „SuperExpressu” Sławomira Jastrzębowskiego :Mateusz Kijowski: Bezpłciowy, gładki kłamca, „SuperExprerss” z 7-8 stycznia 2017 r.)

W ”Najwyższym Czasie” przypomniano, że Kijowski zalega ze spłatami alimentacyjnymi na grubo ponad 100 tys. zł. Autor „Najwyższego Czasu” zapytywał w związku z tym :„Czy mężczyźnie, który - według se.pl - zalega pieniądze własnym dzieciom, przystoi poświęcać czas na ‘zbawianie „Polski? Czy nie powinien zakasać rękawy i wziąć się do pracy? Tej oficjalnej. Sposób księgowania faktur z KOD sprawia bowiem, że rozliczeń „usług informatycznych” komornik nie zajmie”. Niektórzy mówią, że Kijowski „pomylił honor z honorarium”. A swoją drogą nie rozumiem, dlaczego zalegającego z tak wielką sumą alimentów próżniaka Kijowskiego nie zapuszkuje się do więzienia, żeby uczciwie zarabiał na spłatę swych dzieci.
 
Decydujący cios zadała Kijowskiemu jego własna siostra Marta Wiatr .Określiła go jako zdolnego i kreatywnego, tyle, że nie chcącego się zbytnio przemęczać normalną pracą. Komentując przytakująco pytanie, czy dla Mateusza „Kod był pomysłem na biznes” stwierdziła: (...)„Umiem liczyć. Jeśli kogoś nie stać na płacenie alimentów, a kupuje sobie gadżety za tysiące złotych, to skądś te pieniądze musi brać.(...) „Zawsze był gadżeciarzem. W tych kwestiach zawsze miał większe potrzeby niż możliwości finansowe. (...) Dostał… posadę w radzie nadzorczej PZU, gdzie liznął lepszego świata. Tam zobaczył, że ludzie mogą mieć luksusowe rzeczy na wyciągnięcie ręki. Aspirował do takiego świata (...) Jego łatwo trzymać za twarz, bo ma za dużo za uszami. Jest zadłużony, więc nie trudno nim sterować za pomocą pieniędzy. (Podkr.- JRN). Gdy będzie grzecznie robił co trzeba, to mu się spłaci trochę długów. A jeśli nie- wierzyciele będą długi ściągać w trybie pilnym. Jest dla mnie oczywistym, że za KOD stoi jakaś siła. Mateusz sam by tego nie wymyślił.(...) Uważam, że to, co robi mój brat jest bardzo szkodliwe. To jest przecież działanie przeciw demokracji.(...) To, co zrobił 13 grudnia, to było absolutne przegięcie (...) świętować stan wojenny z ubekami?” ({Por. Rozmowa Marcina Wikło i Marka Pyzy z M. Wiatr: Mój brat szkodzi Polsce, „ w Sieci” z 16 stycznia 2017 r.). Wielkie brawa dla pani Marty Wiatr za ten wywiad! Mamy tu kolejną odmianę rodzinnej historii biblijnej z Kainem - Mateuszem i panią Martą w roli Abla.

Kompromitujące zarzuty korupcyjne wobec b. senatora J.Piniora
 
Coraz gorzej wygląda sprawa b. senatora z PO, znanego lewaka Józefa Piniora. Przelotnie aresztowany wraz z gronem wspólników pod zarzutem korupcji, Pinior zyskał natychmiast poparcie ze strony różnych „autorytetów”, donośnie gardłujących w jego obronie .Fakty okazały sie jednak uparte. Ujawniono taśmy z podsłuchu Piniora, stanowiące az nadto wymowny dowód winy senatora -lewaka. W jednym z nagrań przy zapewnieniach o działaniach korupcyjnych czytamy jego szczere zapewnienia pod adresem opłacających go osób : „ „Żeby oni wiedzieli k..., że my działamy na pewno, wiesz, na pełny gwizdek”. (Por. JSZ: Były senator PO na taśmach CBA : Działamy k.... , na pełen gwizdek”, „Fakt” 13 stycznia 2017 r.).
 
Ustawa antylichwiarska ,ustawa dezubekizacyjna i projekt reformy ordynacji wyborczej
 
Innym dobrym wydarzeniem było wyjście ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro z ustawą antylichwiarską, bardzo mocno ograniczającą wysokość odsetek, pobieranych przy pożyczkach. Bardzo istotne było przegłosowanie wreszcie ustawy dezubekizacyjnej. I zapowiedziana przez MON o tyle lat opóźniona degradacja Jaruzelskiego i Kiszczaka Ważną nową decyzją jest wysunięty niedawno przez PiS projekt zreformowania ordynacji wyborczej. Szczególnie celowym wydaje się zaakcentowana w tym projekcie konieczność wprowadzenia dwukadencyjności szefów władz samorządowych (prezydentów, wójtów, etc.) Niektórzy rządzą w miastach po kilkadziesiąt lat. Sprzyjało to i sprzyja powstawaniu różnych wielkich patologii korupcyjnych.
 
Objęcie arcybiskupstwa w Krakowie przez abp. M. Jędraszewskiego wielkim wzmocnieniem nurtu patriotycznego w Kościele katolickim w Polsce
 
Od paru miesięcy redaktorzy „Gazety Wyborczej” wyrzekają, wręcz jęczą :jak „postępowy” papież Franciszek mógł mianować na stolicę archidiecezji w Krakowie takiego zwierzchnika jak ks. arcybiskup Marek Jędraszewski? Niemiłe zaskoczenie redaktorów „Wyborczej” et consortes jest tym większe, że Ojciec Święty przed nominowaniem abp. Jędraszewskiego odrzucił wszystkich trzech kandydatów podsuniętych mu przez kardynała Dziwisza! (Wg, wypowiedzi ks.Tadeusza Isakowicza Zaleskiego w wywiadzie dla „SuperExpressu” z 24-26 grudnia 2016 r. pt.: Oprócz wiary potrzeba dobrych uczynków). Wiele rzeczy sprawiło, ze ks. abp. Jędraszewski strasznie podpadł intrygantom z ulicy Czerskiej, próbującym podważać istotę Kościoła w Polsce. Wręcz pękali ze złości w związku z kazaniem ks. arcybiskupa w 71 rocznicę Powstania Warszawskiego, gdy powiedział m.in.: „Nawiązując do wiersza Józefa Andrzeja Szczepańskiego pod tytułem „Czerwona zaraza”, będącego jednym wielkim oskarżeniem czerwonego bolszewizmu musimy jednoznacznie stwierdzić: obecnie przychodzi do nas lewacka zaraza. (Podkr.-JRN). Dlatego też z całą powagą musimy zadać sobie szereg pytań, inspirowanych utworami bohaterskiego „Ziutka”: ilu z nas widzi w tej zarazie zbawienie dla siebie, a ilu wita ją z odrazą”? Dodajmy, ze w tymże kazaniu abp. Jędraszewski ostro skrytykował ówczesnego prezydenta B. Komorowskiego za zrównanie polskiego Powstania Warszawskiego z zamachem grupy niemieckich generałów przeciw Hitlerowi.
 
Świetny historyk, badacz dziejów najnowszych i publicysta Tadeusz Płużański, pisząc o rozmiarach rozjuszenia dziennikarzy w „Wyborczej” na abp. Jędraszewskiego, stwierdził: „Chyba największą furię spowodowała inna homilia - z marca br. „Gazeta Wyborcza” napisała :Jest coś gorszącego i antychrześcijańskiego w tym kazaniu- rzekomym potępieniu mowy nienawiści. To kazanie, które żądli”. Co tak ubodło ekipę z ul. Czerskiej? Abp Jędraszewski mówił m.in.: „Dalej ten człowiek obawia się fundamentu moralnego, jakim jest 10 przykazań, opowiadając się tym samym za relatywizmem moralnym, za tym, że każdy może mieć swoją prawdę i według niej żyć oraz narzucać ją innym. Na koniec, bojąc się nacjonalizmu, uderzył ten człowiek w to, co jest najbardziej istotne dla całej naszej wielkiej tradycji - w patriotyzm. Ten człowiek nie chciał, by nasze życie po 1989 roku kształtowało się według tych trzech słów tworzących jeden wielki program dla Polski - Bóg,Honor, Ojczyzna”. To oczywiście o Adamie Michniku”. (Por. T. Płużański : Jeżeli klękam, to jedynie przed Bogiem,”Super Express”. Tak ostre słowa krytyki abp. Jędraszewskiego pod adresem immoralisty i antypatrioty Michnika były chyba najtwardszym potępieniem naczelnego „GW” ze strony jakiegokolwiek hierarchy katolickiego przez cały okres po 1989 r.
 
Bardzo ważne znaczenie w naukach abp. Jędraszewskiego miała jego bardzo stanowcza postawa w sprawach moralnych, a zwłaszcza jednoznaczne potępienie ideologii gender. Mówił o niej: „ Jest to ideologia szalenie niebezpieczna, która prowadzi do śmierci danej cywilizacji”.(Cyt. za: Tomasz Krzyżak: Biskup na linii frontu, „Plus-Minus”, „Rzeczpospolita” z 17-18 grudnia 2016y r.).

Jesienią 2013 roku podczas spotkania w ramach „Dialogów w katedrze”, które zainaugurowano w Łodzi, powiedział m.in. :- „Nie potrafię docenić genialności pani profesor Środy,. która twierdzi, że Jezus był pierwszym rzecznikiem gender. Ale to już być może jest jej jakaś szczególna interpretacja tego zjawiska. Proszę mi wytłumaczyć, bo być może jestem za głupi, żeby to zrozumieć- znając Ewangelię - w jakiej mierze Chrystus jest pierwszym twórcą czy zwolennikiem gender”.(Por.tamże.) Latem 2014 r. na lamach Plusa-Minusa” abp. Jędraszewski, wówczas już wiceprzewodniczący Episkopatu stwierdził, że Polsce próbuje się „tworzyć katolickie getto”, wokół nas trwa wojna ideologiczna i Kościół nie może milczeć, żarty się skończyły. Robiąc otwarty przytyk do tzw. „kościoła otwartego” arcybiskup powiedział : „Mogę się zgodzić na cierpienie z powodu takich czy innych inwektyw. Mogę je nawet pominąć milczeniem. Ale jeśli się narusza sprawiedliwość społeczną, zwłaszcza prawo do życia innego bezbronnego człowieka, to mam milczeć? To właśnie miałoby być przejawem tak bardzo oczekiwanego przez pewne środowiska tzw. kościoła otwartego?”.(Por.tamże). Występując przeciw taktyce defensywy i bierności ks. abp M. Jędraszewski powiedział w jednym z najnowszych wywiadów : „Większość hierarchów katolickich na Zachodzie już się poddała. Uważają, że myśmy już Europę przegrali i że nie ma odwrotu!” (Por. wywiad T.Krzyżaka z abp., M.Jędraszewskim „Nie chcę być „złym”, Plus -Minus”, Rzeczpospolita” z 24-26 grudnia 2016 r.
W innym wywiadzie , występując w obronie cywilizacji europejskiej powiedział: „Mogę sobie łatwo wyobrazić, że za jakiś czas, mam nadzieje, że sam tego nie dożyję, że w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim- tu, na terenie Europuy - tak jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych w rezerwatach”.(Por. T. Płużański : op. cit.).
 
Mam nadzieję, ze nowy arcybiskup krakowski wreszcie zrobi porządek z zakamuflowanymi wrogami wiary Chrystusowej z „Tygodnika Powszechnego”, na czele z jego byłym redaktorem naczelnym ks Adamem Bonieckim czy związanym po uszy z platformowcami ks. Kazimierzem Sową, dziś sekretarzem Rady Nadzorczej spółki akcyjnej Krakchemia. Jakąż wielką nadzieją dla Kościoła w Polsce jest nowy metropolita krakowski. Co najważniejsze został on arcybiskupem krakowskim na miejsce kardynała Dziwisza, sprawcy wielu niefortunnych decyzji personalnych, które podsuwał do podpisania ufającemu ludziom, a mało dbającemu o tak przyziemne sprawy Ojcu Świętemu, Przypomnijmy też, że to Dziwisz doprowadził do wsadzenia A.Kwaśniewskiego do papamobile w czasie kampanii wyborczej w 1999 r., co dało mu dodatkowe fory. Kardynał Dziwisz powinien za to przeprosić społeczeństwo.
 
Jak bardzo potrzebne są zmiany w Kościele katolickim w Polsce najlepiej świadczy sprawa charyzmatycznego księdza Jacka Międlara. „Gazeta Wyborcza” rozpętała przeciw niemu nagonkę, która przybrała bardzo znaczące rozmiary. Wziął w niej między innymi udział judeochrześcijanin wytrawny oszczerca Tomasz Terlikowski, od dawna zatruwający atmosferę w środowiskach katolickich. W pewnym momencie ksiądz Międlar miał szczerze dość tej nagonki i z porzucił status duchownego, czego bardzo żałuje. Kościół katolicki w Polsce stracił charyzmatycznego księdza, który miał świetny kontakt z młodymi ludźmi. Za to media zyskały bardzo dobrego publicystę (vide najnowsze teksty ks. Międlara w „Gazecie Warszawskiej” i w „Polsce Niepodległej”). Co najciekawsze ks. Międlara atakowano u nas za takie krytyczne osądy napływu muzułmańskich imigrantów do Europy, jakie podzielają węgierscy hierarchowie (jeden z nich powiedział o najeździe muzułmańskim na Europę), czy prymas Czech. Bo na Węgrzech i w Czechach nie przejęto się zbytnio zaleceniami papieża Franciszka w sprawie przyjmowania imigrantów ( w sprawach takich nie obowiązuje dogmat nieomylności papieża!).

Tylko u nas kardynał Nycz ośmiesza się twierdzeniami, że Polska ma obowiązek przyjmowania imigrantów. Kardynał Nycz nie ma prawa narzucać legalnemu rządowi polskiemu jakichkolwiek obowiązków, tym bardziej szkodliwych z punktu widzenia interesów Polski. Najlepiej byłoby, gdyby sam wziął do swego pałacu z 20 imigrantów muzułmańskich, a potem czuwał dniem i nocą, aby go nie obrabowali i nie zgwałcili mu gosposi. Prawdziwym skandalem jest fakt, ze w Polsce bezkarnie grasują tacy duchowni -szkodnicy jak ksiądz Boniecki czy ksiądz Sowa, a uderza się w tak wspaniałego księdza jak ksiądz J. Międlar. Kiedy wreszcie zostanie u nas uporządkowana sytuacja w Kościele katolickim i powróci on do idei wielkiego Prymasa Tysiąclecia Stefana kardynała Wyszyńskiego?
 
Odejście „Budynia” - europosła Kazimierza Ujazdowskiego z PiS
 
Drobnym, ale bardzo pomyślnym wydarzeniem było odejście starego przebierańca politycznego Kazimierza Ujazdowskiego, potocznie zwanego Budyniem z PiS. Należy tylko żałować, że wcześniej go nie wyrzucono z PiS za różne skrajnie szkodliwe wypowiedzi, sprzeczne z interesem Polski. Okazano mu za dużo cierpliwości i miłosierdzia. Przypomnę, że już z osiem miesięcy temu ostrzegałem na tym blogu przed tą jakże nieciekawa kreaturą, której kariera w PiS była zupełnie nieuzasadnioną. Ach ta PiS-owska miękkość!
 
Wreszcie odszedł z Trybunału Konstytucyjnego największy szkodnik roku 2016 r. polskiego sądownictwa Andrzej Rzepliński
 
Dobra Zmiana wreszcie zawędrowała do Trybunału Konstytucyjnego. W grudniu 2016 r. zakończył prezesurę tego Trybunału b. członek PZPR i b. II sekretarz POP PZPR Andrzej Rzepliński, bezkonkurencyjnie największy szkodnik roku 2016 . Swymi niepohamowanymi ambicjami politycznymi i destrukcyjnymi działaniami przyniósł wielkie szkody dla autorytetu Polski w świecie. W „Polsce Niepodległej” z 21 grudnia 2016 r. pisano o Rzeplińskim: „Nikt tak jak on i sędzia Łączewski nie przyczynił się dotąd do spadku zaufania Polaków do pań i panów w togach szczycących się przynależnością do „kasty ludzi nadzwyczajnych”. Niech hańba na zawsze przykryje jego imię!. Sparaliżowany przez jego głupotę Trybunał Konstytucyjny wreszcie zaczyna funkcjonować.
 
Dobrze, że strachliwy wicepremier Piotr Gliński się wreszcie w pełni odsłonił
 
Pisałem już na tym blogu o kompromitującym zachowaniu wicepremiera i ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotra Glińskiego. Ten skrajny pantoflarz wystąpił z gwałtownym atakiem na telewizyjne „Wiadomości”, bo ośmieliły się skrytykować fundację, ,w której działa jego dużo młodsza małżonka wraz z panią Rzeplińską. Niedługo potem doszedł kolejny skandal z udziałem wspomnianego wicepremiera i ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jego Ekscelencji Piotra Glińskiego. Chodziło o cofnięcie dotacji przez Glińskiego dla najlepszej w Polsce księgarni patriotycznej - księgarni Ewy i Waldemara Podgórskich w Łodzi. Pisałem już o tym , ale teraz oddam głos w tej sprawie świetnemu pisarzowi i poecie kresowemu Stanisławowi Srokowskiemu.

W „Warszawskiej Gazecie” z 5 stycznia 2017 r. Srokowski napisał: „A teraz krótko o strachu instytucjonalnym. Czego jak czego, ale nie mogę pojąć, czego się może bać tak potężna instytucja jak Ministerstwo Kultury czy instytucja posła polskiego. O co chodzi? Otóż, jak mi pisze jeden z korespondentów, istnieje w Lodzi od kilkunastu lat znakomita księgarnia , zwana Księgarnią Wojskową, imienia gen. Stefana „Grota” Roweckiego. Prowadzi ją skromne, ale bardzo aktywne małżeństwo - Ewa i Waldemar Podgórscy. Mozolnie od lat upowszechniają wartościowe książki. Organizują wielkim wysiłkiem, nie mając na to funduszy, spotkania z autentycznymi, rzetelnymi twórcami, których inne placówki nie zapraszają albo wręcz wyganiają. By dać szanse większej grupie poważnych twórców na zaprezentowanie swojego dorobku, gospodarze księgarni zwrócili sięi do biura poselskiego cenionego posła, a zarazem wicepremiera kraju ,Piotra Glińskiego, z prośbą o wsparcie niewielką kwotą ich działalności. Dyrektor biura zaakceptował prośbę. I w tym momencie pojawia się strach. Kiedy do księgarni przybył autor książki Żydowskie lobby polityczne w Polsce, Marian Miszalski, a lokalna „Gazeta Wyborcza” zaatakowała przebieg spotkania, nierzetelnie zresztą cytując wypowiedzi autora, minister kultury i łódzki poseł Piotr Gliński tak się wystraszył, że cofnął obiecaną wcześniej pomoc. Na Boga, żeby poseł, nie mówiąc już o premierze, był aż tak strachliwy?! Wierzyć się nie chce, że „Wyborcza” aż tak wysoko wciąż sięga. A władza drży! Zgroza, panie ministrze! I wstyd, duży wstyd!”. (Podkr.- JRN). (Por.S.Srokowski: Panie Ministrze, przestań się Pan bać!.”Warszawska Gazeta” 5 stycznia 2017 r.)
 
Rzeczywiście wstyd, potworny wstyd! Teraz widzimy jak ten jegomość niezasłużenie mianowany ministrem i nawet wicepremierem troszczy się o kulturę narodową. Cofając pod naciskiem „Wyborczej” dotację dla najlepszej księgarni patriotycznej w kraju przypomniał o swych dawnych korzeniach (był niegdyś członkiem tak antypatriotycznej partii jak Unia Wolności!). mam nadzieje, że wyborcy w Łodzi dobrze zapamiętają tę jego jakże niechlubną decyzję.
W przygotowywanym przeze mnie subiektywnym rankingu ministrów Glińskiemu chcę dać 2 plus, ale być może jestem nazbyt litościwym.
 
Samokompromitacja kolejnego posła Platformy Obywatelskiej
 
Przywykliśmy już do pokazów nieuctwa posłów Nowoczesnej i Po. Wprawdzie bezkonkurencyjnym nieukiem dalej pozostaje Ryszard Petru , choćby za „odkrycia”, że Konstytucja 3 Maja obowiązuje po dziś dzień, a Piłsudski dokonał zamachu majowego akurat w miesiącu jego śmierci ,tj. w maju 1935 r., ale na ścieżkę nieuków wkraczają coraz to nowsi parlamentarzyści. Najnowszym ,pożal się Boże „politykiem” tego typu stał się poseł PO prawnik Arkadiusz Myrcha. Zabłysnął on „odkryciem”, że do Trzech Królów należeli : Kacper, Melchior i Belzebub! Niech go Belzelub uściska! Przypomnijmy, że Myrcha wszedł do Sejmu w 2015 r dzięki pierwszemu miejscu na toruńskiej liście PO. Pogratulować! Wśród dziennikarz jak dotąd niepodważalny prym w ignorancji wiedzie „gwiazda” telewizyjna Agnieszka Gozdyra. W czerwcu 2013 r. w rozmowie z Januszem Korwinem-Mikke „przygwoździła” go pytaniem: dlaczego nie zaprosił do udziału w swej partii Romana Dmowskiego?
Prawdziwe matolstwo!

c.d.n.

wtorek, 10 stycznia 2017

Ponad dwieście pytań do p. prezydenta A.Dudy, p.premier B.Szydło oraz do władz PiS (XXV)

Zbyt duża miękkość władz wobec awanturników z opozycji (VI)

Czy kukizowcy są twardsi od PiS-u?
 
Przypomnę tu, że już 25 grudnia 2017 r. pisałem na tym blogu: „ Moim zdaniem to głównie miękkość PiS wobec blokady Sejmu doprowadziła do rozbuchania konfliktu, a ugasić go może tylko twarda konsekwentna postawa. Świeżo przeczytałem wywiad z b. ministrem Gabrielem Janowskim. Wspominał w nim jak za blokadę mównicy sejmowej został ukarany przez marszałka Sejmu Marka Borowskiego zabraniem trzymiesięcznych poborów sejmowych. (Por. wywiad Elizy Olczyk z Gabrielem Janowskim: Najgorszy dla gospodarki był rząd Jerzego Buzka, „Plus-Minus” z 17 grudnia 2016 r.) Dlatego od razu na początku blokady należało przypomnieć precedens z ukaraniem posła Janowskiego przez marszałka Borowskiego i twardo zapowiedzieć, że wszyscy blokujący mównicę będą podobnie ukarani. Ciekawe, ile posłanek i posłów chciałoby dalej blokować mównicę po takiej zapowiedzi? Jak widać w PiS-ie zupełnie zapomniano o tym, precedensie! A za słabość reakcji płaci się słoną cenę. Myślę, że czas jeszcze na zastosowanie groźby surowych sankcji finansowych wobec opozycyjnych posłanek i posłów blokujących salę sejmową i mównicę. Należałoby też jak najszybciej przeciąć dostawę prądu do nielegalnie protestujących. Straż Marszałkowska nie powinna też wpuszczać na salę kolejnych amatorów blokowania”.
 
Wszystko potwierdza słuszność powyższych moich stwierdzeń pisanych już 25 grudnia 2016 r. W nader podobnym do nich duchu wypowiadają się w ostatnich dniach lider „Kukiz 15” Paweł Kukiz i paru innych czołowych przedstawicieli jego partii. Paweł Kukiz w rozmowie z „Wiadomościami” (w TVP 1 z 7 stycznia 2017 r.) tak skomentował sytuację w Sejmie, która była bezpośrednią przyczyną grudniowego kryzysu politycznego: „Pan marszałek Kuchciński, według mnie, powinien był wziąć pana Szczerbę, który zwrócił się do niego per „kochany marszałku”, zarządzić przerwę, wziąć pana Szczerbę do saloniku, i wytłumaczyć mu, że nawet jako człowiek wymaga zwykłego ludzkiego szacunku .I że dzieli ich właściwie różnica pokolenia. I że  „kochany” to on może mówić do taty albo do partnera. Kukiz dodał, że „nie będzie uciekał przed Szczerbą do innej sali”: (Wg. portalu „wPolityce z 8 stycznia 2017 r/) Wydaje się, że realizacja sugestii posła Kukiza w sprawie posła Szczerby byłaby dużo sensowniejszym działaniem od nazbyt pospiesznej nerwowej reakcji marszałka M. Kuchcińskiego, który natychmiast wykluczył posła Szczerbę z obrad. A w ten sposób dał dogodny pretekst dla opozycji do rozpoczęcia awantury, blokowania mównicy sejmowej, etc. Równocześnie zaś poseł Kukiz stanowczo wypowiedział się przeciw tolerowaniu przez marszałka Kuchcińskiego okupacji mównicy sejmowej i przeszkadzaniu w obradach na sali plenarnej przez opozycję.
 
-Jeżeli marszałek Kuchciński grał po męsku, grał na ostro, to trzeba tak skończyć, a nie robić rzeczy na zasadzie cyrku, uciekanie, blokowanie poprawek (...). To są rzeczy niedopuszczalne, to są rzeczy, które są nie do końca prawdopodobnie zgodne z Regulaminem - powiedział Kukiz.
 
Pytany, co powinno się zrobić w sytuacji, gdy 11 stycznia posłowie PO i Nowoczesnej nadal będą próbowali zablokować mównicę sejmową, Kukiz stwierdził, że rozwiązaniem jest oddanie prowadzenia posiedzenia Sejmu wicemarszałkowi Stanisławowi Tyszce (Kukiz'15), który "nałoży na nich kary finansowe". (Podkr.-JRN) (...) 

-Dla mnie jest rzeczą skandaliczną, by (...) przed jedną trzecią posłów dwie trzecie uciekały na jakąś inną salę i by posłowie, którzy postępują niezgodnie z Regulaminem Sejmu, a w każdym razie z całą pewnością powagę Sejmu maltretują, pozostali zupełnie bezkarni - powiedział Kukiz z TVP Info, komentując blokowanie sali obrad przez polityków opozycji, PO i Nowoczesnej.

 Według niego część opozycji, która jest "opozycją histeryczną", od początku kadencji parlamentu robi wszystko, aby "sprowokować partię władzy do zachowania, które mogłoby być pretekstem do dalszej eskalacji jakichś dziwnych zachowań". - Do partii władzy mam pretensje, że daje się w to wszystko wkręcić - zaznaczył.
Jak mówił, ma też pretensje do PiS, że nie skontaktowało się z nim w kwestii tego, co robić w sytuacji, do której doszło podczas posiedzenia Sejmu 16 grudnia. - Trzeba było zadzwonić do przewodniczącego trzeciej siły parlamentarnej chociażby w kwestii konsultacji, co robić w zaistniałej sytuacji na sali plenarnej - mówił lider Kukiz'15 (Por. Paweł Kukiz: jeżeli marszałek Marek Kuchciński grał na ostro, to trzeba tak skończyć, oprac. Adam Przegaliński, Wiadomosci.pl 7 stycznia 2017 ).
Postulując podjęcie twardszego kursu wobec opozycyjnych posłów blokujących salę, poseł Kukiz zaakcentował :„Wyjście jest takie: oddanie obrad marszałkowi Tyszce i kary finansowe dla tych, którzy będą okupować. (…) Straż Marszałkowska to jest wyjście lajtowe w porównaniu z tym, co czytałem w analizach prawniczych wysłanych przez marszałka Kuchcińskiego, gdzie czytamy o możliwym użyciu BOR.”. (Por. cytowany już wyżej wywiad posła Kukiza dla telewizyjnych „Wiadomości” (TVP 1 ) z 7 stycznia 2017 r., wg. „wPolityce” z 8 stycznia 2017 r.). 8 stycznia w programie TVN 24 „Kawa na ławę” Kukiz powtórzył: „jeśli pan marszałek Kuchciński boi się podjąć sankcje, to niech odda kierowanie dyskusja wicemarszałkowi Tyszce z Kukiz 15, a on ukarze najwyższymi karami- zabraniem polowy uposażenia za trzy miesiące wszystkim posłom, którzy będą blokowali mównicę” .10 stycznia 2017 Kukiz powiedział: „Trzeba wprowadzić takie rozwiązania, które uniemożliwią konflikty na przyszłość. Żeby zajmować sie poważnymi sprawami, a nie sporami między posłem Szczerbą, a marszałkiem Kuchcińskim”. Z ostrym potępieniem posłów okupujących salę sejmową wystąpił również wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z „Kukiz 15”, mówiąc na antenie TVP 1: „Nie może być tak, że pod wpływem paru błaznów okupujących mównicę większość się wycofuje”. Zdaniem wicemarszałka Tyszki wszystkie osoby łamiące regulamin Sejmu muszą zostać ukarane. Tyszka uznał za absolutny błąd przenoszenie obrad 16 grudnia do sali kolumnowej, stwierdzając „W sytuacji, w której jest łamany regulamin, jeżeli apele nie przynosiły skutku, należało wezwać Straż Marszałkowską i poprosić o umożliwienie prowadzenia obrad. Ja bym tak zrobił”. (Por. Stanisław Tyszka gromi okupantów, http:polska niepodległa.pl ).
Wicemarszałek S. Tyszka rozwinął swe krytyczne uwagi na temat sposobu rozwiązania konfliktu w Sejmie przez marszałka M. Kuchcińskiego również w wywiadzie udzielonym naczelnemu „SuperExpressu” Sławomirowi Jastrzębowskiemu. Oto odpowiedni fragment wywiadu: S. Tyszka: PO i Nowoczesna szukały tylko okazji do karczemnej awantury. PiS zachowywał sie i zachowuje kompletnie nieudolnie SuperExpress: Marszałek Kuchciński popełnił błąd? Tyszka: Popełnił. nie powinien był karać posła Szczerby. A potem ,kiedy doszło do okupacji, powinien poprosić o interwencję straż marszałkowską .SuperExpress: Normalnie siłowe rozwiązanie pan proponuje. Tyszka: Mam nadzieję, ze ci posłowie maja na tyle godności, że poproszeni o opuszczenie sali plenarnej, zrobiliby to. SuperExpres: Ale wtedy ci posłowie mogliby powiedzieć, że to eskalacja konfliktu./ Tyszka: Możliwie, że na to liczyli. Możliwe, że PiS boi się opinii międzynarodowej. SuperExpress: A pan by sie nie bał? Tyszka: Mnie interesuje opinia Polaków. Tom oni mnie płacą (...) SuperExpress: Wie pan, jakby to fatalnie wyglądało? Tyszka.: Dlatego uważam, że PiS boi się opinii międzynarodowej, a ja podkreślam, że naszymi prawodawcami są Polacy (podkr.-JRN), A oni chcą, żebyśmy uczciwie pracowali, a nie urządzali awantury”. (Por. rozmowa S. Jastrzębowskiego z S. Tyszką: KOD łącznie z jego liderem został wymyślony, „SuperExpress” z 7 stycznia 2017 r.). 
Podpisuję się oburącz pod tymi uwagami wicemarszałka Tyszki. Od dawna uważam, ze PIS jest zbyt strachliwy i o wiele bardziej boi się opinii luminarzy UE niż Węgry V. Orbana. W rozmowie z publicystką „Do Rzeczy” Kamilą Baranowską wicemarszałek Tyszka stwierdził: „Rejterada do salki Kolumnowej i pozwolenie na dalsze urządzanie cyrku w Sejmie są niedopuszczalne. PiS nie powinien się na to godzić i ulegać presji. Tutaj chodzi o szacunek do organów konstytucyjnych.” Zdaniem Tyszki w razie dalszego blokowania obrad przez PO i Nowoczesną powinna interweniować straż marszałkowska. (Por. K. Baranowska: Sejmowe scenariusze, „Do Rzeczy” 9 stycznia 2017 ).
Do dyskursu o sytuacji w Sejmie włączył się również jeden z najbardziej znanych posłów „Kukiz 15” Marek Jakubiak. Krytykując zachowanie Nowoczesnej i Platformy, powiedział m.in.: „Niszczy się Sejm poprzez deprecjonowanie roli posła w RP. Posłowie buczą, huczą na siebie. Sprowadzenie tego na ziemie za pomocą straszaka, jakim są kary finansowe, mogłoby być dobrym rozwiązaniem”.(Podkr.- JRN) (Cyt. za „Rzeczpospolitą” z 10 stycznia 2017 r.). Ucieczkę PiS-u z sali plenarnej skrytykował również inny poseł Kukiz 15 - Tomasz Rzymkowski ( w rozmowie „Minął miesiąc” w TVP Info).
Do wspomnianych wystąpień posła Pawła Kukiza i jego kolegów z klubu Kukiz 15 należy dodać cenne uwagi zawarte w wywiadzie byłego senatora Piotra Andrzejewskiego nota bene jednego z najwybitniejszych senatorów po 1989 roku, senatora sześciu kadencji, a obecnie członka Trybunału Stanu) udzielonym portalowi „W Polityce” 8 stycznia 2017r.:
wPolityce.pl: Biuro Analiz Sejmowych opublikowało dokumenty, które jednoznacznie wskazują, że działania posłów opozycji są przestępstwem i uderzają w działalność instytucji państwowych. Czy zgadza się Pan z tą analizą?
Mec. Piotr Andrzejewski: Działania posłów opozycji są niczym innym jak naruszeniem porządku funkcjonowania najwyższych organów władzy państwowej. Mają one na celu odsunięcie od władzy demokratycznie wybranej większości parlamentarnej. Mamy do czynienia z działaniami destrukcyjnymi, które godzą w poprawne funkcjonowanie państwa.
Czy istnieje realna możliwość pociągnięcia posłów do odpowiedzialności?
Posłów chroni immunitet, stąd ich działania powinny być penalizowane w pierwszej kolejności w  Sejmie. Nie widzę powodów, dla których za uchylanie się od pełnienia obowiązków posłów czy senatorów mieliby płacić podatnicy z własnych kieszeni. Regulamin Sejmu w tym zakresie winien stwarzać podstawy do pozbawiania tego typu posłów ich uposażenia i obciążania ich kosztami funkcjonowania zaplecza Sejmu w okresie jego świątecznej okupacji. Gdyby okupacja wynikała z decyzji klubów parlamentarnych koszty te należałoby potrącać z subwencji dla partii, których kluby uniemożliwiają prace parlamentu”. W wywiadzie udzielonym Piotrowi Falkowskiemu z „Naszego Dziennika” b. senator P.Andrzejewski akcentował: „Trzeba (...) dokonać zmiany ustawy o wykonywaniu mandatu posła- senatora i jednocześnie regulaminu Sejmu, tak aby istniała odpowiedzialność materialna za blokowanie działań Izby i agresję”. (Por. wywiad P. Falkowskiego z mec. Ł. A Andrzejewskim: Ruch po stronie marszałka, „Nasz Dziennik” 20 grudnia 2016 r.).
Prawicowe media poświęciły za mało miejsca na obnażenie bezprawia, popełnionego przy blokowaniu sali plenarnej Sejmu przez posłów i posłanki PO i Nowoczesnej. Jednym z wyjątków był redaktor Wojciech Reszczyński, który już w tytule swego co tygodniowego felietony we „w Sieci” z 9 stycznia 2017 r. stwierdził: „Dura lex, sed lex. Jako obywatel domagam się ukarania wszystkich posłów, którzy paraliżując Sejm, złamali obowiązujące prawo”. Szczególnie mocny komentarz pod adresem hucpiarskiej akcji opozycji z PO i Nowoczesnej dał znakomity ekonomista, a od 2015 r. poseł na Sejm Janusz Szewczak. Napisał w dłuższym tekście na łamach „w Sieci” z 27 grudnia 2016 r.: „Od dawna ostrzegałem, że pobłażliwość tylko rozzuchwala złoczyńców. a ludzie z tzw. dzisiejszej opozycji są gotowi Polakom zgotować najgorszy los (podkr.- JRN), zniszczyć stabilność państwa i dotychczasowy spokój społeczny, nawet zaszkodzić budżetowi i złotemu - zgodnie z hasłem : im gorzej dla władzy, tym lepiej dla opozycji, choćby dla własnego narodu miało to oznaczać katastrofę. Nie cofną się przed żadną niegodziwością ani prowokacją. Będą wzywać i nawoływać do konfliktów oraz rozruchów, z użyciem przemocy włącznie. A przecież istnieje Kodeks karny, w nim zaś art.127, który juz dawno powinien być zastosowany (...) To, co 16 grudnia 2016 r., w 35 rocznicę masakry w kopalni Wujek obserwowała cała Polska w wykonaniu posłów PO, PSL i Nowoczesnej, to efekt pobłażliwości dla aferzystów, tolerowania starych układów, oraz niepodjęcia skutecznych rozliczeń wobec tych, którzy wyprzedali polski majątek narodowy za bezcen i zadłużyli nas na pokolenia. (Podkr.- JRN) Oni nie chcą Polski ani silnej, ani demokratycznej, ani wybijającej się na suwerenność gospodarczą. Oni chcą wyłącznie powrotu do koryta. Opozycja będzie przygotowywać kolejny pucz pod byle jakim pretekste4m i temu należy stanowczo przeciwdziałać. Albo więc wygra silna, suwerenna i gospodarna Polska, albo będzie tak, jak było, czyli „kamieni kupa”. Polacy chcą silnej i skutecznej władzy. a nie ciamciaramci. (Podkr.-[JRN). Zdecydowanie wolą Clinta Eastwooda niż Konrada Wallenroda”. (Por. J. Szewczak: Polska Eastwooda czy Wallenroda, „ w Sieci” 27 grudnia 2016 r.)
I znów podpisuję się oburącz, tym razem pod świetnym tekstem posła J. Szewczaka. Więcej twardości panowie z PiS!. Nie uciekajcie jak Kuchciński !
Dzisiejsze obrady przedstawicieli części opozycji z marszałkiem Senatu z PiS-u wskazują na szanse kompromisu. Jeśli zaś Platforma, idąc za głupawym veto Schetyny, odrzuci szanse porozumienia i będzie nadal blokować salę plenarna, to marszałek Kuchciński musi się wreszcie zdobyć na ostre kary finansowe wobec wszystkich blokujących. Niech zachowa sie wreszcie jak mężczyzna! Szczególnie duże grzywny powinny uderzy w te wszystkie posłanki i posłów Platformy, którzy po chamsku rzucili się na plądrowanie notatek i innych rzeczy posłów PiS-u. A była wśród nich m.in. b. wicemarszałek Sejmu Elżbieta Radziszewska. i poseł Ryszard Wilczyński. (Por. Jacek Liziniewicz : Opozycja grzebie w rzeczach PiS-owców, „Gazeta Polska codziennie” z 31 grudnia 2016 r . i wywiad Sławomira Jastrzębowskiego z posłem PiS Jackiem Sasinem: Demokracja chyba została ocalona, SuperExpress” 30 grudnia 2016 r.).
Przy okazji dodam, że poseł PO Michał Szczerba, który sprowokował całą awanturę w Sejmie, przedtem skompromitował się prawdziwie chamską ingerencją w sprawy wewnętrzne USA. W październiku 2016 r. stwierdził, że Donald Trump jest „karłem moralnym”, a w listopadzie zaakcentowal, że miejsce Trumpa jest na śmietniku. Oto prawdziwa „subtelnosć dyplomatyczna” w wykonaniu niezgułowatego9 posła PO. Ma wielkie szczęście , że w Warszawie nie znalazł się jakiś krewki amerykański zwolennik Trumpa (np. z Teksasu), który by mu obił głupią gębę! W każdym razie przestrzegam chamowatego Szczerbę, by na razie starannie omijał Stany Zjednoczone w swych podróżach, bo mógłby tam się spotkać z czymś gorszym niż rękoczyny.
M. Wassermann byłaby dużo lepszym marszałkiem Sejmu niż Kuchciński
Chwaliłem już na tym blogu Małgorzatę Wassermann, jej twardość i precyzję w polemizowaniu z przeciwnikami politycznymi, przy równoczesnym zachowaniu wielkiego opanowania i taktu. Widać jak świetnie prowadzi sejmową komisję ds. Amber Goldu, nie zostawiając różnym skompromitowanym skrajną nieudolnością prokuratorom dosłownie żadnej furtki do ucieczki przed zarzutami. Uważam ją za największe odkrycie polityczne ostatniego roku, posłankę z naprawdę dużą przyszłością w sferze polityki. Sądzę, że właśnie ona mogłaby być doskonałym marszałkiem Sejmu, bez porównania lepszym od Kuchcińskiego. Mimo stosunkowo młodego wieku (38 lat, a wygląda na poniżej 30-tu) M. Wassermann wykazuje już dziś bardzo dużą dojrzałość polityczną; być może przedwczesna tak tragiczna utrata ojca to przyspieszyła. Jest bez porównania lepiej wykształcona niż Kuchciński. (Nie ukończył studiów, mimo czterech lat studiowania). Nie jestem żadnym odkrywczym prekursorem w wychwalaniu talentów pani poseł Wassermann. Katarzyna Zuchowicz pisała w internecie już w lipcu 2016 r. o M. Wasserman: „W sieci wręcz euforia pod jej adresem. Małgorzata Wassermann na pewno ma swój wielki czas. „Jest pani piękna i mądra. Jest pani ozdobą PiS!" – zachwyt sięga zenitu. Aż dziw bierze, że wcześniej nie chciała zajmować się polityką. W ostatnich wyborach zdobyła aż piąty wynik w całym kraju. Miła, ale niebezpieczna. Groźny z niej przeciwnik – tak o niej mówią politycy opozycji. To ona będzie kierować komisją śledczą ds. Amber Gold. Zadanie dostała od PiS ogromne. I jeszcze większy kredyt zaufania.(...) Mirosław Gilarski, radny z Solidarnej Polski z Krakowa pamięta ją jeszcze jak była studentką. On pracował wtedy z jej ojcem, ona często przychodziła pomagać. Po katastrofie smoleńskiej, w której zginął Zbigniew Wassermann, stracił z nią kontakt. Dziś jest pełen podziwu. – W ciągu ostatnich czterech lat zrobiła tak wielki krok do przodu, rozwinęła się tak bardzo, jest ważną osobistością w polityce. Jestem pod wrażeniem. Czasem tragedia ludzi wzmacnia, nabierają większego doświadczenia życiowego. Małgorzata Wassermann jest dziś wytrawnym, doświadczonym politykiem – mówi.
 Jest podobna do ojca 
Małgorzata Wassermann będzie kierować komisją śledczą ds. Amber Gold jako prawniczka, która prowadzi własną kancelarię w Krakowie. (...) Ci, co ją znają wierzą, że sobie poradzi. Doszukują się podobieństwa do ojca. – Jest spokojna i wyważona. Ma krytyczno-analityczny umysł. Trudno ja sprowokować, na chłodno potrafi ocenić sytuację. Zbigniew Wassermann też miał taką cechę, że na spokojnie wszystko analizował. Nigdy nie widziałem go w sytuacji gwałtownego zdenerwowania. Myślę, że ona też takie cechy po ojcu odziedziczyła – mówi Mirosław Gilarski.”. (Por. Piękna i mądra, ale niebezpieczna. Dwie twarze Małgorzaty natemat.pl/185839,piekna-i-madra-ale-niebezpieczna-dwie-twarze-malg...22 lip 2016).
Najwięcej moich wątpliwości co do działań Kuchcińskiego jako marszałka Sejmu wywołuje jego nader stronnicza, wręcz szkodliwa dla Polski, postawa proukraińska, którą rożni się od ogromnej większości posłów PiS-u i Kukiz 15. Oto, co pisano na portalu „naTemat” o niebywałej proukraińskości Kuchcińskiego: „Jeden z najbliższych doradców Jarosława Kaczyńskiego, poseł z Przemyśla Marek Kuchciński, od lat wspiera ukraińskich nacjonalistów, którzy czczą zbrodniarza Stepana Banderę, i to m.in. on odpowiada za dzisiejszy przyjazny stosunek PiS do antypolskiej partii Swoboda – twierdzi w rozmowie z naTemat Andrzej Zapałowski, były europoseł i historyk zajmujący się polsko-ukraińskimi stosunkami. Jego hipotezę potwierdza ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który mówi o "umizgach" Kuchcińskiego i PiS do pogrobowców UPA. (...) Publicznie się o tym nie mówi, ale w środowiskach kresowych od dawna panuje przekonanie, że sympatyzuje z "banderowcami". Jeszcze gdy nie był w PiS, dawał temu wyraz i według takiej linii kontynuuje swoją karierę polityczną – przekonuje były parlamentarzysta.
 Zbyt blisko z nacjonalistami? 
Gdzie w życiorysie Kuchcińskiego szukać potwierdzenia tych słów? Zapałowski sięga pamięcią do końcówki lat 90, kiedy dzisiejszy poseł PiS pełnił funkcję drugiego wojewody podkarpackiego. Jak mówi, Kuchciński bardzo angażował się w opracowywanie programów na rzecz wsparcia mniejszości ukraińskiej, ale przy tym dawał sygnały, które budziły wątpliwości względem jego postawy wobec UPA.
– W 2000 roku, odbyły się uroczystości ku czci pomordowanych przez UPA w Birczy na Podkarpaciu. Okazało się, że Marek Kuchciński zabronił kompanii honorowej Wojska Polskiego uczestnictwa w tych obchodach. Jako poseł interpelowałem wtedy do ministra obrony i dostałem potwierdzenie, że to on podjął właśnie taką decyzję (...) wspomina.
Jak twierdzi, to wtedy część działaczy z Przemyśla zaczęła patrzeć na Kuchcińskiego podejrzliwie. Zaczęły padać zarzuty, że to za jego kadencji na stanowisku wicewojewody powstało wiele pomników UPA(...) 
–Za to niepodważalne jest co innego. Kuchciński przyjaźni się z merem Lwowa, który nie tak dawno mówił, że Szuchewycz i Bandera, dowódcy OUN i UPA, są bohaterami. Często do niego jeździł – dodaje.
Inny podkarpacki działacz środowisk kresowych, którego zapytałem o Kuchcińskiego, odsyła z kolei do publikacji dr Leszka Jazownika, profesora Uniwersytetu Zielonogórskiego, który działa w Instytucie Kresów Rzeczypospolitej. Napisał on w jednym z artykułów, że Kuchciński "załatwił pochówek na cmentarzu wojennym strzelców siczowych w Przemyślu dla ludobójców z UPA zabitych podczas napadu na Birczę".
Order od Juszczenki
Koronnym dowodem na upowsko-banderowskie sympatie Kuchcińskiego jest jednak co innego. W 2010 roku poseł PiS otrzymał order za "osobisty wkład na rzecz rozwoju stosunków polsko-ukraińskich" od prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, który nadał tytuł bohatera tego kraju Stepanowi Banderze. Wtedy nie było już mowy o cichych spekulacjach – Stowarzyszenie Obrońców Pamięci Orląt Przemyskich głośno zaapelowało do Kuchcińskiego, by oddał odznaczenie, bo nie godzi się przyjmować nagród od tych, którzy gloryfikują mordercę Polaków.

– To był dla mnie sygnał, że jest nić porozumienia między ukraińskimi nacjonalistami a niektórymi politykami PiS – mówi naTemat ksiądz
Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duchowny i publicysta związany z Kresami. – To nie był tylko Kuchciński, ale też np. Paweł Kowal i Adam Lipiński. Oni byli w tamtym czasie ogromnymi entuzjastami Juszczenki –zaznacza. Ks. Isakowicz - Zaleski głośno mówi o swoich zastrzeżeniach co do postawy Kuchcińskiego przede wszystkim dlatego, że Kuchciński, mimo protestów ze strony Kresowian, orderu nie oddał. – Był szum, były apele, by jednak go zwrócił. Ja też z nim o tym rozmawiałem. Ale nie, w końcu uznał, że się nie ugnie. I tak sprawa po prostu ucichła – wspomina”. (Por Marek Gąsior w .natemat.pl/90119,posel-pis-marekkuchcinski-to-sympatyk-upa-byly-po...).

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Ponad dwieście pytań do p. prezydenta A.Dudy, p.premier B.Szydło oraz do władz PiS (XXIV)

Zbyt duża miękkość władz wobec awanturników z opozycji (V)
 
Nowa „Lista Hańby” (II)

9) Były lewacki opozycjonista Władysław Frasyniuk, który chciałby wzniesienia pomnika gen. W. Jaruzelskiemu

Szkoda, że telewizja publiczna pod egidą Jacka Kurskiego nie zdobyła się na gruntowny obraz nikczemnych zachowań Władysława Frasyniuka Ten kilkakrotny poseł z ramienia Unii Demokratycznej (UD), a później Unii Wolności (UW), wreszcie nieudaczny przewodniczący UW w latach 2001 - 2005, niekiedy przebijał nawet Stefana Niesiołowskiego i Waldemara Kuczyńskiego agresywnością i wulgarnością swych ataków na PiS i Jarosława Kaczyńskiego. A to, przyznacie Państwo, było naprawdę niebywałym wyczynem. Dodajmy, że Frasyniuk jest notorycznym kłamcą i największym przyjacielem, komunistów wśród udecji. Mam przed sobą niezapomniane zdjęcie Frasyniuka i Kwaśniewskiego, wygrzebane kiedyś w prasie. Obaj panowie patrzą na siebie niemal rozmiłowanymi oczkami jak dwaj starzy kochankowie.
 
Napaści Frasyniuka na prezydenta RP A. Dudę i prezesa J. Kaczyńskiego
 
2016 rok przyniósł całą serię napastliwych, a czasem wręcz godnych psychopaty, wystąpień Frasyniuka przeciw prezydentowi A. Dudzie, premier B. Szydło, prezesowi PiS-u J. Kaczyńskiemu. 14. marca .2016 r. Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą złożył do Prokuratora Okręgowego we Wrocławiu (drogą e-mailową) zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa poprzez: 1) znieważenie Jarosława Kaczyńskiego, byłego Premiera RP, 2) znieważenie Andrzeja Dudę, Prezydenta RP – przekonuje Komitet. O znieważeniu świadczą fragmenty pod tytułem: „Władysław Frasyniuk do Jarosława Kaczyńskiego: Stoisz tam, gdzie został tylko Putin i Łukaszenko!”.
Cytowane przez nas wypowiedzi pochodzą z wywiadu, którego były opozycjonista udzielił TVN 24. W zawiadomieniu znalazły się ostre sformułowania, takie jak: „Zdradziłeś żołnierzy AK, swego brata, kolegów z Solidarności”. Komitet za uwłaczające uznał też słowa dotyczące prezydenta. Chodzi o wątpliwość, że „ktoś o tak słabym charakterze mógł zaproponować sensowne rozwiązanie” i o sformułowanie, że Duda pozostanie "Andrzejem Dudą"

 
Komitet w uzasadnieniu powołuje się na dwa artykuły Kodeksu Karnego. Pierwszy, czyli art. 216 § 2, mówi o znieważeniu innej osoby za pomocą środków masowego komunikowania, co „podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Drugi, art. 135 § 2. Kodeksu Karnego, dotyczy publicznego znieważenia Prezydenta RP, więc Frasyniukowi powinny grozić 3 lata więzienia. (Wg.:Karoliny Błaszkiewicz w „Na:temat z 14 marca 2016 r.: „Frasyniuk będzie miał kłopoty z prokuraturą. Miał znieważyć Kaczyńskiego i Dudę”.).
 
A jednak Frasyniuk pozostał bezkarnym. A bezkarność rozzuchwala. Może tak hulać w Polsce pod zbyt miękkimi rządami PiS-u. Na Węgrzech Orbana nie hulałby, bo tam od lat obowiązuje ustawa medialna, karząca surowymi milionowymi karami za oszczerstwa,
Do kolejnego wybryku Frasyniuka doszło już 25 kwietnia 2016 r. Frasyniuk podpisał się pod listem byłych prezydentów p.t. „Zmierzamy do autorytaryzmu". Pod listem podpisali się byli prezydenci: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski oraz były premier i szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz, byli ministrowie spraw zagranicznych Andrzej Olechowski i Radosław Sikorski, a także byli działacze "Solidarności" Bogdan Lis, Władysław Frasyniuk i Jerzy Stępień. Atakując prezydenta Dudę i PiS sygnatariusze listu zarzucili: „Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza zejść z drogi niszczenia porządku konstytucyjnego, paraliżowania pracy Trybunału Konstytucyjnego i całej władzy sądowniczej" - Tegoż samego 25 kwietnia 2016 r. Frasyniuk poszedł jeszcze dalej w swej bezprzykładnej napaści na prezydenta A. Dudę i premier B. Szydło w wywiadzie udzielonym telewizji TVN 24. Powiedział tam,: - „Czy nazywam przestępcą prezydenta, premier? Tak! (Podkr.-JRN). Mamy przyzwoitość, która pozwala chamom wchodzenia do naszych domów! Jeśli nie zareagujemy, to o 6 rano wejdą do nas do domów (Por. W. Frasyniuk: Prezydent i premier to przestępcy! https://wzzw.wordpress.com/.../-frasyniuk-prezydent-i-premier-to-prz.,15 cze .2016) .
 
Obelżywe wystąpienie Frasyniuka wywołała gwałtowny sprzeciw dawnego opozycjonisty i przyjaciela Frasyniuka Adama Borowskiego. Napisał on w liście otwartym do Frasyniuka: „Tak zwany list byłych prezydentów, który podpisałeś, to współczesna Targowica. Potocki, Branicki, Rzewuski też w imię obrony zagrożonych praw szlacheckich pielgrzymowali do Sankt Petersburga i innych stolic. Czym to się skończyło dobrze wiesz. Na szczęście prezydent najjaśniejszej RP Andrzej Duda, prezes Kaczyński i polski rząd to nie zniewieściały Stanisław August Poniatowski ze  swoim dworem, a pani kanclerz Merkel w Berlinie, i urzędasy w Brukseli to nie caryca Katarzyna w Petersburgu. Żaden obcy polityk, żaden obcy rząd nie będzie się wtrącał w polskie sprawy. Władziu, stanąłeś w jednym szeregu z Aleksandrem Kwaśniewskim, który poniżył majestat RP, upijając się na grobach zamordowanych w Katyniu. Z Lechem Wałęsą, któremu brak cywilnej odwagi do przyznania, że donosił na swoich kolegów z pracy, z Andrzejem Olechowskim, agentem komunistycznych służb, Bronisławem Komorowskim, który wspierał WSI, którego sam określałeś jako człowieka bezideowego; Radosławem Sikorskim, który w imię obrony demokracji chciał jak to określił – „dorżnąć watahę”.(Por. List Adama Borowskiego do Władysława Frasyniuka - Debata www.debata.olsztyn.pl › Wiadomości › Polska 27 kwi 2016 -).
 
Szczególnie skandaliczna była wypowiedź Frasyniuka o Jarosławie Kaczyńskim w czasie rozmowy w TVN 24 ( w audycji Katarzyny Kolendy-Zaleskiej „Fakty po faktach”) 13 września 2016 r. Powiedział tam ni mniej ni więcej: „Patrzę na pana ministra (Ziobro- JRN) dzisiaj i jego wiceministra Jakiego i mam wrażenie, że to po prostu populistyczna hołota, bardzo niebezpieczna. Jest jeden pozytyw. Jak patrzę na nich, to myślę, że to są osoby, które bez skrupułów, przyjdzie taki moment, że zabiją Jarosława Kaczyńskiego" – mówił Władysław Frasyniuk. (Por.Prosto z mostu.net: „Skandaliczne słowa Frasyniuka: Przyjdzie taki moment, że zabiją Kaczyńskiego. Ziobro i Jaki to populistyczna hołota”. (Por. Prosto z Mostu - Skandaliczne słowa Frasyniuka: Przyjdzie taki ...prostozmostu.net/.../skandaliczne-slowa-frasyniuka-przyjdzie-taki-mome..)..
Podła wypowiedź Frasyniuka sprowokowała w internecie bardzo wiele potępiających go komentarzy. Oto kilka z nich: 

Zosia Kulesza
Frasyniuk wiele ma za uszami, że tak się boi, a za te słowa to powinien ze trzy miesiące posiedzieć i do tego odszczekać te swoje słowa....kanalia.... jak tak może publicznie się wyrażać...najadł się chyba grzybów halucynogennych, czy jaki czort”.13 wrzesień 2016 ).

CEO (stanowisko) w firmie Sam Sobie sterem i okrętem Bartłomiej Soszyński

Skończyły się „lody” Władziu? Trzeba było zostać z „Solidarnością”, a nie Robić interesy. Wtedy niepotrzebne byłyby ci dziś pampersy. To ci na karkach których „dopchałeś się do władzy i pieniędzy teraz cię rozliczą, podsumują i wystawią ci rachunek. Będziesz w stanie go zapłacić? Przypomnę ci 2 przysłowia, jedno o dzbanie z uchem, drugie o wilku „transportowcu”. Stare to przysłowia, dobrze je znasz, a mimo to chciałeś je okpić. To wielka głupota, większa od Napaści Frasyniuka na prezydenta RP A. Dudę i J. Kaczyńskiego ciebie i twojego biznesu. Jesteś skończony”.,13 września 2016 ).
 
Frasyniuk: „Jaruzelskiemu należy się pomnik”

W swym zbliżeniu z komunistami Frasyniuk posuwał się do wyjątkowych skrajności. 5 lutego 2009 r. Frasyniuk występując na specjalnej konferencji zorganizowanej w Sejmie z okazji 20 rocznicy Okrągłego Stołu, powiedział m. in.:„Gen. Jaruzelski - to trzeba mu przyznać tutaj, w jego obecności - jest człowiekiem, który ma olbrzymie zasługi. Pogodził się z decyzją społeczeństwa i w ten pokojowy sposób uruchomił tak naprawdę mechanizm budowania państwa demokratycznego i państwa obywatelskiego”. Podkreślił, że do rozmów opozycji z PZPR mogło dojść tylko i wyłącznie z ekipą gen. Wojciecha Jaruzelskiego. I właśnie dlatego byłemu gensekowi PZPR należy się pomnik”.. (Por Artur Grabek, Jaruzelski nie zasłużył na pomniki" , Dziennik., 05.02.2009).
26 kwietnia 2016 r. na Uniwersytecie Wrocławskim doszło do debaty o Okrągłym Stole z udziałem z udziałem Kornela Morawieckiego, Władysława Frasyniuka i Stanisława Cioska. W czasie debaty Frasyniuk wystąpił z tak skandalicznym zafałszowaniem rzekomych osiągnięć Okrągłego Stołu, że wywołało to powszechne oburzenie zebranych tam studentów. W czasie jego wystąpienia studenci krzyczeli „Kłamstwo i buczeli. W dyskusji brał udział także lider Solidarności Walczącej, Kornel Morawiecki, który nie podziela optymistycznej wersji historii Władysława Frasyniuka. W czasie debaty odniósł się do słów Władysława Frasyniuka. - Twoim, Władek, zadaniem była obrona ludzi "S", a nie zakładanie biznesu - mówił Morawiecki. (...). W rozmowie z niezalezną.pl odniósł się do tamtych słów. -„ Tzw. kompromis przy „Okrągłym stole” pozwolił uwłaszczyć się części komunistów na majątku państwowym, pozwolił na zmarnowanie potencjału Solidarności (...)Udział w obradach okrągłego stołu pozwolił Frasyniukowi ewoluować ze stanowiska kierowcy do roli wielkiego biznesmena [od 1994 r. Frasyniuk jest udziałowcem spółki FF „Fracht” - przyp. aut.] - powiedział nam.”. (Por. NASZ NEWS. Władysław Frasyniuk wybuczany na debacie o ...
m.niezalezna.pl/55991-nasz-news-wladyslaw-frasyniuk-wybuczany-na-deb.)..

7 grudnia 2016 r. doszło do kolejnego prokomunistycznego wybryku Frasyniuka. Wystąpił on z publiczną obroną płk Adama Mazguły, uczestnika manifestacji KOD-u, który „wsławił się” bezczelną wręcz wypowiedzią wybielającą stan wojenny.. (Por. „Legenda opozycji" Władysław Frasyniuk broni pułkownika Mazgułyi...telewizjarepublika.pl/quotlegendaopozycjiquot-wladyslaw-frasyniuk-br...7 gru 2016).
 
Frasyniuk jako biznesman
 
Jak doszło do tego, że Frasyniuk, w przeciwieństwie do Michnika przy Okrągłym Stole niezbyt skory do fraternizowania się z C. Kiszczakiem i innymi komuchami, później w Unii Demokratycznej stał się głównym orędownikiem zbliżenia z nimi? Przypuszczalnie klucza do zrozumienia tego zbliżenia należy szukać w niebywale przyśpieszonej karierze biznesowej Frasyniuka. Wyliczmy fakty.
 
Grzegorz Żurawiński pisał na portalu „Nasze Miasto” o Frasyniuku 18 grudnia 2004 r.:„Pierwszą firmę transportową założył razem z kolegą z Solidarności i Unii Demokratycznej Włodzimierzem Mękarskim. Wspólnie kupili dwie stare ciężarówki i wozili co się dało. Pierwsza lekcja biznesowa zakończyła się szybkim bankructwem i nauką, że w biznesie najważniejsze są dobre kontakty. Te mieli ludzie obalonego systemu, z dawnej nomenklatury i służb specjalnych.
  
Urok gangstera 

Największą firmę transportową we Wrocławiu miał wówczas Zdzisław Kmetko, oficjalnie usunięty z SB w 1984 roku. Wcześniej, funkcjonariusz odpowiedzialny za rozpracowywanie miejscowego podziemia politycznego, w tym za werbowanie agentów. W roku 1990 w swojej firmie Keram zatrudnił sześciu swoich byłych kolegów ze służby, wszystkich z Wydziału Operacyjnego rozwiązanej SB. Tak powstało imperium transportowe tego człowieka, którego ukoronowaniem był zakup dwustu ciężarówek MAN. Kmetko wyraźnie imponował Frasyniukowi.
- To gangster z urodzenia. Ma ścisk buldoga. Nie puści, dopóki nie dopnie swego. Ale zrobił wielką rzecz. Zbudował najsilniejsze chyba prywatne przedsiębiorstwo transportowe w Polsce. Kmetko jest świetnym biznesmenem - mówił w 1993 roku Władysław Frasyniuk.

Własna firma

Postawa Frasyniuka była przychylna Kmetce i pomogła mu w interesach, zapewniając świetną osłonę - wspomina Robert Luft, autor serii publikacji w „Gazecie Wyborczej” demaskujących kulisy ciemnych interesów transportowego imperatora. (Podkr.- JRN) Wkrótce do akcji wkroczył UOP. Gdy okazało się, że Kmetko zalega bankom ze spłatami wielkich kredytów, został aresztowany, potem trafił do więzienia. Dziś jest już na wolności tyle, że... zniknął. W firmie Kmetki oprócz byłych ubeków pracowało także dwóch posłów, w tym znajomy Frasyniuka z Unii Demokratycznej Henryk Michalak. Ten miał mniej szczęścia od swojego pryncypała. Wkrótce po aresztowaniu Kmetki został brutalnie zamordowany. (...) Pomogła (Frasyniukowi-JRN) znajomość z najbardziej dynamicznym i kontrowersyjnym wrocławskim biznesmenem Zygmuntem Solorzem i jego ludźmi: Andrzejem Rusko i mecenasem Józefem Birką. - Chciałem założyć firmę transportową, a oni mieli dwie ciężarówki. Stały na placu, bo nie mieli pomysłu, co z nimi zrobić. Zaproponowałem, że wezmę je w dzierżawę - tłumaczył Władysław Frasyniuk. W ten sposób spółka Fracht powiększyła się o kolejnego udziałowca, którym formalnie został Andrzej Rusko. Ten działał jednak wyłącznie w imieniu Zygmunta Solorza, właściciela wielu paszportów wystawionych przez PRL-owską misję wojskową w Berlinie Zachodnim, publicznie podejrzewanego o (co najmniej) kontakty z polskim wywiadem wojskowym.
 
Do dziś ciężarówki Solorza (odkupione i dzierżawione) to drogowa flota Frasyniuka. Ubiegający się o koncesję dla Polsatu Solorz omija rafy, jakimi były wątpliwości (UOP i prokuratury - pisała o tym Rzeczpospolita) o źródłach zgromadzonego majątku.” (Por. G. Żurawiński: Frasyniuk przewodniczącym Unii Wolności - Wrocław - NaszeMiasto.plwroclaw.naszemiasto.pl/.../frasyniuk-przewodniczacym-unii-wolnosci,20...18 gru 2004 -). Warto przypomnieć, że dawny świetny partner biznesowy esbek Kmetka okazał się niezwykle operatywnym złodziejem, poszukiwanym listem gończym, przez policję (Por. „SuperExpress” z 12 sierpnia 2016 r.:Były SB-ek ukradł emerytury 20 tysięcy ludzi!).
 
B. wiceprzewodniczący Komisji Krajowej „Solidarności” M. Krupiński oskarżył Frasyniuka
W emigracyjnym wydawnictwie w Kanadzie ukazały się relacje z okresu stanu wojennego internowanego wiceprzewodniczącego Komisji  Krajowej NSZZ „Solidarność” Mirosława M. Krupińskiego,  działającego  później bardzo aktywnie w Australii. Autor w latach 1982/1983 przebywał wraz w Frasyniukiem w więzieniu w Łęczycy. Twierdzi on, że Frasyniuk agitował wówczas za współpracą ze Służbami Bezpieczeństwa,  kierowanymi przez gen. Kiszczaka. Służby te usilnie zabiegały wówczas o pozyskiwanie wśród bardziej znaczących i gotowych do współpracy z władzami stanu wojennego internowanych, potencjalnych uczestników w Magdalence i przy „Okrągłym Stole”. (...)
 
Dlaczego Frasyniuk jest przeciw lustracji?

Na łamach portalu „Afery prawa” pisano: „ W mutacji wrocławskiej „Gazety Wyborczej” w dniu w dniu 28 lipca 2006 roku, Frasyniuk występuje, nie po raz pierwszy z resztą, w obronie byłych funkcjonariuszy SB, przeciwko lustracji, rozliczeniu przeszłości i ujawnianiu winnych represji przeciw społeczeństwu . Głosił też wielokrotnie publicznie, że nie interesuje go jego teczka w archiwum IPN, ani kto na niego donosił. Można się więc domyślać powodów takiej postawy. Na pewno wie, że nie otrzyma statutu pokrzywdzonego, pamiętając jakie trudności miał w wymuszaniu tego dokumentu od IPN Lech Wałęsa. Frasyniuk wszystko kim był i jest zawdzięcza wyłącznie SB, a personalnie gen. Czesławowi Kiszczakowi. Były wiceprzewodniczący Krajowej Komisji „Solidarności” i przewodniczący Regionu „S” w Olsztynie, Mirosław M. Krupiński w książce „Zaułki zbrodni” stwierdza expressis verbis, że Frasyniuk był dobrowolnie prowadzony przez SB, przygotowywany do rozmów w Magdalence, przy „okrągłym stole” i na szefa „S” na Dolnym Śląsku.
 
FRASYNIUK W SŁUŻBIE GEN. KISZCZAKA 

(Tytuł od autora tekstu na portalu „Afery prawa- JRN) W emigracyjnym wydawnictwie w Kanadzie ukazały się relacje z okresu stanu wojennego internowanego wiceprzewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Mirosława M. Krupińskiego, działającego obecnie bardzo aktywnie w Australii. Autor w latach 1982/1983 przebywał wraz w Frasyniukiem w więzieniu w Łęczycy. Twierdzi on, że Frasyniuk agitował wówczas za współpracą ze Służbami Bezpieczeństwa, kierowanymi przez gen. Kiszczaka. Służby te usilnie zabiegały wówczas o pozyskiwanie wśród bardziej znaczących internowanych, potencjalnych uczestników do rozmów w Magdalence i przy „Okrągłym Stole”.
Krupiński wyjaśnia dlaczego nie od razu ujawnił pewnych faktów dotyczących działalności Frasyniuka: (…) w czasie kiedy interesy „Solidarności „ jako całości były dla mnie pierwszoplanowe, tego aspektu „solidarności więziennej” nie poruszałem, aby obrazu „S” nie psuć. Teraz w roku 2001, zaczynają docierać do mnie, układające się w całość dalsze fragmenty politycznej prostytucji, których dalej maskować powodów nie mam. (… ) (Por. Afery prawa. Frasyniuk i sprzedana Solidarność - Dlaczego Frasyuniuk broni SB-eków? Aferyprawa - Frasyniuk i sprzedana Solidarność - DLACZEGO ...
www.aferyprawa.eu/.../Frasyniuk-i-sprzedana-Solidarnosc-DLACZEGO-...26 paź 2010 -).
 
Prostacki awanturnik

Prymitywny prostak Frasyniuk posunął się kiedyś do pobicia posła LPR Antoniego Stryjewskiego po wspólnej dyskusji w telewizji. A później zaprzeczył temu w dość szczególny sposób: „Gdybym pobił posła Stryjewskiego, to myślę, że w tę sprawę powinien być włączony rzecznik praw dziecka, bo różnica między mną a posłem Stryjewskim jest mniej więcej różnicą czterdziestu kilogramów wagi. Co oznacza, że kontakt ze mną byłby takim samym kontaktem jak z samochodem ciężarowym. Czyli mówiąc wprost – poseł Stryjewski by nie mówił, tylko byście go mogli pokazać.” Wypowiedź tę nominowano do plebiscytu „Srebrne usta” w 2002 r. Frasyniuk powiedział też „Jest mi trochę głupio, że się muszę tłumaczyć, że nie pobiłem faceta, dzisiaj jest mi wstyd, że nie zareagowałem bardziej zdecydowanie, że mu nie przyłożyłem" - (Por. Szefowi UW zabrakło argumentów, więc pobił posła LPR- Kraj- Forum
forum.gazeta.pl › Forum › Aktualności i Media › Kraj ,2 maj 2013).

Nie wierzę w zaprzeczenia Frasyniuka, bo jest on powszechnie znany jako notoryczny kłamca. Sam osobiście doświadczyłem jego skłonności do bezczelnych oszczerstw, gdy rzucił pod moim adresem w „Gazecie Wyborczej” kalumnię jakobym „publicznie dobrze mówił o generale Jaruzelskim”. (Por. rozmowa Mirosława Maciorowskiego z W. Frasyniukiem: Teczkami chcą zabić „Solidarność”, „Gazeta Wyborcza”, 24 stycznia 2005.). Niech ten podły oszczerca, prostak i nieuk Frasyniuk przytoczy konkretnie jakąkolwiek moją wypowiedź tego typu! Zgodnie ze starym powiedzeniem: „łże jak pies” oszczerca Frasyniuk powinien odszczekać swą kalumnię pod stołem, tak jak to robiono w średniowieczu! Frasyniuk zawsze z werwą fałszował historię. m.in. wypowiedział ohydne oszczerstwa pod adresem polskich chłopów, mówiąc 17 marca 2009 r. w TVN 24: „Ja nie wiem skąd się bierze ta miłość do chłopów, bo oni częściej dobijali powstańców i ściągali kamasze, niż brali udział w walce o wolność”.
 
Redaktorom TVP spod znaku Jacka Kurskiego radzę dobrze przyjrzeć się bogatej, obfitującej w sensacyjne wątki, przeszłości Władysława Frasyniuka ,b lewicowego opozycjonisty, a dziś jednego z najbardziej agresywnych krytyków PiS-u i rządu B. Szydło.