piątek, 28 października 2016

Ponad dwieście pytań do p. prezydenta A. Dudy, p. premier B. Szydło oraz do władz PiS (XII)

Alarm: „Pełzająca germanizacja” Ziem Odzyskanych

203) Dlaczego władze PiS-u nie podjęły stanowczych przeciwdziałań różnym formom „pełzającej germanizacji” na Ziemiach Odzyskanych, które nasiliły się za rządów PO ?. Przypomnę tu, że prezes PiS Jarosław Kaczyński ostrzegał już w maju 2009 r podczas wizyty w Toruniu „ W Polsce niestety istnieje potężne lobby niemieckie”..

Germanofilskie oddziaływania w Muzeach na Ziemiach Odzyskanych
 
W książce „Pełzająca germanizacja Wrocławia”, Warszawa 2010) podałem aż nadto wiele przykładów pokazujących rozmach tendencji germanofilskich we Wrocławiu, Pytanie Czy nowy rząd PiS-u ma jakieś możliwości zmienienia szczególnie skandalicznej sytuacji we Wrocławiu, gdzie dyrektorem Muzeum Historycznego we Wrocławiu oraz Muzeum Miejskiego Wrocławia jest tamtejszy największy germanofil dr Maciej Łagiewski? Przypomnijmy m.in., że dyrektor ten „wsławił się” panegirycznym uczczeniem postaci rozbiorcy Polski Fryderyka II w swoim tekście opublikowanym w katalogu wystawy królów pruskich we Wrocławiu. Skupiając się głównie na wysławianiu zaborczego króla Prus, dyrektor Łagiewski na 18 stronach swego tekstu ani słowem nie zająknął się na temat antypolskich działań Fryderyka II, jego roli w zainicjowaniu I rozbioru Polski, fałszowaniu polskiej monety i zakrojonych na bardzo dużą skalę poczynań germanizatorskich wobec polskiej ludności Śląska. (Podkr.- J.R.N.). (Por. szerzej szlic prof. Tadeusza Marczaka: „Jak byśmy byli pod pruskim zaborem”, bardzo ostro krytykujący zafałszowania historii przez dr M .Łagiewskiego („Nasz Dziennik” z 1 sierpnia 2009 r. oraz moje uwagi w „Pełzająca… ss.128-130 i 121-126).
 
Historyk ze Szczecina dr Robert Kościelny ostro skrytykował fakt, że obecny dyrektor Muzeum Narodowego Szczecinie Lech Karwowski doprowadził do przywrócenia w Szczecinie pomnika arcywroga Polski Fryderyka II. Pomnik ten ustawiono na dziedzińcu Muzeum Narodowego w Szczecinie. Dr Kościelny pisał: „przypomnijmy tylko, że zapamiętałość króla Prus w niszczeniu Polski była tak wielka, że w pewnym momencie wzbudziła nawet obawy Rosji”. (Por. R. Kościelny : Uniwersytet Szczeciński –opcja niemiecka? , ‘Warszawska Gazeta” z 24 czerwca 2016 r.)
 
Z kolei dyrektorem Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu od 1 kwietnia 2016 r. jest Leszek Jodliński, znany rzecznik opcji proniemieckiej. Jodliński jest członkiem niemieckiej wspólnoty Pojednanie i Przeszłość, a w zeszłorocznych wyborach bezskutecznie startował do sejmu w okręgu katowickim z list mniejszości niemieckiej komitetu Zjednoczeni dla Śląska, zdobywając tylko kilkaset głosów. (Wg.Andrzeja Krystyniaka : Kolejny sukces, „Do Rzeczy” z 2 maja 2016 r.). Wcześniej ten mało znany historyk sztuki od 2008 r. .do 2013 r. piastował funkcję dyrektora Muzeum Śląskiego Na tej funkcji wyraźnie popierał autonomistów z ich proniemiecką wizją historii.. W 2011 r. – jak stwierdził historyk ze Śląska dr Andrzej Krzystyniak Jodliński: „przedstawił scenariusz do wystawy, który oburzył wszystkich poza RAŚ. To była niemiecka wizja Śląska. Tego pana określano jednoznacznie jako germanofila. Przedstawiał takie tezy jak taka, że Powstania Śląskie były wojną domową, czy spojrzenie na wrzesień 39’ z perspektywy niemieckiej. Wszyscy byli tym oburzeni, nie tylko na Śląsku”. Jak pisał dr Krzystyniak przygotowane przez Jodlińskiego wytyczne do wystawy stałej opisującej historie regionu Śląska „były skrajnie proniemieckie, rugujące polski dorobek na Śląsku, co zirytowało ówczesnego marszałka województwa Adama Matusiewicza”. (Wg. Sławomira Sieradzkiego we wPolityce.pl.z 13 sierpnia 2015 r.) W 2015 r. z inicjatywy lewicowego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego wysunięto kandydaturę L. Jodlińskiego na stanowisko dyrektora krakowskiego Muzeum Armii Krajowej im .Emila Fieldorfa. Wywołało to stanowczy protest krakowskich środowisk kombatanckich. Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych powiedział w Radiu Kraków: „To nie jest zwykłe muzeum, to jest muzeum Armii Krajowej. Jeśli człowiek, który odchodził z Muzeum Śląskiego krytykowany przez wicemarszałka śląskiego, że jednak była przewaga niemieckiego punktu widzenia, ma zostać dyrektorem muzeum poświęconego Armii Krajowej, która walczyła z Niemcami, to należy na zimne dmuchać”. Po objęciu dyrekcji Muzeum Górnośląskiego w 2016 r. przez Jodlińskiego zapowiedziano utworzenie w tym muzeum specjalnej stałej wystawy poświęconej „wypędzeniom” po 1945 r. Jak pisał na ten temat historyk dr Andrzej Krzystyniak : „Swoje wsparcie (dla tej stałej ekspozycji- J.R.N.) zapowiedziała mniejszość niemiecka. Jeśli dojdzie do powstania tego projektu, będzie to kolejny krok do relatywizacji historii Śląska, a być może i kolejna próba ukazania rzekomych represji państwa polskiego wobec mniejszości narodowych po wojnie:”. (Por. A. Krzystyniak : Gloryfikacja wrogów Polski, „w Sieci” z 29 września 2016 r.).

Nieudana próba uhonorowania na Śląsku byłego likwidatora Uniwersytetu Jagielońskiego
 
Red. Piotr Semka pisał na łamach ”Do Rzeczy” : „Najgłośniejszym przykładem kolizji polskiej i niemieckiej wizji historii były rozpoczęte na przełomie lat 2014 i 2015 starania niemieckich organizacji na Śląsku o uhonorowanie Huberta Czai, wieloletniego lidera Związku Wypędzonych. Ten urodzony w Skoczowie polityk CDU miał być uczczony honorową tablica na budynku, który niegdyś był jego rodzinnym domem, a dziś mieści się w nim szkoła. Inicjatywa zakończyła się wetem marszałka województwa śląskiego, który po zasięgnięciu opinii IPN wskazał, że Czaja był okupacyjnym likwidatorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, działał w Deutsche Gemeindschaft, przybudówce NSDAP dla volksdeutschów i zarządzał szkołami dla niemieckiej młodzieży w okupowanej Generalnej Guberni”.(Por.P.Semka : Wybiórcza pamięć ,mniejszości niemieckiej, „Do Rzeczy” 15 maja 2015 r.)

Szkodzące Polsce działania RAŚ-u, wspieranego przez PO
 
Płacimy wysoką cenę za godzący w polskie interesy narodowe długoletni sojusz PO i RAŚ-iu na Śląsku. Jak powiedział wojewoda śląski Jarosław Wieczorek w rozmowie z „wSieci” (30 maja 2016 r.): „Naprawdę boleję nad tym, że dość marginalny przecież separatyzm śląski (RAŚ-J.R.N.) zdobył tak nieporównywalną rangę w życiu politycznym regionu .Oceniam, że poparcie dla tego ruchu wynosi 5-7 proc. I od kilku lat utrzymuje się na stałym poziomie. Jednak decyzją Platformy Obywatelskiej, która zawarła z autonomistami śląskimi koalicję w sejmiku wojewódzkim, w ręku jego działaczy znalazła się odpowiedzialność za kulturę w naszym regionie. Jest dla mnie czymś niepojętym to ,jak można było tak postąpić, ale PO to zrobiła. (Podkr.- J.R.N.) Cel główny RAŚ to nie autonomia, ale oderwanie Śląska od Polski”. To sojuszowi PO i RAŚ
przede wszystkim „zawdzięcza się” nominacje proniemieckich dyrektorów ważnych muzeów na Śląsku. Nasuwa się jednak pytanie, czy nowe władze polskie mogą na trwałe pogodzić się z faktem, że dyrektorami tak ważnych muzeów historycznych na Ziemiach Odzyskanych: w Katowicach, Wrocławiu i w Szczecinie są ludzie reprezentujący wyraźnie proniemiecką opcję ? Jak można doprowadzić do zmiany tej dość fatalnej sytuacji?

Istnieje bardzo wiele innych przykładów, dowodzących, że siły proniemieckie na Śląsku starają się maksymalnie zafałszowywać historię na szkodę Polski i polskości.. Wielokrotnie alarmował w tej sprawie historyk dr Andrzej Krzystyniak. W marcu 2015 r. stwierdził on, że: „Ruch Autonomii Śląska stawia znak równości między trupią czaszką SS a polskim orłem. Z takim hasłem na ustach wzywa do zgody” (Por. A. Krzystyniak: Tragedia górnośląska czy Oberschlesische Tragedie, „Do Rzeczy” 16 marca 2015 r.) W sierpniu 2016 r. dr Krzystyniak pisał : „Na naszych oczach na Śląsku z udziałem władz samorządowych województwa odbywa się gloryfikacja organizacji wrogich Polsce. Ci, którzy walczyli w powstańcami śląskimi, w czasie agresji niemieckiej mordowali bezwzględnie Polaków, są dziś stawiani na równi ze swoimi ofiarami”. (Por. A. Krzystyniak : Gloryfikacja…op.cit.) W październiku 2016 r. zasłużony dla obrony polskości na Śląsku dr Krzystyniak został zwolniony z pracy pełnomocnika marszałka województwa śląskiego ds. kontaktów ze środowiskami kombatanckimi.. w tym samym dniu, gdy ukazał się atakujący go artykuł „Gazety Wyborczej”.

Czy chodzi o bęcwalstwo rektora Uniwersytetu Szczecińskiego E.Włodarczyka?
 
Historyk dr Robert Kościelny zwrócił uwagę na dość szczególne podejście do narodowej historii ze strony obecnego rektora Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Edwarda Włodarczyka. W wypowiedzi z 2015 roku Włodarczyk wyraźnie odciął się od wypowiedzi b. .rektora Uniwersytetu Szczecińskiego w latach 1989-1993 prof. Tadeusza Wierzbickiego, głoszącej, ze celem powstałej w 1985 r. uczelni jest „nasycenie Pomorza Zachodniego kadrą wysoce kwalifikowaną i oddaną Polsce”. Według rektora Włodarczyka : „Owo „oddanie Polsce” po roku 1990 mocno się zdeaktualizowalo, sugeruje ono bowiem rolę politycznego uniwersytetu, od której uniwersytet musi być jak najdalej”. I takich rektorów mamy! Włodarczyk skrytykował również przedwojenną pracę naukową, która pokazywała polskie prawa do dostępu do Bałtyku i już w tytule głosiła: „W służbie narodu i nauki”. Według Wierzbickiego dla autora tej pracy „interes narodowy okazał się ważniejszy od nauki”. Polemizując z takim stanowiskiem rektora Wierzbickiego, dr R. Koscielny zapytywał: „Doprawdy nie wiem jak to nazwać - skończonym bęcwalstwem (podkr.- J.R.N.) czy jawną kpiną z godności państwa polskiego, którego interesy rektor Włodarczyk relatywizuje (…) I co też niebezpiecznego dojrzał w interesie państwa polskiego, skoro uznał w tym momencie za słuszne przeciwstawić go nauce?” (Por. R. Kościelny : op.cit.). Dla mnie zaś stanowisko rektora Włodarczyka wyraźnie kojarzy się z postawą skrajnego nihilizmu narodowego, dość zaskakującego w przypadku rektora polskiej uczelni, opłacanej z budżetu polskiego państwa.

Różne przejawy „pełzającej germanizacji we Wrocławiu
 
Wrocław jest szczególnie jaskrawym przykładem „pełzającej germanizacji”. A oto kolejne ilustracje tego faktu. W Galerii Sławnych Wrocławian we Wrocławiu umieszczono popiersie Fritza Habera, osławionego uczonego niemieckiego żydowskiego pochodzenia, laureata Nobla, który opracował technologię śmiercionośnych gazów Iperytu i Cyklonu B. Prof. Norman Davies nazwał Habera „doktorem śmierci”. Dyrektor Muzeum Wrocławskiego, osławiony germanofil Łagiewski umieścił Habera dość bezmyślnie we wspomnianej Galerii tuż obok słynnej świętej Żydówki Edyty Stein, ofiary Cyklonu B. którego technologie wymyślił zbrodniczy Haber.( Por. szerzej : J.R. Nowak: „Pełzająca… op. cit., ss 125-129).

Jak „Budyń”-minister M .K. Ujazdowski poparł „uczczenie” jednej z największych klęsk polskich przez przywrócenie starej pruskiej nazwy we Wrocławiu

To we Wrocławiu w 2007 roku zamieniono nazwę największej hali widowiskowej miasta – tzw. Hali Ludowej na starą pruską nazwę Hali Stulecia , pochodzącą z 1913 r. Jej nazwa miała uczcić stuletnia rocznic ę zwycięstwa wojsk pruskich w bitwie pod Lipskiem nad Napoleonem. Świętowanie zwycięstwa wojsk pruskich pod Lipskiem w 1813 r. budzi odmienne, zupełnie nie świąteczne asocjacje wśród Polaków. Dla nas bowiem bitwa pod Lipskiem oznaczała ostateczną zagładę armii polskiej, walczącej u boku Napoleona i śmierć jej dowódcy, bohaterskiego księcia Józefa Poniatowskiego. Zginął on wówczas z ran, tonąc w odmętach Elstery i wypowiadając słynne słowa: „Bóg mi powierzył honor Polaków!” Klęska wojsk polskich obok francuskich w bitwie pod Lipskiem oznaczała zarazem kolejne zniweczenie nadziei niepodległościowych i pogrążenie się w tym większej niewoli pod jarzmem zaborców, w tym hohenzollernowskich Prus. Przywrócenie starej nazwy, upamiętniającej stulecie pruskiego triumfu w bitwie pod Lipskiem oznaczało akurat dziś w polskim Wrocławiu swego rodzaju –masochizm narodowy –pogodzenie się z nazwą upamiętniająca kolejne wpadniecie Polaków w długą beznadzieja niewolę. A o tym przywróceniu pruskiej nazwy wbrew protestom niektórych patriotycznych publicystów (przede wszystkim Piotra Semki) i wojewody dolnośląskiego Krzysztofa Grzelczyka w największym stopniu zadecydowały dwie osoby: prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i poseł ziemi wrocławskiej ówczesny minister kultury i dziedzictwa narodowego w rządzie PiS-u Kazimierz Michał Ujazdowski. (Por. szerzej: J.R.Nowak : „Pełzająca…op.cit.,ss.118-120). Ówczesny PiS-owski minister K M. Ujazdowski , za cechy swego charakteru nazywany pieszczotliwie „Budyniem”, swą postawą na rzecz przywrócenia pruskiej nazwy, sławiącej triumf Prus m.in. nad polską armią księcia Józefa Poniatowskiego zhańbił się w moich oczach raz na zawsze. Pytanie 204) Kiedy wreszcie PiS wyrzuci Ujazdowskiego ze swych szeregów za destrukcyjne wystąpienia, faktycznie wspierające opozycję Platformy i Nowoczesnej przeciw PiS-owi ? Z zapałem przywracano również inne niemieckie nazwy. .Szczególnie głośne było przywrócenie niemieckiej nazwy Teatr Capitol Teatrowi Muzycznemu we Wrocławiu, Do najbardziej skandalicznych wydarzeń należało uhonorowanie zbrodniarzy hitlerowskich, m.in. poległych żołnierz z SS na cmentarzu w Nadolicach Wielkich koło Wrocławia. (Por. szerzej : J.R.Nowak : „Pełzająca… op.cit.,ss. 146-156). Podczas , gdy niemiecki cmentarz zdobią marmury niedaleko stamtąd położony polski cmentarz byłych ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych w wiosce w Miłoszyce jest całkowicie zapuszczony i zdewastowany., (Zob.tamże,s.153 ).

W lutym 2008 r. Politechnika Wrocławska przyznała doktora honoris causa kanclerz Niemiec Angeli Merkel. W „Nowościach –Dzienniku Toruńskim” pisano później, że „Pani Kanclerz musiała być wyjątkowo poruszona przyznaniem tytułu. Tak poruszona, że najprawdopodobniej poczuła się błogo i zaczęła... przysypiać. Pani kanclerz po prostu przysypiała w trakcie mowy na temat przyznania jej tytułu doktora honoris causa”. Zadajmy tu dwa pytania. Jakież to wielkie osiągnięcia naukowe miała A. Merkel, osiągnięcia predysponujące ją do takiego doktoratu ?. I drugie pytanie: Czymże zasłużyła się p. Angela Merkel dla Polski – czy konsekwentnym popieraniem rosyjsko-niemieckiego gazociągu na dnie Bałtyku, czy hołubieniem osławionej Eriki Steinbach”. A może najnowszym osiągnięciem – sprowokowaniem napływu olbrzymiej fali imigrantów do Europy?
 
Magdalena Plejko pisała w tekście: Regermanizacja Wrocławia („Gazeta Polska codziennie” (11 października 2016 r.): „We Wrocławiu brakuje miejsca dla uczczenia pamięci wielu polskich bohaterów, ale znajdzie się ono dla Niemców.. Współpracownicy prezydenta Rafała Dutkiewicza, chcą, aby patronami ulic zostali niemieccy architekci (…) W zachodniej części Wrocławia budowane jest osiedle Nowe Żerniki. W urzędzie miasta pojawił się pomysł, by patronami ulic, które w związku z tym powstaną zostali m.in. : Heinrich Lauterbach, Ernst May, Hans Poelzig, Max Berg i Hans Scharaon, niemieccy architekci”. Chodzi o kilkanaście ulic. 19 października 2016 r. Klub „Gazety Polskiej” we Wrocławiu zorganizował przed Urzędem Miejskim we Wrocławiu protest pod hasłem: „Przestańcie germanizować Wrocław”. (Por.mp.: Klub „GP „ przeciw germanizacji Wrocławia, „Gazeta Polska codziennie”,20 października 2016 r.).

Postępy „pełzającej germanizacji” od Szczecina i Gdańska aż po Toruń
 
Pisałem już o oskarżonym o „bęcwalstwo ze względu na wyraźna anemię jego uczuć narodowych, rektorze Uniwersytetu Szczecińskiego E. Włodarczyku.. W Szczecinie regermanizacja posuwa się w bardzo szybkim tempie – władze miasta z zapałem godnym lepszej sprawy przywracają dawne niemieckie nazwy na cześć Hagena, Eckermana, etc. Widać wyraźną troskę o troskliwą pielęgnację budynków z niemieckich czasów przy zobojętnieniu na podupadające pamiątki polskości. W lutym 2009 roku rada miejska Szczecina hojną ręką wyasygnowała 35 tysięcy złotych na odrestaurowanie pomnika inicjatora rozbioru Polski Fryderyka II, który nazywał Polaków „narodem godnym pogardy”. Wydaje się, że „godnymi pogardy” są tylko radni ze Szczecina, którzy głosowali za wydaniem pieniędzy na pomnik tego arcywroga Polski. Czy jest w tych radnych choć odrobina patriotyzm u? Dlaczego tak nisko upadli? Może wyspowiadają się ze swego „wyczynu” przed swoimi rodzinami i przyjaciółmi!.
Można by przytoczyć sporo faktów świadczących o postępach germanizacji w Gdańsku. W Gdańsku symbolem ekspansji proniemieckich trendów pod rządami samorządowców z PO stała się likwidacja stałych cogodzinnych prezentacji ‘Roty” w nagraniu z miejskiego Ratusza. Przez wiele lat Rota, wygrywana przez miejscowy carillon, była hejnałem miasta. (Por. szerzej tekst Aleksandra Markowskiego : Rota 1908 w „Niedzieli” z 1 września 2004 r.) Prawdziwie oburzającym było nadanie na Politechnice Gdańskiej w 1994 r. tytułu doktora honoris causa profesorowi Adolfowi Butenandtowi, hitlerowskiemu nobliście z 1939 r. Butenandt ściśle współpracował w zbrodniczych eksperymentach doktorem Josefem Mengele „najbardziej znanym spośród hitlerowskich lekarzy przestępców, którzy od 1943 r. w KL Auschwitz przeprowadzali zbrodnicze eksperymenty na dzieciach- więźniach”. (Por. szerzej Waldemar Moszkowski : Zbrodniarze honoris causa?, „Nasz Dziennik” z 29 marca 2005 r.). Z kolei wybitny ekonomista prof. Andrzej Śliwiński zwracał uwagę na negatywne dla polski procesy gospodarcze zachodzące na Pomorzu i w Gdańsku. Pisał: „Obiektywnie biorąc, likwidacja polskiego przemysłu stoczniowego jest kolejnym etapem wypierania interesów gospodarczych, a w konsekwencji ludności polskiej z Pomorza Zachodniego i Gdańska. Temu się nie da zaprzeczyć:”. (Por. wywiad Mariusza Bobra z prof. A.. Śliwińskim : Wypieranie Polaków z Pomorza, „Nasz Dziennik” 26 lutego 2009). W październiku 2014 r. w Działdowie miejscowy burmistrz uhonorował dwóch esesmanów drzewkiem pamięci i pamiątkową tablicą. (Por. Adam Białorusi: Burmistrz uczcił esesmanów Nasz Dziennik” z 24 października 2014 r.), Do szczególnie wielu działań germanizacyjnych doszło na Opolszczyźnie. (Por. szerzej : J.R.Nowak: „Pełzająca… op.cit.,ss247-249)... Proniemiecka fala dociera coraz częściej nawet do Torunia, który przed wojna należał do Polski i był w ogromnej części zamieszkany tylko przez Polaków. W 2008 r. znalazł się tam mędrzec, który wystąpił z projektem wystawienia pomnika wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu Hermanowi von Salza jako założycielowi Torunia. Przypomnijmy, że był to wiarołomca krzyżacki, odpowiedzialny za sfałszowanie tzw. przywileju kruszwickiego i złamanie wszystkich obietnic, danych Konradowi mazowieckiemu.

Błagalny list do Putina przeciw „rusofobicznej” Polsce

Szczególnie skandaliczne były niektóre wystąpienia tzw. Związku Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ) ,od wielu lat ubiegającego się o sądową rejestrację. 19 grudnia na blogu „Niezależna .pl ukazał się bardzo ostry komentarz na temat najhaniebniejszej inicjatywy ZLNŚ: „Ślązacy czy agentura? Piszą błagalny list do Putina przeciwko "rusofobicznej" Polsce”. W tekście „Niezależnej.pl” pisano m.in.:W imieniu Związku Ludności Narodowości Śląskiej zwracamy się do Waszej Ekscelencji o przekazanie władzom Federacji Rosyjskiej naszej prośby o rozważenie możliwości niekierowania tych rakiet w kierunku Śląska" - tak zaczyna się list jednej z ważniejszej organizacji walczącej o uznanie "narodowości śląskiej". Dalsza część listu jest jeszcze bardziej haniebna.
 
List pochodzi z 17 grudnia 2013 r. i został zamieszczony na stronach Związku Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ). Ta organizacja od długiego czasu walczy o rejestrację w sądzie. Przez wiele lat pracami Komitetu Założycielskiego ZLNŚ kierował Jerzy Gorzelik, znany dziś z działalności w Ruchu Autonomii Śląska”. Przecież tego typu list wyczerpuje kryteria zdrady Polski, a jego autorzy powinni byli zostać natychmiast pociągnięci do odpowiedzialności sadowej i wylądować w więzieniu. Ale Platforma wszystko to tolerowała. Warto dodać, że wspomniany Związek Ludności Narodowości Śląskiej już wcześniej zaznaczył się atakiem na władze polskie w duchu prorosyjskim, przyłączając się w oświadczeniu do jak zaznaczono „krytyki władz Polski, w której Rosjanie zarzucają fałszowanie historii dla doraźnych potrzeb”.(Por. umieszczony na portalu „Onet.,pl” w dniu 23 sierpnia 2008 tekst:„Stowarzyszenie Ślązaków poparło rosyjską krytykę polskich władz”. Czołowy przywódca RAŚ-ia Jerzy Gorzelik pozwolił sobie na umieszczenia na Facebook-u swego prowokacyjnego zdjęcia przed Urzędem Wojewódzkim w Katowicach z karabinem Mauser 98 w prawym ręku i niemieckiej czapce polowej z „wroną” na głowie. (Wg. Andrzej Rafał Potocki: Jawna opcja niemiecka, „w Sieci” 30 maja 2016 r.)

205) Czy rząd p. B. Szydło i władze PiS zintensyfikują działania dla popularyzowania wiedzy o polskim dziedzictwie na Górnym Śląsku? Są w tej sferze ogromne zaniedbania z czasów rządów Unii Wolności, AWS, SLD i PO. Przypomnę tu jakże alarmujący list otwarty kilkudziesięciu znanych Ślązaków, w tym licznych profesorów, m. in. prof. Franciszka Marka, do ministra kultury i dziedzictwa narodowego B. Zdrojewskiego z początków maja 2011 r. W liście akcentowano m.in.: „Z narastającym niepokojem obserwujemy bierność i brak woli ze strony władz rządowych i samorządowych Rzeczpospolitej, by konsekwentnie badać i popularyzować wiedzę o polskim dziedzictwie na Górnym Śląsku”. (Por. Śląscy bohaterowie polski, „Rzeczpospolita’ 6 maja 2011 ).

206) Czy rząd p. B. Szydło dużo mocniej dofinansuje inicjatywy dla wspierania kultury polskiej na Ziemiach odzyskanych? W warunkach występowania tak mocnych zagrożeń dla polskości na Ziemiach Odzyskanych można podpisać się oburącz pod sugestiami publicysty Andrzeja Rafała Potockiego w jego tekście: Jawna opcja niemiecka („w Sieci” z 30 maja 2016 r.): „Wzmacnianie polskości na Śląsku powinno się stać ważnym zadaniem dla struktur rządowych. Chodzi przede wszystkim o Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na którym spoczywa odpowiedzialność również za działalność Muzeum Śląskiego. Powinien zostać stworzony specjalny program polegający na poważnym dofinansowywaniu wszelkich inicjatyw mających na celu wspieranie polskiej kultury w tym regionie”.

207) Czy nowy rząd PiS-u podejmie starania o doprowadzenie do powstania Muzeum Ziem Zachodnich, którego projekt został storpedowany przez platformerskiego ministra kultury, byłego maszynistę, Bogdana Zdrojewskiego ? (Por. uwagi w mojej książce : „Pełzająca…. ss.166-174). W roku 2008 minister Zdrojewski zerwał umowę z Wrocławiem i skreślił projekt budowy Muzeum Ziem Zachodnich z listy projektów finansowanych z Unii Europejskiej. Przecież było to faktycznie antypolskie działanie ze strony ministra kultury z PO. No cóż -- według redaktor Bernadetty Waszkielewicz minister Zdrojewski uznał, że koncepcja budowy muzeum ziem zachodnich jest „zbyt propagandowa, propolska”. (Moje podkreślenie – J.R.N.) (Por. wywiad B .Waszkielewicz z Kazimierzem Michałem Ujazdowskim: Platforma cierpi na chorobliwy monopolizm”, „Rzeczpospolita” z 5 stycznia 2009 r. i zatytułowany słowami: „Zdrojewski największym szkodnikiem dolnośląskiej kultury?, J.R.Nowak : „Pełzająca… op.cit.,ss.174 -175. Por. również tamże , ss.176-181 głosy internautów, pełne oburzenia z powodu zablokowania budowy Muzeum Ziem Zachodnich. I taki to szkodzący racjom narodowym polityk jak Zdrojewski jest jednym z europosłów reprezentujących Polskę?!

208) Czy władze RP wpłyną na najwyższe instancje naukowe w sprawie bardziej zdecydowanego reagowania na jednoznaczne świadome fałszerstwa w tekstach niektórych naukowców? Szczególnie jaskrawym przykładem pod tym względem jest casus profesora(!) uniwersytetu Opolskiego Marka Zybury Z zawodu historyk literatury (badacz niemieckiego romantyzmu) Zybura wszedł na grząska dla niego ścieżkę nauki historii. I „spłodził” pełną skrajnych proniemieckich fałszów książkę "Niemcy w Polsce"(Wydawnictwo Dolnośląskie 2001 r.) Podał w niej m.in. szczególnie nikczemną antypolską brechtę, oskarżającą Polaków, że rzekomo zamordowali 5800 Niemców we wrześniu 1939 r. w Berezie Kartuskiej. Warto dodać, że nawet kierowane przez Ribbentropa hitlerowskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podało 17 listopada 1939 r. w swym oszczerczym oświadczeniu dane o ilości rzekomo zamordowanych Niemców w Polsce, które były znacznie mniejsze od tych zawartych w fałszu Zybury. (Por. szerzej: J. R. Nowak : „Pełzająca… op.cit.,ss.216-223). Ciekawe, że EW Wikipedii można znaleźć o Zyburze wyłącznie pochwalny życiorys po niemiecku, jest on członkiem Saksońskiej Akademii Sztuki. Pomimo faktu, ze już w 2009 r publicznie obnażyłem niebywałe rozmiary kłamstw Zybury, niegodnych nawet w przypadku najbardziej podrzędnego naukowca, dalej jest on profesorem i może kłamać bez przeszkód. Polska uczelnia wszystko zniesie..
Warto zakończyć tę dość przygnębiającą analizę postępów pełzającej germanizacji na Ziemiach odzyskanych słowami red. Piotra Semki: „Gdy widzę tyle troski o polskie Kresy Wschodnie, nie mogę uniknąć konstatacji : A gdzie tradycyjna niegdyś dla obozu narodowego troska o Kresy Zachodnie?” (Por.P..Semka: Więcej szacunku dla Kresów Zachodnich, „Do Rzeczy” 20 kwietnia 2015 r.). Pytanie bardzo słuszne, z tym, że wcale nie widzę też „tyle troski o polskie Kresy Wschodnie’.

I teraz ostanie - 209 pytanie w tym odcinku do rządzących nami patriotów z PiS-u: W jakim kraju żyjemy? Dlaczego dopuszczamy tak bezwolnie do wysławiania naszych wrogów i usuwania w cień polskich bohaterów?

środa, 26 października 2016

Ponad dwieście pytań do p. prezydenta RP A. Dudy, p. premier B. Szydło oraz do władz PiS (XI)

Polityka historyczna (III)  

4. Dziesięć lat temu w Chicago doradca prezesa KPA Edwarda Moskala red. Wojciech Wierzewski pokazał mi pięknie wydaną po angielsku Encyklopedię Historii Ukrainy i skomentował- „ a my Polacy nie mamy takiej Encyklopedii Historii Polski po angielsku. W rezultacie anglosascy badacze maja dużo lepszy wgląd do materiałów reprezentujących opcję ukraińska niż polską”. Stad jedną z najpilniejszych spraw staje się przygotowanie Encyklopedii Historii Polski po angielsku. Tego typu Encyklopedia powinna skupiać się przede wszystkim na pokazaniu polskich osiągnięć i działań w obronie cywilizacji europejskiej od walk z Tatarami pod opór wobec nazistowskich Niemiec w drugiej wojnie światowej i walkę o wolność po 1945 r.  

Równocześnie zaś szczególną uwagę powinna poświęcać udokumentowanemu przedstawianiu z polskiego punktu widzenia wielu drażliwych najbardziej przekłamywanych zagranicą spraw z dziejów naszych stosunków z Żydami i narodami z krajów ościennych: Niemcami, Rosjanami, Czechami, Ukraińcami. (Por. szersze rozwinięcie tej propozycji: J. R. Nowak: „Alarm dla Polski”, Warszawa 2009, ss. 96- 102).

5.) Nowe władze polskie powinny zwrócić wielką uwagę na wsparcie nagrania filmu o takim wyjątkowym w skali światowej fenomenie jak zwycięska walka Kościoła katolickiego w Polsce w walce z komunizmem (a w szczególności ogromnej roli Prymasa Tysiąclecia Stefana kardynała Wyszyńskiego w tym względzie). Moim zdaniem właśnie Episkopat powinien sponsorować taki film (a nie tylko pomoc dla uchodźców w Rwandzie, etc.), być może po ogłoszeniu specjalnej zbiórki na ten cel. Duże miejsce w tym filmie należałoby poświęcić historii polskich księży męczenników komunizmu (około 100 księży i zakonnic zamordowanych od 1945 r. do 1989 r.) od księdza Władysława Gurgacza po księdza Romana Kotlarza i księdza Jerzego Popiełuszkę. Film powinien pokazać również wielką rolę polskich katolików w nader aktywnym wspieraniu środowisk walczących o przetrwanie życia religijnego w ZSRS i ujarzmionych krajach Europy środkowo-wschodniej, w przemycie do nich książek religijnych i przedmiotów kultu religijnego. Powinny się w tym filmie znaleźć np. wspaniałe wyznania Bułgarki Aliny Piętrowej- Wasilewicz w „Niedzieli” z 14 marca 1999 r. na ten temat. To są rzeczy, z których powinniśmy być dumni, a nie umiemy ich wyeksponować poza granicami Polski.

6) Szczególnie potrzebne wydaje się napisanie i wydanie w kilku językach obcych książki rzetelnie informującej o faktycznym przebiegu polskich transformacji po 1989 r. Książki, która pokazywałaby utrzymanie się wpływów komunistycznej nomenklatury w różnych sferach życia dzięki utrwalonemu w latach 1989-1990 sojuszowi „czerwonych” i różowych”: Kwaśniewskiego, Geremka i Michnika , rządowi różnych „czerwonych dynastii”. Tego typu książka powinna pokazać również zagranicznym czytelnikom rozmiary okradzenia Polski w rezultacie Planu Sorosa- Sachsa- Balcerowicza. Powinna też zaakcentować jak Zachód narzucił nam neokolonialną politykę, eksploatującą Polskę. Książka ta przypominałaby, że korzystną tylko dla Zachodu, niszczącą Polskę terapię szokową , narzucono nam wbrew ostrzeżeniom wielu wybitnych zachodnich ekonomistów, w tym paru laureatów Nobla z dziedziny ekonomii. (Por. szerzej wybór ich ostrzeżeń w opracowanym przeze mnie haśle: „Balcerowicza Planu krytyki. Opinie zagraniczne” w „Encyklopedii Białych Plam”,Radom 2000, ss./237-246). Warto tu przypomnieć, że od początku mieliśmy do czynienia ze skrajnie cyniczną neokolonialna polityką Zachodu wobec wyzwolonych od komunizmu krajów Europy Środkowo-wschodniej. Ujawnił to bardzo wcześnie, bo już na początku 1992 r. Peter Gowan, profesor stosunków międzynarodowych na London Metropolitan University i jeden z założycieli Labour Focus on Eastern Europe. Profesor Gowan w znakomitym szkicu, publikowanym w „World Policy Journal”. już wtedy dokładnie przepowiedział cały scenariusz „wrogiego przejęcia” gospodarek Europy Środkowo-wschodniej przez Zachód, planujący systematyczną neokolonizację naszego regionu. Prognozy Gowana sprawdziły się pod każdym względem i dlatego ich lektura jest dziś tak szokująca w swej wymowie,. Ciekawe, że ostrzeżenia Gowana błyskawicznie przedstawił Daniel Passent na łamach „Polityki” z 15 lutego 1992 r. Passent, stary komunistyczny propagandysta, zrobił to z ogromną satysfakcją, gdyż referowany przez niego Gowan wskazywał, że Zachód wcale nie zamierza wspierać antykomunizmu w tej części Europy, że nic go w ogóle nie obchodzi poza maksymalnymi zyskami dla siebie.. Oto jak referował Passent poglądy Gowana na politykę Zachodu wobec nas:

Celem tej polityki jest wyłącznie neokolonializm, a nie żadne ideały polityczne. Zachód np. nie zgłasza pretensji z powodu obecności w życiu publicznym naszej części Europy byłych komułów, nie wzywa do dekomunizacji, nie razi go była nomenklatura i jej spółki, ba Zachód wcale nie popiera ugrupowań najbardziej antykomunistycznych w Europie Wschodniej. Co innego zaprząta umysły polityków Waszyngtonu, czy Bonn. Im chodzi o to, twierdzi Gowan, żeby nasza część Europy wyszła z całej tej rewolucji cała, ale wycieńczona, by Polska, Czecho-Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria – każde w pojedynkę czołgało się do Zachodu, by nie powstała w tej części Europy żadna wspólnota, która wzmocniłaby jej głos, żeby każdy jadł z ręki, a nikt nie mógł ukąsić. (Podkr.- J.R.N.) Zdaniem Gowana, to w Europie Wschodniej następuje świadoma rujnacja gospodarki pod dyktando MFW, popychanie do wolnego rynku za wszelką cenę (…) Zachód pogania –szybciej, szybciej, szybciej… Nie zwracać ziemi byłym właścicielom, bo to tylko opóźnia i komplikuje sprawę. Nie oddawać fabryk załogom, bo syndykalizm jest mało wydajnych i nie stwarza możliwości Zachodowi. Wyprzedawać cudzoziemcom i własnym nabywcom. (…) Wszystko to, twierdzi Gowan, Zachód czyni dla pieniędzy. Jest to świadome imperialistyczne dążenie do zagarnięcia jak najszybciej atutów gospodarczych regionu i zniszczenia reszty, by przekształcić te kraje w zacofane neokolonie. Rekiny i cwaniaki krążą po regionie, polując na wielkie zyski (…) To Zachód, obejmując kontrolę nad ta częścią przemysłu Europy Wschodniej, która da się wykorzystać, będzie decydował o jej miejscu w międzynarodowym podziale pracy. To miejsce ma być wygodne dla Zachodu, a nie Wschodu”.

Na Zachodzie jest bardzo wielu nonkonformistycznych ludzi, zbuntowanych przeciw tyranii globalizmu. Myślę, że lektura proponowanej książki, która pokazywałaby, do jakiego stopnia zachodnie siły neokolonialne oszukały Polskę i zrobiły ją swoją ofiarą w ostatnich 27 latach, wywołałaby swego rodzaju kurację wstrząsową wśród wielu zachodnich czytelników. Zyskalibyśmy w ten sposób na Zachodzie sojuszników w walce przeciwko eksploatowaniu Polski i ograniczaniu naszej suwerenności.

190) Dlaczego wciąż utrzymuje się zasadę dodawania tzw.. apelu smoleńskiego do przeróżnych uroczystości nie majach nic wspólnego ze Smoleńskiem w 2010 r., od Powstania Warszawskiego i poznańskiego Czerwca po uroczystości w związku z obozem koncentracyjnym w Stutthofie. Przypomnijmy, że takie wykorzystywanie apelu smoleńskiego krytykowali m.in.: prof. Andrzej Nowak, marszałek senior Kornel Morawiecki, red. Paweł Lisicki, red. Łukasz Warzecha, red. Piotr Semka, Rafał M. Ziemkiewicz, Marta Kaczyńska red. Wojciech Wybranowski i red. Anna Sarzyńska, poseł Kukiz 15 Piotr Apel i najsłynniejsza blogerka Kataryna. Po co było wprowadzać ten apel za cenę tak wielu kontrowersji do różnych uroczystości związanych z wcześniejszą historią? Bronisław Wildstein komentował, iż Macierewicz „przeciwskutecznie forsował apel smoleński przy wszelkich możliwych okazjach, np. rocznicy powstania warszawskiego, powodując sprzeciw nawet sympatyzujących wcześniej z nim i obecnym rządem środowisk kombatantów”. (Por. B. Wildstein: : „PiS zwyciężył. Wyzwania dla władzy, „w Sieci”, 3 października 2016 r.).


Mięczakostwo w PiS-ie

W ostatnich dniach zauważyłem kolejne przejawy mięczakostwa ze strony PiS-u w różnych sferach życia. Stąd pytania:

191) Dlaczego publiczna TVP i TVP Info w dniu 23 października 2016 r. tak mocno nagłaśniały niczym nieuzasadnione marsze protestacyjne kobiet, walące w rząd PiS-u, czyniąc z tego główny temat dnia ? To tak wygląda telewizja, rzekomo zreformowana przez salonowca J. Kurskiego?. Warto tu dodać, że nawet tak daleki od PiS-u Polsat ogłosił 24 października wyniki sondażu wskazujące, że ponad 70 proc. osób nie popiera tych tak hałaśliwych i agresywnych pseudoprotestów proaborcyjnych feministek.

192) Na jakiej zasadzie ponownie zatwierdzony przy poparciu PiS - prezes TVP J. Kurski obiecał J. Owsiakowi nagłośnienie jego akcji w TVP? (Por. SR: TVP zagra z Owsiakiem. „SuperExpress” z 21 października 2016 r.) Co sprawia, że salonowiec J. Kurski zamiast raz wreszcie wesprzeć ciche, ale dużo większe od Owsiaka akcje katolickiego Caritasu, wspiera działania Owsiaka, znanego z niechęci do patriotyzmu i Kościoła, a także PiS-u ( m.in. ataków na J. Kaczyńskiego i dużo gwałtowniejszej napaści na Macierewicza.). (Por. szerzej moje „Czerwone dynastie”, Warszawa 2014, t.3, ss. 180-184, 190-196)..Skąd ten masochizm? Nie mogę w ogóle zrozumieć, dlaczego znowu przeforsowano na prezesa TVP człowieka takiego jak Kurski, znanego z intryg i nieciekawych powiązań z „warszawką” (choćby przez swego braciszka, zastępcę A. Michnika). Czy przeforsowano go tylko dlatego, iż uznano, że nie mając żadnego oparcia będzie jadł z reki szefów PiS-u? A jak zdradzi? Ostatnio w dość haniebny sposób zdradził Z. Ziobro; przedtem to on najgwałtowniej atakował J. Kaczyńskiego. Boję się, że na jego prezesurze PiS wyjdzie jak na Zabłocki na mydle, podobnie jak już raz wyszedł na zamianie niezależnego B. Wildsteina na gorliwie przypochlebiającego się A. Urbańskiego. Zgadzam się w pełni z opinią prawdziwego Autorytetu, jakim jest profesor Zdzisław Krasnodębski, który już na początku października 2016 r. powiedział o Jacku .Kurskim: „Nie sądzę, aby był właściwą osobą na właściwym miejscu”. (Por. Nikt nie mówi, że Polska wszystko robi idealnie, Marcin Makowski rozmawia ze Z. Krasnodębskim, ‘Do Rzeczy”, 3 października 2016 r.)

193) Czy wreszcie przestanie się wpuszczać do telewizji publicznej agresywnych „nienawistników”? Mam tu na myśli choćby socjologa Ireneusza Krzemińskiego, który zamiast zachowywać się jak socjolog i obiektywny ekspert, występuje w roli agresywnego propagandysty. Np. występując w Radiu Zet na antenie w początkach 2016 r. nazwał wydarzenia z owych dni „draństwem Kaczyńskiego”. Takim speców od inwektyw należy bojkotować towarzysko i nie należy im w ogóle podawać ręki!

194) Czy nie należy bojkotować Lidl po tym jak twarzą swej sieci uczyniła niejaką Dorotę Wellman, znaną z wybuchów nieukrywanej nienawiści do J. Kaczyńskiego i rządu PiS-u. Wobec Rossmanna sama groźba podobnego bojkotu poskutkowała. Błyskawicznie oddali na przemiał wielosettysięczny nakład październikowego numeru miesięcznika „Skarb’ z furiackim atakiem znanej z niepoczytalnych zagrań Agaty Młynarskiej na program „500+”.

195) Dlaczego PiS dalej oddaje ulice KOD-owcom i rozhisteryzowanym zwolenniczkom „aborcji na życzenie”, wołającym „Śmierć wrogom wyboru” lub twierdzącym : „PiS trzeba wywieźć do Oświęcimia i wytruć”. (Cyt. z : Marzeną Nykiel : Żądni krwi, „w Sieci” 3 p[października 2016 r.) Dla takich szaleńców powinno znaleźć się miejsce za kratkami, bo w końcu będą zabijać, tak jak sześć lat temu w łodzi.

196) Dlaczego nie wezwie się środowisk patriotycznych do pokazania siły i ulicznych manifestacji w dużo ważniejszym celu - na rzecz ukarania złodziei i aferzystów z PO? Jest nas dużo więcej niż różnych KOD-ziarzy, a przez pasywną, defensywną politykę działaczy PiS oddajemy ulice wrogom rządu.

197) Czy i w tym roku PiS, zamiast święcić wspólnie z innymi patriotami Święto Niepodległości w stolicy znów jak w ostatnich paru latach ucieknie do Krakowa?

198) Minister sprawiedliwości Z. Ziobro i wiceminister sprawiedliwości P Jaki wymyślili doskonały projekt weryfikacji wszystkich nadużyć przy złodziejskiej reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie. Zapytajmy jednak, dlaczego politycy i działacze PiS tak mało mówią o tych nadużyciach, oddając pole „Naszemu Miastu/” Jana Śpiewaka, etc.?

199) Czy PiS wreszcie odwoła ze stanowiska przewodniczącego komisji zagranicznej w Sejmie Grzegorza Schetynę, konsekwentnie działającego na szkodę Polski (w Kraju i w donosach na Polskę do Brukseli )?

200) Dlaczego nie odwołano natychmiast ze stanowiska wicemarszałka Senatu B. Borusewicza po jego bezprawnym zawłaszczeniu bez konsultacji decyzji przynależnych tylko do marszałka Senatu? Po co ta miękkość?

201) Dlaczego przedstawiciele kierowanego przez Waszczykowskiego MSZ-u wspierają za granicą inicjatywy podejmowane przez nieprzychylnych rządowi B. Szydło ludzi? Podaję tu dwa przykłady z ostatniego czasu, za przeglądem Goćka i Gmyza w „Do Rzeczy” z 24 października 2016 r.:
W Berlinie jednym z czołowych KOD-owców jest niejaki Bogusław Fleck, który stworzył jaczejkę KOD pod nazwą Uniwersytet Trzech Pokoleń (…) Berliński konsul Marcin Jakubowski pozytywnie zaopiniował projekt Flecka. KOD-uch będzie więc mógł dalej obnosić po Berlinie tabliczkę z napisem :”Najgorszy sort Polaków”.
Spory grant z Funduszu Wyszehradzkiego idzie w tym roku na amerykański think tank CEPA. Czyli biznesie Anny Applebaum, żony Radka Sknerusa oraz Edka Lucasa, kumpla Radka Sknerusa. Przedstawiciel polskiego MSZ w radzie ambasadorów poparł tę decyzje. Za tę kasę Anna, Radek i Edek zorganizują kolejne CEPA Forum w Waszyngtonie”.

I tak to kolejne nasze fundusze przeciekają przez palce w ręce naszych wrogów. A rząd PiS dalej toleruje odpowiedzialnego za to Waszczykowskiego w swym składzie! Biada mięczakom!

202) Marcin Hałaś zapytuje w „Warszawskiej Gazecie” z 21 października 2016 r. w tekście: „Kroniki tygodniowe: ziarna i plewy”: „Czy Ministerstwo Spraw zagranicznych wystosowało gratulacje do kierownictwa Akcji Wyborczej Polaków na Litwie z racji sukcesu naszych rodaków w wyborach parlamentarnych i przekroczenia progu 5 proc. głosów? Bo nie zauważyłem tego faktu”.

wtorek, 25 października 2016

Ponad dwieście pytań do p. prezydenta RP A. Dudy, p. premier B. Szydło oraz do władz PiS (X)

Wysunięte przez mnie pytania spotkały się jak dotąd z dużym zainteresowaniem na niektórych innych blogach (m.in. „Prawy.pl”, „Kraków Niezależny”, „USOPAŁ”, „Alex Jones”, „Klub Inteligencji Polskiej”, „Radio Wnet”, głosy na „Facebooku”). Dostałem też wiele ciekawych uwag, sugerujących poszerzenie zakresu pytań, m..in. od pisarza. Stanisława Srokowskiego, wiceprzewodniczącej Ruchu im. L. Kaczyńskiego - Małgosi Sołtysiak, prof. Tadeusza Marczaka, znawcy spraw polonijnych dr Mirosława Boruty, dr medycyny Zenona Rudzkiego. W związku z tym znacząco poszerzyła się ilość pytań w stosunku do pierwotnie planowanych.. Stąd zmiana nazwy mojego cyklu ze „Stu kilkudziesięciu pytań” do „Ponad dwustu pytań” do p. prezydenta A. Dudy, p. premier B./Szydło oraz do władz PiS.

Polityka historyczna (II)

Przywracanie pamięci o Kresach

177) Czy rząd Zjednoczonej Prawicy (a nie tylko PiS-u, jak się niepoprawnie pisze) podejmie dużo bardziej zdecydowane działania dla przywracania – po dziesięcioleciach zaniedbań - pamięci o Kresach i Polakach na Kresach ? Najwybitniejszy pisarz i poeta kresowy Stanisław Srokowski pisał nie dawno: „PiS zwyciężył, ale dla Kresów, a więc dla wielkiej pamięci historycznej, niewiele zrobił. Ma jeszcze czas. Jeśli nie przywróci do szkół, na uniwersytety i do mediów prawdy o Kresach i ludobójstwie, nie przysporzy sobie powodzenia, a może nawet to skończyć się dla niego źle. Piszę te słowa z przykrością, mając nadzieję, że jeszcze się wiele zmieni”. (Por. S. Srokowski : Mały jubileusz, „Warszawska Gazeta” z 14 października 2016 r.). W rozmowie telefonicznej ze mną przed kilku dniami Stanisław Srokowski ubolewał, że na żadnej wyższej uczelni nie ma katedry historii Kresów. Jego zdaniem ministerstwa kultury i oświaty nic nie robią dla wprowadzenia tematyki kresowej do szkół.

178) Dlaczego dotąd nie stworzono w Polsce Muzeum Kresów Wschodnich? Niedawno pisał o tym publicysta Marcin Hałaś. Na tle szybkości, z jaką zrealizowano dużym kosztem (320 mln. zł) budowę wielkiego Muzeum Historii Żydów w Warszawie Hałaś pisał o goryczy, jaką napawa go brak działań dla stworzenia Muzeum Kresów Wschodnich. Jak akcentował red. Hałaś: „W 1995 istniała społeczna inicjatywa powołania do życia Muzeum Kresów Wschodnich. Miało ono być ulokowane we Wrocławiu. Inicjatywę tę wsparli profesorowie o niekwestionowanym dorobku naukowym. Takie propozycje były w kolejnych latach ponawiane, jednak ze strony władz państwa i samorządów Rzeczpospolitej Polskiej odgłos pozostał zerowy. W rezultacie do dzisiaj nie powstało w Polsce publiczne, samodzielne Muzeum Kresów Wschodnich. Tam, gdzie inicjatywy takie się pojawiały –były pacyfikowane lub rozmywane. Na przykład w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu już na początku lat 90. powołano do życia Dział Lwowa i Kresów Wschodnich. To powołanie odbyło się przede wszystkim „na papierze”, bo nigdy nie poszły za tym dostateczne nakłady finansowe (…) W ostatnich latach dział wreszcie doinwestowano, ale równocześnie przekształcono w Dział Kresów i Kultur Pogranicza, zapowiadając, ze on badać również pogranicza kultur, jakie stykały się na Śląsku. Co de facto sprowadza się do eksplorowania i promowania wątków niemieckich i żydowskich w historii Śląska. (Por. M. Hałaś: Kroniki tygodniowe: ziarna i plewy. Powołanie muzeum Kresów było zadaniem tak samo pilnym i niezbędnym jak utworzenie Muzeum Historii Żydów Polskich”. „Warszawska Gazeta” z 31 października 2014 r.).

179) Czy polskie władze wesprą inicjatywy zachęcające młodych Polaków (zwłaszcza w szkołach i na uczelniach) do zwiedzania Kresów, tak aby jak najwięcej Polaków było choć raz w życiu we Lwowie, czy Wilnie? Trzeba wręcz stworzyć modę na takie podróże kresowe, tak jak od dziesięcioleci jest na Węgrzech, gdzie bardzo wielu młodych ludzi jeździło i jeździ do Siedmiogrodu, etc..

180) Czy nowe władze RP zmienią fatalną lokalizację tworzonego teraz Muzeum Historii Polski. Planowano przedtem powstanie tego Muzeum w centrum miasta przy placu Na Rozdrożu – nad Trasą łazienkowska. Prezydent H. Gronkiewicz – Waltz, znana z niepohamowanych wygłupów kosztem warszawiaków i polskości (vide jej stosunek do budowy pomnika ofiar Smoleńska z 2010 r.) zadecydowała o zamknięciu muzeum w jakże odległych od centrum murach rosyjskiej cytadeli. W tym samym czasie , gdy okazałe muzeum Historii Polskich Żydów umieszczono w samym centrum miasta! Jan Pospieszalski pisał o tej decyzji Waltzowej z najwyższym oburzeniem: „W murach, które są symbolem pohańbienia, niezliczonych cierpień i zniewolenia, chcemy pokazać potomnym i gościom ze świata wielkość naszych dziejów. A te nie. były tylko martyrologią. W naszej tysiącletniej historii jest nieco więcej niż szubienice i ściana straceń (…) Jak skarlałą wizje Polski i jej historii mają ludzie, którzy wpadli na ten pomysł. Jak bardzo pozbawieni są wyobraźni.(Podkr.- J.R.N.). Nie wymagam wiele od obecnej pani prezydent. Po 10 kwietnia 2010 pokazała, na co ją stać. Zdumiewa mnie natomiast postawa kierownictwa i członków rady Muzeum. Jeśli wyrazili zgodę, fatalnie to wróży całej koncepcji Muzeum”.

Szkodliwe ustępstwa wobec Ukrainy

181) Kiedy się skończy ustępliwość ministra Waszczykowskiego wobec Ukrainy? Red. Marcin Hałaś pisał w „Warszawskiej Gazecie” z 23 września 2016 r. w tekście „Kronika tygodniowa: ziarna i plewy”: „Waszczykowski podczas rozmów na Ukrainie raczej nie wspomniał o kwestii zwrotu rzymskim katolikom ( z których większość to Polacy) kościoła Marii Magdaleny we Lwowie.. Skomentował za to uchwałę polskiego Sejmu w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczpospolitej Polskiej w latach 1943-1945: „Dla nas przyjęcie tej rezolucji przez parlament oznacza w tej chwili zdjęcie jej z agendy politycznej i przeniesienie jej na dialog historyków”- powiedział Waszczykowski (…) W takim razie Waszczykowski albo nie zrozumiał sejmowej uchwały, albo też świadomie postanowił jej nie wykonywać. Przecież w uchwale czytamy jasno sformułowane zdanie: „Sejm wzywa do ustalenia miejsc zbrodni i ich oznaczenia, zapewnienia godnego pochówku wszystkim odnalezionym ofiarom, oddania należnej czci i szacunku niewinnie zamęczonym i pomordowanym”. A tego nie sposób zrobić za pomocą „dialogu historyków”. Tutaj potrzeba właśnie twardych działań na agendzie politycznej – nacisku na stronę ukraińską, aby zgodziła się na ekshumacje, ofiar ludobójstwa oraz ich pochówek i upamiętnienie miejsc kaźni. To zadanie dla polskiej dyplomacji. Uchwała Sejmu została przyjęta niemal jednomyślnie. Zatem, jeśli minister spraw zagranicznych uchyla się od wykonania jednomyślnego wezwania Sejmu, posłowie powinni tak samo jednomyślnie złożyć wniosek o votum nieufności dla niego (….).(Podkr- J.R.N.) Minister spraw zagranicznych nie powinien umywać rąk i zwalać wszystkiego na „dialog historyków”, ale jasno artykułować na „agendzie politycznej” właśnie, że nie ma ze strony polskiej akceptacji dla kultu formacji, które dokonały zbrodni, czyli OUN i UPA”.

182) Dlaczego 20 października 2016 r. polski Sejm przyjął „Deklarację Pamięci i Solidarności Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Rady Najwyższej Ukrainy, która jest wielkim krokiem wstecz w stosunku do lipcowej uchwały Sejmu o ludobójstwie ukraińskim?. Przed przyjęciem uchwały była ostra dyskusja w Sejmie. Swój opór wobec jej tekstu wyrazili posłowie „Kukiz 15” i koła K. Morawieckiego „Wolni i Soldarnui”. Józef Brynkus z Kukiz'15 ocenił, że deklaracja to próba pisania na nowo historii. Według niego kompromitacją jest zapis mówiący o antykomunistycznej walce Ukraińców. - Owszem możecie za takową uznać działania Petlury, ale ujmując to tak, jak jest zapisane w projekcie uchwały dajecie zgodę na uznanie za te działania także akcji OUN-UPA. Poza tym stwarzacie mit o skali oporu porównywalnej z oporem społeczeństwa polskiego - ocenił poseł. Według niego projekt zawiera też zobowiązanie moralnie "do ścigana i tych, którzy będą twierdzić, że było ludobójstwo na Ukrainie". Czy my chcemy braterstwa i solidarności między naszymi narodami, między Polakami i Ukraińcami, czy chcemy obłudy. Ta deklaracja głęboko w wielu miejscach rozmija się z prawdą. Nie będziemy popierać nieprawdziwej deklaracji - pytał z kolei Kornel Morawiecki (Wolni i Solidarni). Ireneusz Zyska z tego samego koła złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. (Por. www.rp.pl › Kraj › Polityka › Kukiz'15).
Ostatecznie za przyjęciem deklaracji głosowało 367 posłów, przeciw było 44, 14 wstrzymało się od głosu. Za deklaracją opowiedział się niemal cały obecny na sali sejmowej klub Prawa i Sprawiedliwości (211 za, 3 przeciw, 7 wstrzymało się od głosu), Platformy Obywatelskiej (121 za, 1 osoba wstrzymała się od głosu), cały klub Nowoczesnej (28 posłów za) oraz koło Europejskich Demokratów (4 za). Za odrzuceniem opowiedział się cały klub Kukiz’15 (33 głosy przeciw). W całości głosowało przeciw koło Wolni i Solidarni (3 głosy przeciw ) Wyraźnie podzielony był klub PSL (3 za, 3 przeciw, 5 wstrzymało się od głosu). (Por. http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/sejm-przyjal-kontrowersyjna-deklaracje-pamieci-i-solidarnosci&utm_source=rss&utm_campaign=rss&utm_term=www.kresy.pl) Zdaniem przedstawiciela ukraińskiej partii Front Ludowy Borysa Tarasiuka, przyjęta deklaracja neutralizuje negatywne decyzje podjęte przez Sejm i Senat RP. ( tj uchwałę w sprawie ukraińskiego ludobójstwa z lipca br.) I to są główne negatywne skutki wspólnej deklaracji Sejmu RP i parlamentu ukraińskiego. Dlaczego taką deklarację poparła sejmowa większość PiS-u ku wielkiej satysfakcji posłów PO i Nowoczesnej?
Problemy Polonii
183) Czy rząd Zjednoczonej Prawicy podejmie wreszcie dużo bardziej niż dotąd zdecydowane i skoordynowane wysiłki dla wsparcia Polonii i Polaków na Wschodzie?

184) Prezydent Duda utworzył 6 sierpnia 2015 Biuro ds. Polonii i Polaków za Granicą. Czy rząd powoła specjalnego Pełnomocnika ds. Polonii i Polaków za Granicą dla lepszej koordynacji działań w tej sferze? Przypomnijmy, że rząd PO powołał specjalnego pełnomocnika ds. diaspory żydowskiej ( (był nim Straszny Dziadunio W. Bartoszewski), a całkowicie zaniedbał sprawy Polonii i Polaków za Granicą..

185) Czy nowe polskie władze podejmą problem lustracji Polonii, by „odkryć”, kto przez dziesięciolecia szkodził i szkodzi Polsce?

186) Czy władze polskie zasponsorują książkę dla uczczenia roli Polonii w walce o polskie narodowe interesy (choćby niebywale znaczącą rolę Polonii amerykańskiej w presji na rzecz działań rządu USA dla uznania granicy na Odrze i Nysie? Szczególnie cenne byłoby pokazanie niebywale wielkiej roli Polonii (zwłaszcza amerykańskiej i kanadyjskiej) w osamotnionej często, bo nie wspieranej z Kraju, walce przeciw antypolonizmowi?

187) Kiedy powstanie z pomocą finansową państwa pierwsza monografia upamiętniającą walkę o polskość i inne dokonania prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala? Nasze władze SA szczególnie dłużne w tej sprawie ze względu na haniebne działania byłego premiera RP J. Buzka zwalczające tak oddanego Polsce wielkiego Polaka zza Oceanu.

188) Czy dojdzie z pomocą sponsorów z Kraju i spośród Polonii do utworzenia Muzeum poświęconego pokazaniu ogromnego wkładu Polaków za Granicą w kulturę, naukę i walkę o wolność poszczególnych krajów świata? Byłoby to muzeum pobudzające dumę narodową i odsłaniające jakże wiele przemilczanych polskich dokonań.. Jak niewielu Polaków wie np., że Polak Florian Trawiński uratował najsłynniejsze muzeum świata – Luwr przed spaleniem w czasach paryskiej komuny w 1871 r.

Jak poprawić obraz Polaków w świecie?

189) Czy władze RP przemyślą i zaakceptują do realizacji przynajmniej część podanych niżej moich propozycji, zmierzających do poprawy obrazu Polski w świecie?

1) Należałoby jak najszybciej wydać w kilku głównych językach zachodnich i być może także w jidish kilkuset stronnicowy wybór żydowskich tekstów przychylnych Polsce i Polakom w odniesieniu do okresu drugiej wojny światowej. Powinny się tam znaleźć m.in. fragmenty z „dziwnie” przemilczanego w Polsce najciekawszego chyba dokumentu żydowskiego z czasów Holocaustu - ponad 400-stronnicowego dziennika zamordowanego w czasie wojny dyrektora szkoły hebrajskiej w Warszawie „Scroll of Agony.: the Warsaw Diary of Chaim Kaplan”, ze wspomnieniowej książki Abraham Lewina : „A cup of tears”, z wydanej w Paryżu książki Klary Mirskiej „W cieniu wielkiego strachu”, z autobiografii Ludwika Hirszfelda „Historia jednego życia”, ze wspomnień słynnego pianisty Władysława Szpilmana, książki M. M. Mariańskich : „Wśród przyjaciół i wrogów”, książki Zofii Szymańskiej : „Byłam tylko lekarzem”, z publikacji Oswalda Rufeisena, Arnolda Mostowicza, Barucha Milcha i wielu, wielu innych.. Wybór ten byłby najlepszą odpowiedzią na oszczerstwa J. T. Grossa.

Dla przykładu przytoczę fragment z jednej z polecanych przez mnie książek. by pokazać jak wymownie świadczą te świadectwa na korzyść Polaków. Emigrantka z 1968 r .Klara Mirska pisała w wydanej w 1980 r. książce „W cieniu wielkiego strachu” (s.457): „Zebrałam wiele relacji o Polakach, którzy ratowali Żydów, i nieraz myślę; Polacy są dziwni. Potrafią być zapalczywi i niesprawiedliwi. Ale nie wiem, czy w jakimkolwiek innym narodzie znalazłoby się tylu romantyków, tylu ludzi szlachetnych, tylu ludzi szlachetnych, tylu ludzi bez skazy ,tylu aniołów,, którzy by z takim poświęceniem, z takim lekceważeniem własnego życia ratowali innych”. (Podkr.- J.R.N.)

2) W celu obalania tak wielkiej fali kłamstw o rzekomym tradycyjnym polskim antysemityzmie proponuję wydanie w kilku głównych językach zachodnich obszernego wyboru tekstów, zarówno żydowskich jak i różnych innych zagranicznych autorów na temat sytuacji Żydów w Polsce (do czasów rozbiorów). Wybór otwierałoby wyznanie krakowskiego myśliciela z XVI wieku rabina Mojżesza Isserlessa: „Jeśliby Bóg nie dał nam tego kraju (tj. Polski ) za schronienie, los Żydów byłby nie do zniesienia”. Wybór kończyłby się cytatem z m monumentalnego dzieła żydowskiego historyka Burnetta Litvinoffa „The Burning Bush. Antisemitism and Word History” )London 1988,s.90, iż „przypuszczalnie Polska uratowała Żydów od całkowitego wyniszczenia” (w czasach Średniowiecza i Odrodzenia ) (podkr.- J.R.N.). W wyborze znalazłaby się informacja, że dawna Polska była częstokroć określana (m.in. w osiemnastowiecznej Wielkiej Encyklopedii Francuskiej .D. Diderota i J. de Rond D‘Alemberta) „paradisus Judeoroum” „(raj dla Żydów”.). Dodajmy, że nawet XIX wieczny zdecydowany wróg Polski, twórca potęgi militarnej Prus feldmarszałek Helmut von Moltke przyznawał :: „Przez długi przeciąg czasu przewyższała Polska wszystkie inne kraje Europy swoja tolerancją (…) Pierwsi Żydzi, którzy tu osiedli, byli wygnańcami z Czech i Niemiec. W roku 1096 schronili się do Polski, gdzie wówczas daleko większa tolerancja panowała niż we wszystkich innych państwach Europy”. (Cyt. za : H. von Moltke : „O Polsce”, tł.G. Karpeles, Lipsk 1886,ss. 12,14, 30).
 
Gwoli pełnej prawdy historycznej w wyborze tym powinien również znaleźć się potężny zestaw relacji zagranicznych autorów piętnujących polskich Żydów z powodu roli odgrywanej przez nich w uciskaniu polskich chłopów (m. in. teksty: J. Sachsa, Kraków 1665, H. Corrigusa, Genewa 1675, M. Bauleau, Paris 1771, G. Mablyego, London 1781, G. Forstera, Berlin 1791, H. Vautrina, Paris 1807)./ Jedna z ważniejszych postaci Oświecenia w Niemczech, słynny uczony niemiecki Georg . Forster pisał o polskich Żydach: „Żydzi są zgubą kraju (…) Żydzi rujnują chłopstwo”. Ksiądz H. Vautrin, skądinąd bardzo nieprzychylny wobec Polski, opisał dość specyficzną rolę Żydów w Polsce: „Dziesiątą część ludności (Polski- JRN) stanowią Żydzi; są niby olbrzymia pijawka, która przywarła swym wygłodniałym ciałem do wszystkich członków organizmu społecznego i wysysa zeń najczystszą krew, nie dając nic w zamian (…) rujnuje obywateli lichwą (…) Żydzi w Polsce są większymi oszustami niż gdzie indziej, mają bowiem więcej okazji do szalbierstwa (…) oni jedynie uprawiają handel i rzemiosło, oszukując przy tym bez skrupułów’./Z kolei XVIII-wieczny niemiecki podróżnik po Polsce J. Kausch stwierdzał, że Żydzi:„Utrudniają (…) porządnym kupcom wydźwigniecie się, ponieważ ich główny interes polega na oszustwie”. (Wszystkie cytaty za monumentalnym dziełem: „Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców”,t.I.i II, oprac. Wacław Zawadzki, Warszawa 1963. PIW) Por. również dość niekonwencjonalne przemilczane fakty z historii Żydów w dawnej Polsce w moim haśle : „Antysemityzm w Polsce”, „Encyklopedia „Białych Plam”, Radom 2000,s.205-214.)

3.) W celu obalenia równie zakłamanego obrazu sytuacji Żydów w Drugiej Rzeczpospolitej proponuję przygotowanie w trzech głównych językach zachodnich wyboru przychylnych dla Polski świadectw żydowskich i zagranicznych o stosunkach polsko-żydowskich w okresie Drugiej Rzeczpospolitej 1918-1939. W tej sprawie spotykamy na Zachodzie szczególnie wiele fałszów i deformacji ma szkodę Polski i Polaków, twierdzeń o rzekomym ogromnym polskim „antysemityzmie” i „faszyzmie.”. Dlatego tak ważne byłoby nagłośnienie za granicą prawdziwie uczciwych świadectw na ten temat. Przytoczę tu kilka jakże wymownych przykładów. Słynny historyk żydowski profesor Jakub Goldberg z Izraela, doktor honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego, stwierdził w wywiadzie do „Plus-Minus” w ‘Rzeczpospolitej” z 15 16 stycznia 2000 r. na temat sytuacji Żydów w II RP : „Często tłumaczę, że nie wiem, czy Żydom było dobrze, ale było lepiej niż gdzie indziej. Byli bardziej tolerowani, aniżeli gdziekolwiek indziej. Przepraszam, w okresie międzywojennym tylko w Czechosłowacji było im lepiej niż w Polsce… (Było ich tam jednak wielokrotnie mniej niż w Polsce –J.R.N.) Rosja odpada, Niemcy –też, we Francji szerzył się antysemityzm, w Anglii, gdzie Żydzi mieli pełnię praw, było ich bardzo niewielu”.
 
Warto przypomnieć jak oceniał w 1936 r. sytuację Żydów, w Drugiej Rzeczpospolitej naczelny rabin Imperium Brytyjskiego dr Józef Herman Hertz. We wstępie do polskiego wydania jego wyboru myśli o żydostwie dr Hertz stwierdził m.in. : „Polsce ,która utrzymuje największą liczebność zaludnienia żydowskiego wśród wszystkich krajów Europy, przysługuje hegemonia między współczesnymi narodami odnośnie do tolerancji dla jej żydowskich mieszkańców”. (Podkr.- J.R.N.) .(Por. Dr J .H. Hertz: „Myśli żydowskie oraz myśli o żydostwie”, Warszawa 1936,s.XVIII). Nader pouczające są również zapiski z okresu międzywojennego, zawarte w dzienniku niemieckiego Żyda z Wrocławia Waltera Tauska pt. „Dżuma w mieście Breslau”. Oto, co pisał w swym dzienniku pod datą 14 marca 1933 r.: „Polska nie zna pojęcia „wschodni Żyd”, bo każdy polski Żyd jest obywatelem polskim, ochranianym przez polski rząd”. (Por. W. Tausk : „Dżuma w mieście Breslau”, Warszawa 1973, s. 66 ).. Pod datą 4 kwietnia 1933 r. Tausk napisał : „W Katowicach odbyły się masowe demonstracje przeciw Rzeszy niemieckiej i jej rządowi. W obronie Żydów! I to się dzieje w Polsce!”. Pod datą 1 marca 1933 r. Tausk notuje: „W Polsce trwają zebrania protestacyjne (…) Rząd polskie jest na wskroś filosemicki, i to mówi samo za siebie” (Tamże, s.93 ). Dlaczego więc niektórzy polscy Żydzi piętnowali jako rzekomo antysemickie stosunki w ówczesnej Polsce? Może najlepiej wyjaśni to zapisane pod datą 15 maja 1936 r. inne stwierdzenie W.Tauska, który jak widać dobrze poznał różnych ówczesnych J. T. Grossów.: „Wśród Żydów znowu rej wodzą „100-procentowi” Żydzi ze wschodniej Europy, przede wszystkim polscy Żydzi, ci nadsyjoniści, którzy wszędzie na kuli ziemskiej wytwarzają antysemityzm”.(Tamże, s.155,podkr.- J.R.N.).
 
Sam mógłbym cytować setki takich przychylnych żydowskich świadectw o Polsce i Polakach, starszych i nowych. Od paru dziesięcioleci zbieram materiały do pierwszej książki polskiego autora o stosunkach polsko-żydowskich. Dotąd mamy na ten temat tylko książki żydowskich autorów. Zebrałem ogromną literaturę wielojęzyczną na ten temat. Wiele przemilczanych świadectw wręcz szokuje in plus i mogłoby stać się świetnym argumentem dla naszej strony we wszelkich debatach na temat stosunku do Żydów i polskiej tolerancji. Czy nowe polskie władze będą miały odwagę sponsorowania wydania tego typu książki?

niedziela, 23 października 2016

Sto kilkadziesiąt pytań do p. prezydenta RP A. Dudy, p. premier B. Szydło oraz do władz PiS (IX)

Polityka historyczna (I)

159) Dlaczego kierowane przez W. Waszczykowskiego MSZ nie zdobyło się na zdecydowane napiętnowanie najnowszego niebywale bezczelnego i aroganckiego antypolskiego wystąpienia ze strony kierownictwa znanego izraelskiego Instytutu Yad Vashem?
Dajmy tu najpierw małe tło historyczne. W czasach rządów gen. W. Jaruzelskiego mawiano, że „Żydzi są noszeni na rękach”. I rzeczywiście gen. Jaruzelski, walcząc z Narodem, bardzo mocno zabiegał o poparcie środowisk żydowskich Po przybyciu na sesję ONZ do Nowego Jorku spotkał się z przywódcami żydowskim i i w czasie spotkania z nimi oskarżał „Solidarność” o rzekomy antysemityzm. Powiedzenie o „noszeniu Żydów na rękach” można w pełni odnieść również do polityki kolejnych rządów III RP. Przypomnijmy fakty. Polska udzieliła bardzo dużą pomoc w 1990 r. w utajnionej (ze względu na państwa arabskie) tajnej akcji ewakuacji ponad 40 tysięcy Żydów z Rosji do Izraela (operacji Mossad „Most”).. Polska stworzyła żydowskim gminom znakomite wręcz możliwości odzyskiwania przedwojennego mienia, częstokroć nadużywane przez Żydów. Polska sfinansowała głównie z własnych pieniędzy przyspieszoną budowę ogromnego i kosztownego Muzeum Historii Żydów w Warszawie. W Polsce od 1989 r. wydano wiele dziesiątków książek żydowskich autorów, częstokroć nawet paszkwilanckich wobec Polaków, tak jak książki „Maus”, „Miła 18 L. Urisa czy książki J. T. Grossa. Przedstawiciele Polski konsekwentnie występują z poparciem dla Izraela na arenie międzynarodowej. Prezydent Lech Wałęsa w maju 1991 r. w czasie wizyty w Izraelu w sposób głupi, wręcz haniebny, przeprosił Żydów, co stworzyło okazję do głoszenia, że Polska rzekomo przeprosiła za swój „współudział” w Holocauście. W styczniu 1996 roku minister spraw zagranicznych postkomunista Dariusz Rosati wystąpił na Światowym Kongresie Żydów i przepraszając za „polski antysemityzm” poprosił Żydów o wybaczenie „pogromu kieleckiego”, który w rzeczywistości nie był żadnym pogromem, lecz zbrodnią zmontowaną przez NKWD i polska bezpiekę.. 10 lipca 2001 r. .prezydent Kwaśniewski wygłosił przemówienie w Jedwabnem, przepraszając „z powodu zła, które Polacy wyrządzili innym”, bez wspomnienia nawet jednym zdaniem o roli Niemców w jedwabieńskiej zbrodni. Przypomnijmy z kolei, że ze strony żydowskiej nie było żadnych przeprosin za zamordowanie tysięcy Polaków przez komunistów żydowskich na Kresach w latach 1939-1941, bezpośrednio lub poprzez „zabójcze” donosy. Nie przeproszono Polaków za mordy na polskiej ludności cywilnej w Koniuchach i w Nalibokach, dokonane w czasie wojny przez komunistycznych partyzantów żydowskich. Nie przeproszono za wymordowanie ponad 1600 niewinnych Polaków i Niemców przez Salomona Morela i podległych mu żydowskich ubeków i ubeczki w obozie w Świętochłowicach na Śląsku. Autor znakomitej gruntownej książki na ten temat: „Oko za oko” głośny publicysta żydowski John Sack już w tytule swego wywiadu dla ‘Tygodnika Polskiego” w Australii stwierdził: „Żydzi powinni przeprosić Polaków”. Nie przeproszono Polaków za tak wielkie zbrodnie żydokomuny spod znaku J. Bermana ,A. Fejgina i in. w czasach stalinowskich, które tak piętnował w „Cywilizacji komunizmu” słynny nonkonformistyczny pisarz pochodzenia żydowskiego Leopold Tyrmand.
 
W Polsce doszło do takiej dominacji poprawności politycznej”, czy raczej „szczujnosci politycznej,” że w 2001 r.. na rozkaz lewaków w Tychach policja zatrzymała trzy moje ksiązki, w tym gruntownie udokumentowaną książkę „Sto kłamstw J. T. Grossa” . Sprawa ta została napiętnowana później jako nadużycie władzy przez prof. dr hab. Romualda Kmiecika w czasopiśmie „Prokurator”.nr 2 z 2002 r. ,ss. 32-34).
Odpowiedzią na tyle przejawów dobrej woli ze strony polskiej były niezliczone przypadki złej woli ze strony środowisk żydowskich w Stanach Zjednoczonych i w Izraelu.. Zaczęło się od awantury wokół klasztoru w Oświęcimiu, wywołanej przez rabina –prowokatora A. Weissa, która później miała kolejny aspekt – bezskutecznych żydowskich awantur na rzecz usunięcia papieskiego krzyża stojącego na tzw. żwirowisku przylegającym do obozu Auschwitz. Premier Izraela Icchak Szamir posunął się do haniebnego stwierdzenia, iż „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów (ang. World Jewish Kongres) Icchak Singer powiedział 19 kwietnia 1996 na Światowym Kongresie Żydów.: „Będziemy nękać Polaków tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym.”. „Nękania” Polaków ze strony Singera skończyły się w 2007 r., gdy wyrzucono go ze Światowego Kongresu Żydów za ukradzenie jego funduszy. Bardzo wiele razy dochodziło do niezwykle podłych przejawów szkalowania Polski ze strony różnych luminarzy żydowskich. W kwietniu 2006 r. Maram Stern, zastępca sekretarza generalnego Światowego Kongresu Żydów) napisał o obozie zagłady w Auschwitz : „ Mimo. że obóz został zbudowany i był prowadzony przez Niemców, wszyscy w okolicy wiedzieli o jego istnieniu, a z miejscowych mieszkańców rekrutowano robotników. Rząd w Warszawie chce historię Polski odseparować od historii Auschwitz i dać do zrozumienia, że Polska nie odgrywała żadnej roli w obozie (Podkr.- J,.R.N.). Wypowiedź Sterna skomentował m.in. Marek Edelman, jeden z przywódców powstania w getcie warszawskim. Oświadczył: on wprost:

To jakaś totalna bzdura. Jak można powiedzieć, że Polska chce wyrzucić Auschwitz ze swojej historii? Jak można mówić, że Polacy budowali Auschwitz. Pierwsi więźniowie, którzy tam trafili, byli Polakami i oni budowali ten obóz, ale przecież nie z własnej woli”.
Można by przytoczyć bardzo wiele przykładów nikczemnego zniesławiania Polski ze strony różnych przedstawicieli środowisk żydowskich. I tak np. prawdziwym szczytem antypolskich oszczerstw było oskarżenie rzucone przeciw Polakom przez córkę byłego szefa wydawnictwa PWN w latach 60-tych, emigranta w 1968 r. Adama Bromberga - Doroteę Bromberg. W wywiadzie dla największego szwedzkiego tygodnika ilustrowanego „Allers” z 2 maja 2002 r. powiedziała: „Nie chcę wracać .Wszyscy krewni mojego ojca zostali zamordowani w polskich obozach koncentracyjnych. (Podkr.- J.R.N.) Przed wojną w Polsce mieszkało 6 mln Żydów, dziś są ich tysiące.(Cyt .za tekstem KW: „Dorotea Bromberg o polskich obozach koncentracyjnych”, „Rzeczpospolita z 8 maja 2002 r.) Trudno przypuścić, żeby córka bardzo znanego przez dziesięciolecia wydawcy w Polsce Adama Bromberga nie miała pojęcia o tym, że to Niemcy wymordowali polskich Żydów. Jej tekst był więc wyraźnym przykładem złej woli i bezkarności, której Polska chce na przyszłość zapobiegać. Przypomnijmy, że kłamstwo o „polskich obozach koncentracyjnych” wielokrotnie upowszechniał jeden z najbardziej znanych Żydów w USA adwokat Alan M. Dershowitz. W swej książce „Chutzpah” (Hucpa), wydanej w olbrzymim kilkumilionowym nakładzie ,pisał na s. 140: „Ze wszystkich stron Europy więcej niż dwa miliony Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci (…) było zagazowanych w olbrzymich polskich obozach koncentracyjnych”. Tego typu oskarżenia pod adresem Polaków wielokrotnie pojawiały się z ust i spod piór żydowskich.
Szczególnie skandaliczna była wypowiedź jednego z najbardziej znanych amerykańskich komentatorów żydowskiego pochodzenia Howarda Sterna. Ten dziennikarz, mający ponad 20-milionową rzeszę radiosłuchaczy, powiedział 29 października 1999 r. o tym, że Polacy zabili w czasie II wojny światowej trzy ,miliony Żydów. Podkreślił również, że to właśnie Polacy „byli twórcami i jedynymi wykonawcami nazistowskiego planu eksterminacji Żydów europejskich”.(Cyt. za tekstem W.K.: „Prowokator za wszelka cenę. .Howard Stern oskarża Polaków o eksterminację Żydów., „Rzeczpospolita” z 2 listopada 1999r.)
Wydawałoby się, że Centrum Wiesenthala zajmujące się profesjonalnie holokaustem, dalekie będzie od tego typu obrzydliwych przeinaczeń historii. Jednak nie, na stronie internetowej Centrum (…) mieliśmy w angielskim tekście aż dwa rodzynki: polskie obozy koncentracyjne (Polish concetrationcamp) i polskie obozy śmierci (Polish death camps). Nikczemna to niewdzięczność wobec narodu, który dostał najwięcej odznaczeń Yad Vashem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Po interwencji IPN w Centrum Wiesenthala zmieniono określenia na stronach internetowych na „nazistowskie obozy koncentracyjne w Polsce}. Nie niemieckie, bo tu w Centrum Wiesenthala uznano za konieczne „oszczędzanie wrażliwości” Niemców. Określenie „obozy nazistowskie w Polsce” ułatwia zaś wspieranie różnych nieporozumień i zakłamań, bo na skutek intensywnej propagandy antypolskiiej bardzo wiele osób na Zachodzie, zwłaszcza w USA, Kanadzie i Australii mniema, że naziści byli Polakami (!) 

Haniebny atak Instytutu Yad Vashem na projektu polskiej ustawy wymierzonej w oszczerstwa o „polskich obozach koncentracyjnych”
 
Parę miesięcy temu Karolina Błaszkiewicz tak pisała o na portalu „na temat.pl o ataku Instytutu Yad Vashem na projekt polskiej ustawy, J, która zakłada karanie więzieniem m.in. sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne": „Rząd PiS zaakceptował ustawę, koncentrującą się na karaniu za użycie słów "polskie obozy zagłady" i inne formy „przypisywania narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie”. Zdaniem Instytutu Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w ten sposób Polska zaprzepaści wizerunek kraju dochodzącego, nawet bolesnej dla siebie, prawdy (…).
 
Dziennik Haaretz cytuje list Awnera Szalewa, przewodniczącego instytutu, do minister edukacji Anny Zalewskiej i Jarosława Szarka, nowego szefa IPN. Szalew miał stwierdzić, że „aktywne uczestnictwo Polaków w dwóch zbrodniach [na Żydach] jest udokumentowanym faktem historycznym. Twierdzenie, że tak nie jest, prowadzi - choć w sposób niezamierzony - do niebezpiecznego wypaczenia obrazu Holocaustu".
Przewodniczący w swoim liście uprzedza, że "próba ignorowania faktów" obraża naukowców zajmujących się tematem Zagłady i niszczy relacje między krajami. Negacja, sądzi Szalew, "może odwieść polskich obywateli od długiego i wartego pochwały procesu dochodzenia do prawdy Polaków o swoim narodzie po wyzwoleniu się z totalitarnej dyktatury komunizmu". (Por.
natemat.pl/188345,yad-vashem-o-projekcie-ustawy-polskiego-rzadu-jest-bardzo-blisk).

Bezczelne kłamstwa czołowego izraelskiego badacza Holocaustu prof. Yehudy Bauera

160) Dlaczego kierowane przez W.Waszczykowskiego MSZ nie zaprotestowało przeciwko ohydnym kłamstwom czołowego izraelskiego badacza dziejów Holocaustu Yehudy Bauera, doradcy naukowego Yad Vashem o polskiej ustawie karzącej za oszczerstwa? Nowa ustawa jest bardzo blisko negowania Holocaustu. (...) Swoim językiem przypomina prawa tworzone obecnie w Turcji przez prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Dzięki niej Polska dołącza do antyliberalnego ruchu, który nabiera prędkości na całym świecie i jest to wielkie rozczarowanie”. Bauer dodał, że przede wszystkim ustawa uderzy w osoby, które "twierdzą, że byli Polacy, którzy mordowali Żydów". - Innymi słowy uderzy we wszystkich historyków na Zachodzie i w Izraelu, którzy studiują to zagadnienie.

To się naprawdę wydarzyło. Wszyscy wiedzą, że byli Polacy, którzy brali udział w mordowaniu Żydów. Twierdzenie przeciwne jest negowaniem działalności naukowej na ten temat i w mojej opinii także negowaniem Holocaustu. Apeluję do polskiego rządu, by zrezygnował z prac nad ustawą. Nie jest rolą polityków, by oceniać, co się zdarzyło, a co nie”
Zapytajmy, co ma wspólnego polska ustawa przewidująca karanie za antypolskie oszczerstwo o „polskich obozach koncentracyjnych” z zaprzeczaniem, że dochodziło do śmierci jakichś grup Żydów ze strony polskiej. Sam Yehuda Bauer nie ma żadnego moralnego prawa oskarżać Polaków z powodu nowej ustawy karzącej z antypolskie oszczerstwa, bo ma osobiście bardzo ciężką winę w tym względzie, za którą dotąd nie przeprosił Polaków, i za którą słusznie powinien być ukarany więzieniem. To przecież on, naukowiec o międzynarodowej sławie, użył w niemieckim(!) tygodniku „ Der Spiegel” zwrotu ‘zagazowanie Żydów w polskim obozie zagłady Chełmno” („Vergassung von Juden in polnischen Vernichtungslager Chełmno” ). Trudno uwierzyć, by Y.Bauer, czołowy izraelski badacz dziejów Holocaustu nie wiedział, że w Chełmnie działał niemiecki obóz koncetracyjny. Wypowiedź Bauera o „polskim obozie zagłady” była więc wyraźnym wyrazem jego złej woli i daleko posuniętego wybielania Niemców.
.
Marek Jan Chodakiewicz pisał kiedyś dość niemądrze już w tytule swego artykułu w ‘Najwyższym czasie” : „Odczepmy się od Żydów”. Ja bym to wyraził inaczej : „Niech Żydzi odczepią się od Polaków” !
 
161) Dlaczego polski MSZ nie zdobył się na odebrani e akredytacji w Warszawie Gabrieli Lesser, niemieckiej korespondentce w Polsce od lat, znanej z niebywałych oszczerstw antypolskich, zajadłego wroga Polski i Polaków?. Zwracano już wielokrotnie uwagę napełni zapiekłej niechęci do Polaków korespondencje Lesser z Warszawy./- (m.in. już w 2012 r. ostro krytykował jej teksty o Polsce Sławomir Sieradzki w „Uważam rze” w tekście „Kto przyjaciel, kto wróg” ). W odpowiedzi na polskie krytyki jej oszczerstw Lesser oskarżyła swych polskich krytyków o „rasizm”. W maju 2009 Lesser napisała, że nie lubianą“ ojczyzną prezydenta RFN Horsta Köhlera jest Skierbieszów na Zamojszczyźnie”. Prawda, że ładnie. Niemka pisze, że ojczyzną prezydenta Niemiec była Zamojszczyzna, którą musiał opuścić, nie wspominając ani słowem jak z tej Zamojszczyzny Niemcy okrutnie wysiedlali tysiące Polaków. Jako skrajnie stronnicza obserwatorka spraw polskich w 2015 r. Lesser „prorokowała”: „Prezydent RP Bronisław Komorowski ma właściwie drugą kadencję już w kieszeni”. Celnie ośmieszył te „proroctwa” Lesser Piotr Cywiński w tekście:Gabriele Lesser do pióra! Bronisław Komorowski na szefa PO!” („w Polityce” z 28 maja 2015 r.)

Ostatnio Lesser przebiła sama siebie w antypolskich głupotach, pisząc Niemiecka dziennikarka, wyrażając na łamach czasopisma „Jüdische Allgemeine” swoją opinią na temat wprowadzania kary pozbawienia wolności za użycie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”. Zaatakowała również sposób prowadzenia polityki historycznej przez Polskę, zarzucając elitom rządzącym, że chcą ukryć wojenne zbrodnie Polaków - Swoją wypowiedź Lesser puentowała przytoczeniem opinii historyka Yad Vasha Yehudy Bauera, która brzmi następująco: Polska porusza się na krawędzi negacji Holokaustu. Niemiecka dziennikarka zgadza się z tym stwierdzeniem, traktując zakaz używania błędnego sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” jako zakaz pisania o aspektach polskiej przestępczej działalności Polaków w czasie wojny. (Por. „Niemcy: Bezczelny tekst w żydowskim tygodniku sugerujący, że Polacy zaczną negować holokaust ,”Polska niepodległa” z 2 września 2016 ) Antypolskie kłamstwa Lesser skrytykował też naczelny „Do Rzeczy” ) nr 37 z 2016 r.) Paweł Lisicki. Jeszcze raz powtarzam pytanie – jak długo polski MSZ będzie utrzymywał akredytację dla G. Lesser, dziennikarki pełnej złej woli i antypolskiej „żółci”?

Szkodliwe zaniechania MSZ-u

W kontekście opisanych wyżej spraw warto przytoczyć bardzo ważne uwagi byłego ambasadora RP w Syrii i Jordanii Krzysztofa Balińskiego, zamieszczone w najnowszym numerze ‘Warszawskiej Gazety” z 21 października 2016 r. w tekście : „A order ciągle pierś Grossa zdobi”. Ambasador Baliński, który nazwał Waszczykowskiego „dzielnym wojakiem Szwejkiem spraw zagranicznych” pisał m. in.: „Gdzie jest polska dyplomacja? Dlaczego Ministerstwo Spraw zagranicznych nie zwalcza kłamstw?- te pytania cisną się na usta, gdy słyszymy o kolejnych atakach na Polskę .Powód jest prosty –instytucja do tego powołana działa źle. Przejęcie władzy przez PiS tworzyło nadzieję, że MSZ będzie dobrze wypełniać swą powinność. Tak się nie stało. Jego dokonania w promowaniu Polski są mało budujące. Widać nie tylko zaniechania, ale celow4e działania na zasadzie pilnowania cudzych interesów kosztem własnych(…) Na odcinku ukraińskim ma miejsce wyprzedaż pamięci historycznej, a na żydowskim pełne podporządkowanie narracji wymogom filosemityzmu (…) Boją się narazić Niemcom, Żydom, „Gazecie Wyborczej”. (Podkr.- J.R.N.).. Dobra zmiana cieszy. Martwi natomiast, że nie towarzyszy jej próba wypracowania strategii obrony dobrego imienia polski, długofalowa wizja polityki historycznej i przebudowa odpowiedzialnych za to instytucji(…) Uderza składanie buńczucznych wypowiedzi w kraju i tchórzliwe milczenie za granicą (…) Mieliśmy nadzieję, że rząd podejmie walkę z hałastrą psującą wizerunek naszego kraju. PO roku nadzieja słabnie. Mocno trzeba zasłaniać oczy, by nie widzieć szemranych geszeftów z ośrodkami antypolskiej propagandy, pozorowanych działań, spektaklu dla gawiedzi, mydlenia oczu, tropienia trzeciorzędnych oszczerców i obwieszania medalami tych pierwszorzędnych, przekonywania, że po ośmiu latach i po setkach antypolskich aktów zdrady rządów PO, najpilniejszą potrzebą Rzeczpospolitej jest „program walki z antysemityzmem”. Zmiany w kodeksie karnym nie wystarczą. Potrzebna jest odwaga, a nie potulność, nieustanne bicie się w piersi i tchórzliwe merdanie ogonkiem”. (Podkr.- J.R.N.).
 
Ambasador Baliński podjął w swym artykule również sprawę spotkania prezydenta A. Dudy w Nowym Jorku z przywódcami żydowskimi Jak pisał: „Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie byli to znani notorycznego oczerniania Polski oszczercy, wykonawcy pogróżek Izraela Singera (…)” Znalazł się wśród nich m.in. były prezes Ligi przeciw Zniesławieniu, Abraham Foxman, znany z zajadłych ataków na Polskę i Polaków, pomimo uratowania go przez Polaków w czasie wojny. 162) Kto doradził prezydentowi A.Dudzie spotkanie się z takimi rozmówcami ?.

163) Dlaczego prezydent A. Duda rozmawiał z przywódcami żydowskimi w Nowym Jorku o problemach antysemityzmu w Polsce, a nie o występujących na dużo większą skalę problemach antypolonizmu w USA i w Izraelu?

164) Czy naszymi rozmówcami muszą być zatwardziali wrogowie Polski typu Abrahama Foxmana? Czy raczej nie powinniśmy zorganizować w Warszawie kongres Żydów polonofilów, Żydów – obrońców Polski z takim postaciami jak prof. Norman Finkelstein z USA, Stanisław Aronson z Izraela, b .uczestnik walk Powstania Warszawskiego w stopniu podporucznika, dziś podpułkownik, Matthew Tyrmand Jonathan Daniels z Izraela - założyciel Fundacji "From the Depths" i in.

165) Dlaczego polski MSZ nie zaprotestował przeciwko zablokowaniu przez ukraiński MSZ pokazu filmu „Wołyń” w Instytucie Polskim w Kijowie?. I wiążące się z tym pytanie 166): dlaczego Instytut Polski w Kijowie uległ naciskowi ukraińskiego MSZ w tej sprawie? 167) Kiedy wreszcie odwołamy z Kijowa fatalnego ambasadora Jana Piekło, który jeszcze przed nakręceniem filmu „Wołyń’ potępiał samą ideę tego filmu ?

168) Dlaczego kierowany przez Waszczykowskiego MSZ nie zareagował stanowczym protestem przeciwko zamieszczeniu na oficjalnej stronie Parlamentu Europejskiego oszczerczego antypolskiego filmu: „Polska: zagrożenie poszanowania prawa”? Prezes Klubów „Gazety Polskiej’ Ryszard Kapuściński pisał w o wspomnianym filmie: „Ten haniebny i kłamliwy film pokazuje polaków jako degeneratów, rasistów, faszystów. Oglądając go, odnosi się wrażenie, jakby w w Polsce panował faszyzm, a rząd wprowadził w Polsce dyktaturę. Ktoś był autorem filmu, ktoś zdecydował, żeby umieścić go na stronie PE itd. Trzeba znaleźć tego „Ktosia” i wytoczyć mu sprawę za naruszenie dobrego imienia Polski”. A co robi w całej tej przykrej sprawie MSZ. Jak zwykle : nic!

169). Kiedy wreszcie polscy politycy i naukowcy zaczną przypominać sprawę okrutnego mordu litewskich faszystów (szaulisów) nad 20 tysiącami osób z cywilnej polskiej ludności w Ponarach? Przypomnijmy, że „w kaźni ponarskiej zginęła intelektualna elita Wilna, ze słynnym profesorem onkologiem Kazimierzem Pelczarem na czele (…) i kwiat kresowej konspiracji AK-owskiej”..(Wg. Ryszarda Mackiewicza: Palmiry i Ponary: pamięć i zapomnienie, „Nasz Dziennik” z 29 października 1999 r.. Zob. również : Helena Pasierbska :Krew pomordowanych woła! Ponary- Katyń na Litwie, „Nasza Polska” z 24 listopada 1999 r. i film dokumentalny „Ponary” z 2003 r. wg. scenariusza i w reżyserii Grzegorza Górnego).

170) Kto z doradców p. premier B. Szydło jest odpowiedzialny za Jej fatalne poinformowanie na temat zbrodni kieleckiej? Jak wiadomo odbiło się to na Jej liście do kielczan, podtrzymującym dawną PRL-owską tezę o zbrodni kieleckiej jako wyniku działań antysemickiego tłumu, a nie jako efektu prowokacji NKWD i UB, jak było naprawdę. (Por. mój tekst na blogu 28 lipca 2016 r.: „Kto wpuścił w maliny Panią Premier?

171) Kiedy wreszcie dojdzie do wznowienia śledztwa w sprawie zbrodni kieleckiej, bezpodstawnie umorzonego za czasów „rządów” Kieresa w IPN-ie ? Warto tu wspomnieć o złożonym 21 września 2016 r. w kieleckiej Delegaturze IPN wniosku w tej sprawie .We wniosku wskazywano na to, że: „Wszystko (…) wskazuje, że "pogrom kielecki" był wynikiem całego szeregu przemyślanych i przygotowanych działań z inspiracji sowieckiego aparatu terroru i w żaden sposób nie odpowiada za te wydarzenia ludność cywilna mieszkająca w Kielcach.” (Podkr.- J.R.N.) Akcentowano przy tym takie fakty jak : Po pierwsze z dowodów, w szczególności oględzin sądowo-lekarskich ofiar wynika, że większość ofiar zginęła od broni wojskowej - kul i bagnetów karabinu typu Mosin;
Po drugie, podczas jedenastu procesów dotyczących tzw. pogromu kieleckiego, odpowiadało w nich łącznie 49 oskarżonych, w tym 30 mundurowych - wojsko, milicja i inni.

Po trzecie zastanawia całkowita bierność wszystkich organizacji siłowych i porządkowych polskich i sowieckich, które stacjonowały wówczas w Kielcach, również w bezpośrednim sąsiedztwie ul. Planty 7, gdzie dokonano pogromu,

Po czwarte zastanawia bezkarność osób stojących na czele tych organów”.
Sygnatariuszami wniosku byli:
- Małgorzata Sołtysiak - wiceprezes krajowego Stowarzyszenia Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego,
- Wojciech Zapała - Prezes Grupy Rekonstrukcji Historycznej im. por. Stanisława Grabdy ps. "Bem",
- Michał Sadko - Prezes Zarządu Fundacji „Odzyskajmy Naszą Historię",
- Karolina Lebiedowicz - sekretarz Okręgu Świętokrzyskiego Narodowych Sił Zbrojnych,
- Karol Michalski - Prezes Stowarzyszenia "Kieleccy Patrioci",
- Filip Bator - sekretarz Brygady Świętokrzyskiej ONR.

172) Dlaczego nie wznowiono śledztwa w sprawie zbrodni kieleckiej już za pierwszego rządu PiS-u w latach 2005-2007? Myślę , że stało się tak dlatego, że w najbliższym otoczeniu zbyt ufnego wobec ludzi prezydenta Lecha Kaczyńskiego stała zajadła reprezentantka poglądów skrajnie prożydowskich Ewa Juńczyk- Ziomecka, która doszła do rangi podsekretarza stanu w kancelarii Prezydenta. To ona w imieniu Prezydenta Kaczyńskiego przemawiała na uroczystym otwarciu żydowskiej loży masońskiej Bnai Birth w Warszawie. Później pełniła funkcję konsula RP w Nowym Jorku, gdzie przyjmowała z honorami J.T.Grossa, a zablokowała wykład patriotycznego polskiego profesora Marka J. Chodakiewicza. Podejrzewam, że będąc podsekretarzem stanu w kancelarii Prezydenta RP L. Kaczyńskiego zwodziła Prezydenta w różnych sprawach. Podam jaskrawy przykład. Pod koniec 2009 roku otrzymałem od znakomitego częstochowianina, autora wielu cennych książek, prof. Zbigniew Żmigrodzkiego stronę z numeru 69 z listopada 2009 r. „Pulsu regionu:”, bezpłatnego pisma rozdawanego w Ośrodku Turystycznym miasta Częstochowa. Strona poświęcona była Zjazdowi Żydów Częstochowskich.. W tekście pisano m.in. : „(…) rozpoczęły się uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej, w czasie których Ewa Juńczyk- Ziomecka, minister w Kancelarii Prezydenta odczytała list: „Tu, u stóp Jasnej Góry, w mieście żydowskiej Matki Syna Bożego wymordowano 40 tys. Żydów. A przecież w Częstochowie Polacy i Żydzi żyli razem.(Podkr.-J.R.N.) To tutaj rabin Nachum Asz toczył dialog z biskupem Teodorem Kubiną. .Jest tyle żydowskich śladów w kulturze, nauce i ekonomii Częstochowy”- napisał w specjalnym liście prezydent Lech Kaczyński”.. W liście nie ma ani słowa, kto konkretnie wymordował Żydów częstochowskich, nie ma ani słowa o Niemcach. Ze stwierdzenia : „A przecież w Częstochowie Polacy i Żydzi byli razem” wynika natomiast, że to Polacy wymordowali Żydów częstochowskich. Przypuszczalnie tekst tego listu szybko został przełożony na główne języki zachodnie i jidysz, aby tym mocniej skompromitować „krwiożerczych polskich fanatyków katolickich”, którzy wymordowali 40 tysięcy Żydów u stóp klasztoru swej Najświętszej Panienki. Było to wierutne kłamstwo, bo ani jeden Żyd nie został zamordowany u stóp klasztoru jasnogórskiego. Zamordowano dokładnie 40 tysięcy częstochowskich Żydów, ale zrobiono to w niemieckim obozie koncentracyjnym w Treblince. Co więcej właśnie w Częstochowie uratowała się ponad przeciętna ilość Żydów, bo częstochowscy katolicy tym gorliwie poświęcali się dla ratowania żydowskich bliźnich. Powiem wprost absolutnie nie wierzę, żeby taki list mógł napisać prezydent Lech Kaczyński. Jestem przekonanym, że list ten napisała Ewa Juńczyk- Ziomecka i nadużywając zaufanie Prezydenta Kaczyńskiego przeczytała bez jego wiedzy list w tak niedopuszczalnym kształcie. Myślę wręcz, że należałoby przeprowadzić nawet osobne śledztwo w tej sprawie (dysponuję stroną częstochowskiego „Pulsu regionu” z powyższym tekstem! ).

173) Kiedy wreszcie dojdzie do wznowienia śledztwa w sprawie zbrodni w Jedwabnem, tak bezprawnie umorzonego za czasów „rządów” Kieresa w IPN-ie ?

174) Czy władze polskie podejmą wreszcie ponownie sprawę przeprowadzenia pełnej ekshumacji Jedwabnem, aby obalić różne kłamstwa na temat roli Polaków w jedwabieńskiej zbrodni. W ostatnim okresie nasilają się w tej sprawie postulaty w Kraju (m.in. głośny apel dr Ewy Kurek w „Warszawskiej Gazecie” ) i wśród Polonii.

175) Kiedy wreszcie przedstawiciele obecnego rządu dadzą IPN-owi zielone światło dla gruntownego zbadania sprawy prześladowań Polaków na b. Kresach wschodnich Drugiej Rzeczypospolitej przez żydowskich komunistów w latach 1939-1941. (Por. szerzej w mojej książce „Przemilczane zbrodnie” z 1998 r.). Na skutek ich działań wielu Polaków zostało bezpośrednio zamordowanych (choćby w czasie represji Grodnie), a część na skutek donosów trafiła na listę katyńską, etc. (Por. mój dłuższy tekst pt. w najnowszym numerze „Opcji na Prawo” (nr 3 z 2016 r,ss.198.-204) . i w „Kurierze Wnet” (nr z października 2016 r.)

176) Czy obecne polskie władze wreszcie pomogą w dokładnym zbadaniu spraw wymordowania mieszkańców wsi Koniuchy i Naliboki przez żydowskich partyzantów komunistycznych? W sprawach tych wielokrotnie na próżno naciskała Polonia kanadyjska. Odsyłam do źródłowych tekstów Leszka Żebrowskiego.