wtorek, 28 czerwca 2016

„Newsweek” jęczy w strachu przed J. Kaczyńskim


Zajadły wróg PiS-u, renegat z prawicy Cezary Michalski gorzko opłakuje sukces Brexitu. Jak  pisze na łamach „Newsweek”-a z 27 czerwca  br. w tekście „Prezes szykuje ofensywę”: „Katastrofa Brexitu rozwiązuje ręce prezesowi PiS. Europejskie instytucje i ośrodki polityczne maja teraz większe zmartwienie niż grożący Polsce autorytaryzm (…) Po Brexicie zarówno Bruksela jak i Berlin – zamiast pytać Waszczykowskiego o Trybunał Konstytucyjny, ustawę inwigilacyjną i inne grzeszki – zajmą się ratowaniem z brexitowego pogorzeliska  resztek kosztowności i mebli, które pozwoliłyby przetrwać i integrować się nie tyle nawet całej Unii, ile przynajmniej rdzeniowi UE, czyli strefie  euro. Znienawidzony przez Kaczyńskiego gorset unijnej i zewnętrznej kontroli po Brexicie znów się rozluźnił (…) Brexit rozwiązał  Jarosławowi Kaczyńskiemu  ręce. Teraz każdy swój błąd, każde zaniechanie czy polityczne nadużycie może propagandowo zakryć widmem nadciągającej ogólnoeuropejskiej katastrofy. Zostajemy z nim w Polsce coraz  bardziej sami, coraz bardziej przyciśnięci do muru. Nawet bez liberalnej opozycji – wystarczająco aktywnej, dogadanej, a rozumiejącej powagę sytuacji”.

Ostra krytyka stanu UE przez J. Kaczyńskiego

17 czerwca 2016 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński udzielił   wywiadu Michałowi Szuldrzyńskiemu z ‘Rzeczpospolitej” pt. „Musimy  wyjść z inicjatywą zmian UE”. Jak stwierdził Kaczyński : „Polska musi wyjść z inicjatywą i  przedstawić jasną drogę przemian. Bo trzeba sobie jasno zdać sprawę, że pewna wizja Unii, forsowana od traktatu lizbońskiego przegrała (…) Trzeba (…) osłabić nacisk biurokratyczny ze strony Brukseli. Przecież ta gigantyczna produkcja prawa to efekt biurokratycznego działania Unii Europejskiej. To dla wielu jest nie do wytrzymania, to ogranicza możliwości rozwoju, spowalnia inwestycje itd. Za pieniądze Unii funkcjonują dziś dziesiątki tysięcy urzędników europejskich (…) Część przepisów nie jest nawet zgodna ze zdrowym rozsądkiem(…)”

J. Kaczyński o eksploatacji Polski i potrzebie rozliczenia

Warto zwrócić uwagę na najnowszy wywiad  prezesa PIS  J. Kaczyńskiego , udzielony Piotrowi Semce z „Do Rzeczy” (nr z 27 czerwca b.r.) pt. „Wiem, że nie będzie łatwo „ Kaczyński, który w ostatnich miesiącach często  mówił o eksploatowaniu Polski z zewnątrz, tym razem stwierdza bardzo konkretnie, o co muc  chodzi,  akcentując : „To, że  z Polski wyprowadza się dziesiątki miliardów złotych bez opodatkowania i pod różnymi fałszywymi tytułami w rodzaju usług prawnych, konsultacji… Przenosi  się całe przynoszące duże zyski interesy, np. obsługę  kart kredytowych z filii Polski  do centrali, która na tym zarabia. Takich zabiegów jest mnóstwo i kosztują nas one ogromne pieniądze, które  można by opodatkować, gdyby były zyskiem. Wyzysk, wymuszanie niskich płac – to wszystko elementy eksploatowania Polski, na które tamta władza z chęcią się zgadzała i na co zgadza się zaangażowany w to establishment. (Podkr,.-J.R.N.).

Ogromnie cieszę się, że Jarosław Kaczyński tak mocno krytykuje od kilku miesięcy eksploatację Polski z zagranicy. Dziwie mnie tylko, że jakoś dziwnie wciąż milczą w tej sprawie  kompetentni szefowie resortów gospodarczych. Nie dostrzegają tego, co Kaczyński ?

W tym samym wywiadzie prezes PiS J. Kaczyński bardzo ostro zaakcentował potrzebę rozliczenia z tymi, którzy niszczyli Polskę. Powiedział m.in.  o Tusku : „Nikt nie  rozwalił Polski tak jak on,.  Wychodzi to w nowych odsłonach i będzie ich jeszcze wiele (…) Mam nadzieję, że poniesie odpowiedzialność za to, co zrobił (…) W polskiej historii zbyt łatwo wybaczano, zapominano  i nie przynosiło to nam dobrych efektów. Tego, co się wydarzyło w ciągu ostatnich ośmiu lat, nie można zapomnieć. Mówię zarówno o wielu przestępstwach o charakterze gospodarczym, jak i niespodziewanej śmierci różnych ludzi, które to tajemnicze wypadki nigdy nie zostały wyjaśnione (…) Choćby Andrzeja Leppera, ale też wielu ludzi związanych ze Smoleńskiem”.
  
R.    Petru jako „wioskowy głupek” 

Świeżo  wydany nowy tygodnik prawicowy „Polska bez cenzury” bez ogródek dokłada luminarzom lemingowej opozycji. W pierwszym numerze  tego tygodnika spotykamy niezwykle ostry tekst na temat szefa  „Nowoczesnej:” Ryszarda Petru z jakże wymownym tytułem „Nowa klasa ciemniaków”. Autor tekstu Marcin Hałaś, skądinąd bardzo popularny publicysta „Warszawskiej Gazety”, pisze m.in. : „Niektóre wypowiedzi  Ryszarda Petru pokazały, że jest on nie tyle „młody, wykształcony”, ale   w średnim wieku i niedouczony. Z angielszczyzną ma problemy, a w kwestii erudycji kulturowej pozostaje wioskowym głupkiem…Wyglądał- co najmniej  jak projekt na polskiego Kennedyego. Gdyby milczał – pozostałby mędrcem. Gdy zaś popatrzono mu w życiorys – okazało się, że to raczej bliska nam geograficznie „matrioszka”, w środku której siedzi…Leszek Balcerowicz. Petru to  bowiem dawny teczkowy Balcerowicza (od noszenia teczki za ojcem polskiej transformacji, dawny działacz Unii Wolności (… ) W kwestii erudycji kulturowej pozostaje wioskowym głupkiem („Jarosław Kaczyński przejechał się na Rubikoniu”.) Kiedy palnął, że w Polsce obowiązuje wciąż Konstytucja 3 Maja – zaczęliśmy nawet tęsknić za wiedzą magistra Bronisława Komorowskiego (…) Przedstawiciele tych elit (…) – jak Maciej Stuhr gotowi są wygadywać, iż „Polacy pod Cedynia przywiązywali dzieci do tarcz”, a w czasie wojny mordowali Żydów. Patrząc na Petru i Stuhra, na wszystkie „myszki agresorki” z nowoczesnej – można śmiało stwierdzić, że oto ciemniacy znów walczą o władzę (…) Petru (…) zostanie w pamięci jako bohater kartoflanych memów. Jak się jest ciemniakiem – lepiej w banku siedzieć, niż do polityki się pchać”.
  
Jan Olszewski: na tle R. Giertycha  „Bolesław Piasecki był człowiekiem honoru”

 B. premier Jan Olszewski snuje kolejny ciąg wspomnień politycznych na łamach dodatku do „Rzeczpospolitej’ –„Plus-Minus” z 25 – 26 czerwca 2016 pr. „Prezydentura Kwaśniewskiego była mniej szkodliwa niż Wałęsy”. Jedno z ciekawszych spostrzeżeń Olszewskiego odnosi się do Romana Giertycha. Olszewski mówi w wywiadzie dla Elizy Olczyk m.in. : „Poznałem przy tej okazji pana Giertycha i powiem pani, że moim kolegom z punktu powiedziałem, żeby dali sobie spokój a LPR, bo w tej formacji nie mają przyszłości (…) Moja prognoza szybko się zresztą sprawdziła, bo w krótkim czasie wszyscy ludzie spoza kręgu Giertycha z tego klubu albo wyszli, albo zostali wyrzuceni. Roman Giertych  to typ człowieka, który uważa, że jeśli coś  jest w jego interesie, to jest to w interesie nie tylko Polski, ale i Pana Boga.(Podkr.- J.R.N.)  Znając działalność Bolesława Piaseckiego i Romana Giertycha, odnoszę wrażenie, że Piasecki był człowiekiem honoru”.

Kolejne głupawe kłamstwo L. Wałęsy

Warto zwrócić uwagę na  kolejne kłamstwo Wałęsy, zdemaskowane przez  pw w tekście „Łajdak „Bolek „ znowu przyłapany na ohydnym kłamstwie” (Warszawska Gazeta” 24 czerwca 2016 ). Autor  tekstu pisze  o Wałęsie „ (…) W  wywiadzie dla „Polska the Times” powiedział ; ‘jak widzę, co się dzieje w Polsce, to myślę, że zostanę przymuszony do tego, żeby się jeszcze raz włączyć. To mi zresztą przepowiedział Ojciec Święty. Umierając, mówił:” „Ty będziesz jeszcze potrzebny” I zastanawiam się, jak Ojcu Świętemu znowu udało się trafić.” (…) To prawda, że Wałęsa spotkał się z papieżem  na miesiąc przed jego śmiercią, tylko, że papież nie mógł już wtedy nic powiedzieć, bo nie  mógł już mówić. Przyznał yo zreszta sam „Bolek” kilka lat  temu w wypowiedzi dla PAP: „Był już bardzo słaby, nie mógł mówić, opowiadałem mu więc o Polsce, a papież tylko kiwał głową. Nie odkryjemy Ameryki, mówiąc, że Wałęsa jest zwykłym łajdakiem i patologicznym kłamcą”,

Jubileusz znakomitego karykaturzysty Andrzeja Krauze

Dodatek do „Rzeczpospolitej” ‘ „Plus Minus” z  25-26 czerwca br. z uzasadnioną satysfakcją obchodzi jubileusz 15-lecia współpracy świetnego karykaturzysty Andrzeja Krauze z „Rzeczpospolitą”. Przy okazji  redakcja przypomina kilka  jego znakomitych karykatur. Jedna z nich pokazuje mężczyznę z kozą, który wskazuje na pobliską parę dwóch mężczyzn biorących ze sobą  ślub. Mężczyzna obiecuje kozie: „Jeszcze  tylko ci panowie wezmą ślub ,zaraz potem my !” Oczekuję na wściekły atak gejów na „Rzeczpospolitą” za mniemaną homofobię!

sobota, 25 czerwca 2016

W. Brytania zerwała z Unią


 Unia Europejska zapłaciła bardzo wysoką cenę za  arogancką  politykę M.Schulza, A.Merkel,  J-C.Junkersa  i  G.Verhofstadta, tracąc Anglię w swym składzie. Można się tylko dziwić jak  czołowi idioci unijni nie rozumieli, że prowadzą do katastrofy UE swą antynarodową polityką, zwłaszcza  próbami dyktatu w sprawie imigrantów,. próbami ograniczanie suwerenności państw europejskich i wrzaskiem „Więcej Europy”!. Jakże głupie i chamskie były  kolejne pouczania Polski w w ostatnich miesiącach, wspierane u nas przez równie głupią dywersyjną opozycję. Czy eurokraci wyciągną  z tego jakieś mądrzejsze wnioski? Przypuszczam, że wątpię, jak pisywał kiedyś nieodżałowany Stefan Kisielewski (Kisiel) .

  Naczelny redaktor  „SuperExpressu” o samobójczej polityce eurourzędasów.

 W dzisiejszym  „SuperExpressie” (nr z 25 czerwca ) szczególnie polecam świetny tekst naczelnego tego dziennika Sławomira Jastrzębowskiego : „Merkel, ale narobiłaś,. A to przecież nie koniec”. Jastrzębowski pisze m.in. :„ (…)Dlaczego  Brytyjczycy uznali, że lepiej im będzie poza Unią? Z wielu powodów. Decydujący to katastrofalna, samobójcza, samowolna decyzja Angeli Merkel, która za całą Unię postanowiła, żeby Europę otworzyć na niekontrolowany napływ niebezpiecznych islamskich imigrantów. To przeważyło szalę niechęci. Wystarczyło popatrzeć na obrazki agresywnej dziczy we francuskim Calais atakującej  tiry i przewoźników, aby zapałać niechęcią do szkodliwej polityki Niemiec. Wcześniejszym powodem było i jest wewnętrzne psucie się Unii, która stała się chorym  rajem dla mnożących się eurourzędasów. Premier Wielkiej Brytanii Dawvid Cameron 4 lata temu gorzko szydził z płac unijnych urzędników: „Ponad dwustu pracowników Komisji Europejskiej zarabia więcej ode mnie”. Czy coś się zmieniło? Tak. Po kolejnych dwóch latach obliczono, że więcej od Camerona zarabia już około 10 tysięcy urzedników Unii! (Podkr.- J.R.N.) Do dziś wystarczy na pięć lat zostać  europosłem i nic nie robić, żeby ustawić się finansowo na całe życie. Wizerunek Unii kompromitowały wszystkie te „głupie głupoty”, którymi zajmowały się urzędasy: ile ma być wody w spłuczce w toalecie, czy marchewka jest owocem, czy warzywem,, czy ślimak to ryba śródlądowa etc.” (…)”. Jedna z nowych karykatur w Internecie pokazuje rysunek ślimaka, podpisany : „Ślimaki w Wielkiej Brytanii są w szoku, przestały być rybami”,.
       
Oderwać Unię od urzędników!

W tymże numerze „SuperExpressu” tekst wieloletniego korespondenta w Brukseli Marka Orzechowskiego : „Ostatni dzwonek dla Europy”. Autor gromi rozmiary unijnej biurokracji, pisząc m.in.: „ (…) Nie może być dalej tak jak obecnie (…) Stan frustracji, poczucie oderwania od rzeczywistości, przekonanie, że w morzu regulacji topi się piękna idea wspólnotowego życia  - nie jest bowiem tylko udziałem Anglików, obecny jest także wśród innych narodów. Ale jakkolwiek bolesny Brexit stwarza pierwszą od lat okazję, aby uderzyć  się w piersi, zdać rachunek sumienia, odbyć pokutę i Unię naprawić – zbliżyć ja do nas i oderwać od urzędników (…) Unia Europejska nie jest niepokalanie poczęta, więc ma swoje grzechy i wady – tyle, że rozrastająca się z roku na rok biurokracja próbowała  je ciągle przykryć kolejnymi regulacjami. My chcemy żyć w Unii, ale trzeba pamiętać, że Unia powinna być w domu, blisko nas, ponieważ żyjemy[i] w swoich państwach, a  nie na brukselskim Olimpie”.

   Wyrzucić do kosza większość regulacji w UE

 W najnowszej „Polska the Times” nr z 24=25 czerwca 2016 ) czytamy bardzo ostrą krytykę stanu UE ze strony dwóch ekonomistów: Piotra Przedwojskiego i Błażeja Bogdanowicza, zarządzających funduszami Caspar TFI  W tekście zatytułowanym „Problemem Unii jest ona sama, jej niebywałą ślamazarność” ekonomista  P. Przedwojski stwierdza .m.in.: „Problemem Unii nie są Brytyjczycy, problemem jest sama unia i niebywała ślamazarność. Bruksela jako jeden podmiot nie potrafi nawet zawrzeć umów handlowych ze swoimi największymi partnerami, czyli Stanami Zjednoczonymi, Chinami oraz Rosja. Ta protekcjonistyczna  unia celna po prostu nie działa. Od kilku lat Unia nie notuje właściwie wzrostu gospodarczego per capita, jest obszarem wysokiego bezrobocia i niskich inwestycji. Coś trzeba zmienić. Być może wyrzucić do kosza  większość regulacji, które dławią gospodarkę (podkr-J.R.N.)”..Z kolei ekonomista  B. Bogdziewicz akcentuje: „(…) Elity europejskie żyją w iluzji, uważając, że są w posiadaniu jakiejś nadprzyrodzonej mądrości predestynującej ich do podejmowania wszystkich najważniejszych decyzji, którym z jakichś niewiadomych powodów sprzeciwiają się obywatele,.. Więc ten plebs trzeba zmusić do milczenia i  pokornej zgody na „rządy mędrców”. Elity europejskie zdają się mówić, że Unia świetnie by funkcjonowała, gdyby nie krnąbrni obywatele. Tymczasem od dawna widać, że niektóre projekty europejskie, na przykład strefa  euro, nie działa”  Z kolei Przedwojski komentuje:„Z Londynu usłyszeliśmy bardzo głośny dzwonek ostrzegawczy. Co więcej dobiega on również z innych państw, w  tym z unijnego jadra, czyli z  Francji, gdzie według najnowszych badań PEW Research  jest jeszcze więcej eurosceptyków niż w Wielkiej Brytanii”.

      J. Kaczyński na rzecz zreformowania Unii

  W „Gazecie Wyborczej” z 25 -26 czerwca  na uwagę zasługuje artykuł Agaty Kordzińskiej: „Kaczyński: .Zreformujmy Unię”. O dziwo jest to tekst dość spokojny i stonowany, bez typowych dla organu Michnika wyzwisk i epitetów przeciw PiS-owi.   Kordzińska pisze; „Według lidera  PiS potrzebny jest nowy traktat europejski”. Należy dokonać reformy Unii Europejskiej, to będzie pozytywna odpowiedź na Brexit i może stać się ofertą dla Wielkiej Brytanii- mówił wczoraj Jarosław Kaczyński, komentując decyzję  Brytyjczyków (…) Kaczyński chce doprecyzować  przepisy Unii,  , by „rzeczywiście działała  w oparciu o prawo, a nie na zasadzie arbitralnej, co często się zdarza” i czego Polska stała się dzisiaj „przedmiotem i ofiarą”. Podział kompetencji między Unią a państwami narodowymi musi być dokładnie sprecyzowany, bo zasada  pomocniczości nie jest przestrzegana, zwłaszcza w stosunku do państw narodowych.- Trzeba przyjąć nowy, bardziej konsensualny sposób podejmowania decyzji (….) (Kaczyński- J.R.N.) skrytykował zwołane na sobotę  przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych Waltera Steinmeiera spotkanie szefów dyplomacji sześciu krajów założycielskich Wspólnoty._ To może prowadzić do tego, że grupa państw stworzy różnego rodzaju bariery, np. gospodarcze, a skutki będą zupełnie oczywiste. Inne państwa nie będą mogły tego zaakceptować. Polska nie będzie mogła tego zaakceptować”- uznał”.
  
Kondzińska ciekawie zreferowała poglądy Pawła Kukiza w sprawie UE, pisząc; „Unię Europejska skrytykował wczoraj też Paweł Kukiz. – W obecnej sytuacji cała wierchuszka pasożytniczej kasty powinna  podać się do dymisji: pan Juncker, pan Tusk, pan Martin Schulz- mówił. Jego zdaniem „Brytyjczycy stanowili przeciwwagę dla centralistycznych zapędów Berlina, które po Brexicie się nasiliły”. Dlatego „Polska powinna nasilić współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej i rozważyć jej rozszerzenie o Rumunię  i Chorwację”. (Podkr.- J,.R.N.)




Bardzo bliskie są mi wyrażone powyżej bardzo radykalne poglądy Pawła Kukiza w stosunku do UE, a zwłaszcza w sprawie natychmiastowego wyrzucenia pasożytniczej wierchuszki UE.


     Nigel Farage: "Unia Europejska umiera".

   W tejże „Gazecie Wyborczej” z 25 -26 czerwca 2016  r. interesujący komentarz  Katarzyny Wężyk: „Facet jak pędzący pociąg” na temat poglądów przywódcy antyunijnych oponentów w W. Brytanii  Nigela Farage./ Ten facet nigdy nie patyczkował się w swojej  ostrej, a czasem nawet brutalnej krytyce  prominentów UE i ich polityki. Na wstępie tekstu K. Węzyk przypomniała bardzo ostrą filipikę N. Farage’ a na temat poprzedniego (przed D.Tuskiem) przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuy : „Powiedziano nam, że gdy będziemy mieli przewodniczącego, zobaczymy wielką postać o światowej renomie. Człowieka, który mógłby być politycznym  przywódcą 500 milionów ludzi. Cóż, obawiam się, że dostaliśmy pana. Nie chcę być niegrzeczny. Ale naprawdę ma pan  charyzmę mokrej ścierki (podkr.-J.R.N.) i i wygląd urzędnika bankowego niższego szczebla.. Kim pan jest? Nigdy o panu nie słyszałem. Żaden Europejczyk o panu nie słyszał. Chciałbym wiec pana zapytać, kto na pana głosował? (…) Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy (…), do którego skierowana jest ta tyrada, siedzi z kwaśną miną  i kiwa głową. – Wydaje się, że pan nienawidzi samej idei państwa narodowego. Może dlatego, że jest pan z Belgii, która praktycznie nie jest państwem.  Nie ma pan żadnej legitymacji do wykonywania tej pracy. Mam mocne podstawy uważać, że mówię w imieniu większości  Brytyjczyków. Nie znamy pana, nie chcemy pana, i im szybciej odejdzie pan na zieloną trawkę, tym lepiej! „ (Podkr.- J,.R.N.) Na koniec tekstu K.Wężyk pisze, że „Neil  Farage zażądał stworzenia  „rządu brexitowego”. – To zwycięstwo ludzi, dobrych ludzi, przyzwoitych ludzi. Odnieśliśmy je bez walki, bez jednego strzału. .Odważyliśmy się marzyc, że nadchodzi świt niepodległego narodu- komentował na gorąco wynik referendum.- Unia Europejska  się rozpada , Unia Europejska  umiera. Mam nadzieję, że wyciągnęliśmy pierwszą cegłę z tego muru, mam nadzieje, że to pierwszy krok do Europy suwerennych państw”.(Podkr.- J.R.N.)

     Nie da się ukryć, że filipika Farage’a świetnie nadałaby się również do oceny obecnego „króla Europy” –jak pyszni się jego gąskowata żona – D.Tuska. A swoją drogą coś chyba  się zmienia w ‘Wyborczej” pod wrażeniem galopującego spadku jej czytelników i takich ciosów jak wyjście W.Brytanii z UE. Po latach dominacji anty-PiS-owksiej i antynarodowej nienawiści w organie  A. Michnika wreszcie można znaleźć  teksty, z których coś można cytować. A może supercenzor Michnik z jakichś powodów złagodził swoją cenzurę w gazecie. Tak trzymać panie Michnik! Więcej  takich cytatów z równie ciekawych postaci jak Nigel Farage !  Byle tylko  skądinąd niebrzydka reporterka p. red. Wężyk po moim tekście. natychmiast nie została uznana za „wtykę” z prawicy i wyrzucona z „Wyborczej”.

A. Gargas : „Eurozdrajcy”

   W przeciwieństwie do starej kłamczuchy Doroty Kani  red. Anita Gargas  z „Gazety Polskiej” była zarazem dużo  bardziej rozsądna i  prawdziwie odważna w swych nonkonformistycznych poglądach. Tym chętniej polecam jej najnowszy felieton w ‘Gazecie Polskiej codziennie” (nr z 25 -26 czerwca 2016 r.) pt.”Eurozdrajcy”  Red. Gargas pisze m.in.: „Zastał Polskę murowaną, zostawił „ch…, d…ę i kamieni kupę. Teraz powtarza ten numer w UE”- napisał ktoś o Donaldzie Tusku. Ale błędne są opinie, że   Tusk, Juncker, Timmermans – naczelni rozwalacze Unii Europejskiej (podkr.- J.R.N.)- po Brexicie „przejrzą na oczy”. To byłoby możliwe, gdyby problem tkwił tylko w zaślepieniu eurokratów. Tymczasem chodzi o coś znacznie poważniejszego: korupcję polityczną. W Brukseli od dawna  widać wszelkie jej odmiany. Większość urzędników poświęci interesy narodowe za własne bajońskie wynagrodzenie i codzienną porcję umownych ośmiorniczek na koszt europodatnika. Donald Tusk bronił najbardziej absurdalnych lewackich pomysłów za 100 tys. zł pensji, za posadę dla Bieńkowskiej (ciekawe, skąd  wynikało tak  wielkie przywiązanie  Tuska do  tej dość niemądrej  dziuni Pamiętacie to jej „Sorry, taki mamy klimat”…- J.R.N). i za to, że ż ktoś go poklepie  po plecach (…)”.

     T. Sakiewicz, nagle bardzo radykalny
 
  W tejże „Gazecie Polskiej codziennie” z 25-26 czerwca 2016 zaskakujący w nagłym radykalizmie krótki tekst Tomasza Sakiewicz. W końcówce tego tekstu Sakiewicz pisze: „Bycie w Unii Europejskiej jest w tej chwili jeszcze dla Polski opłacalne. Warunki  naszego pobytu w tym rozpadającym się superpaństwie jednak się pogarszają i na pewno nie jest tak, że musimy  słuchać każdego  skacowanego lobbysty Niemiec. Jeżeli Unia Europejska nie  zmądrzeje, to my też wyrzucimy ją z Polski”.(Podkr-J.R.N.) Ho,ho. A to ci sarmacka odzywka!. Po takich słowach niektórzy będą niesłusznie zaliczać Sakiewicza nawet do „nacjonalistów”. I pewnie gromko zaprotestuje  jego podwładny, stary  tropiciel „narodowców”  niejaki Piotr Lisiewicz!

    Brońmy prawdy o ludobójstwie popełnionym na Polakach na Wołyniu !
Po prostu uwielbiam publicystykę najświetniejszego pisarza Stanisława Srokowskiego w „Warszawskiej Gazecie”  i byłem skrajnie oburzony, gdy jakiś grubiański i niedouczony profesor KUL-u , bez większego dorobku, potraktował go obcesowo na Przystanku Niepodległość w Kłodzkiem .(Jeszcze powrócę do tej  niezbyt miłej sprawy w imię tego, by  organizatorzy nie zapraszali na przyszłość tego nadętego  bubka z KUL-u  do prowadzenia jakiegokolwiek panelu! )..W najnowszej „Warszawskiej Gazecie” z 24 -30 czerwca jest kolejny wspaniały felieton Stanisława Srokowskiego: „Stańmy 7 lipca przed Sejmem i krzyczmy: Chcemy prawdy”! Srokowski pisze m.in.:” Zestawmy fakty i wyciągnijmy wnioski. Dzieci ukraińskie, idące po raz pierwszy do szkoły, dostana do reki elementarz, z  którego dowiedzą się o wielkim bohaterze Ukrainy Banderze (…) Bandera znajdzie się już u maluchów w plecaku. A potem pójdzie dalej, do następnych klas, szkół, uniwersytetów i będzie zatruwał umysły. W Stanisławowie, o czym  już wspominałem, licealiści śpiewają piosenkę,  której  pierwsze słowa brzmią: „Ja banderowiec, ja banderówka”. Ci licealiści maja po szesnaście, siedemnaście lat. I  już się im wmawia, że są banderowcami. I oni będą rozsiewać ziarna nienawiści, tak jak Bandera. Przerażające! (…) W placówkach kulturalnych,  w kinach  wyświetla się dziesiątki banderowskich filmów. W setkach miast buduje się pomniki Bandery, Szuchewycza, Kłaczkiwskiego i Dywizji SS Galizien, największych morderców Polaków. Parlament  ukraiński uchwalił ustawę o uznaniu Organizacji  Ukraińskich Nacjonalistów za strukturę bohaterska. I o Banderze  nie pozwala  źle mówić. Gdy ktoś powie, że Badera to zbrodniarz, idzie za kratki.  Wystarczy? A my, ? Co my Polacy, robimy ? Czy odkłamujemy tę załganą rzeczywistość? Czy polskie władze reagują  na stawianie na Ukrainie pomników nazistom? Nie! Skądże! Polski rząd wysyła na Ukrainę miliardy złotych, które zapewne idą na takie podręczniki,  jak te o Banderze  i na takie piosenki  jak te o banderowcu i banderówce (…) Kto personalnie odpowie za to,  co się stanie za rok, dwa, pięć  albo dziesięć lat, kiedy zaczną się znowu mordy, bo i tego nie można wykluczyć (…) Od lat polskie środowiska kresowe nie mogą się doprosić, by polski Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa OPUN i UPA na Kresach.  Na początku czerwca br. kresowe środowiska naukowe i kulturalne zwróciły się do  polskich władz z apelem o –właśnie- ustanowienie 11 lipca świętem dla Kresowian i innych obywateli dobrej woli, którzy chcieliby tego dnia symbolicznie czcić pamięć pomordowanych przez Ukraińców na Kresach Polaków. List podpisały i wsparły setki sygnatariuszy (…) Ponieważ autorzy apelu nie otrzymali od władz odpowiedzi, środowiska kresowe  organizują  7 lipca 2006 r. o godz.13 .00 wielki wiec pod Sejmem, na który zapraszają wszystkich polskich patriotów, młodzież, całe rodziny, by zademonstrować z flagami i banderami jedność z  sygnatariuszami apelu i Kresowianami w walce o prawdę i sprawiedliwość”.

Dodajmy do tych świetnych uwag Srokowskiego, że obok wysyłania miliardów złotych na Ukrainę, z porkeki naszego najgorszego ministra Witolda Waszyczkowksiego, posłano na Ukrainie pokornego sługę ideologów ukraińskich Jana Piekło na ambasadora w Kijowie! Podpisuję się obu rękoma pod tekstem tego tak znakomitego felietonu S. Srokowskiego!

wtorek, 21 czerwca 2016

Brawo PiS!


Wczoraj na tym blogu omawiałem kilka nowych ciekawych tekstów o stosunkach, polsko-ukraińskich. Bardzo mocno chwaliłem wywiad z  wielokrotnie nagradzanym kompozytorem muzyki współczesnej i jazzowej, wybitnym skrzypkiem Krzesimirem Dębskim, który ledwo uszedł spod krwawych noży banderowców w czasie jednej z organizowanych  przez nich rzezi (zginęli z ich rąk jego dziadkowie). Krzesimir Dębski upominał się  rzetelne upamiętnienie zbrodni ludobójczej na Polakach i piętnował ostatni faryzejski apel  13 osobistości ukraińskich do Polaków. Omawiałem również  publikowany także we „Wprost” niebywale krętacki tekst Agnieszki Romaszewskiej - Guzy, skądinąd zasłużonej dziennikarki. Równocześnie zaś bardzo ostro skrytykowałem kolejny szkodliwy  z punktu widzenia interesów Polski tekst b. posła Pawła Kowala. We wspomnianym tekście  Kowal wzywał nas do „cierpliwości” wobec Ukraińców (pomimo, że tyle razy ją nadużyli przez swą chwalbę  ludobójców z UPA ) i chwalił głupawy faryzejski list 13 osobistości  ukraińskich, podobnie jak to zrobiła ‘Gazeta Wyborcza”. I pomyśleć, że ten szkodnik Kowal należał kiedyś do bardziej znaczących postaci PiS-u.!
   Z  tym  większą satysfakcją  reaguję więc na  najnowszy list ponad 200 parlamentarzystów PiS-u, stanowiący prawdziwie ostrą odpowiedź na poprzedni faryzejski list ukraińskich osobistości politycznych do Polaków. List parlamentarzystów PiS-u jest pierwszą tak kategoryczną wypowiedzią  parlamentarzystów  PiS z nowego  składu Sejmu przeciwko wybielaniu zbrodni ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Szeroko omawia wspomniany tekst Wiktor Ferfecki w  tekście: Jak nie nazywać Wołynia („Rzeczpospolita” 21 czerwca 2016 r., pisząc m.in. : „Problem w tym, że inspiratorzy rzezi uchodzą obecnie  na Ukrainie za bohaterów. Główne ulice w Kijowie zostaną najprawdopodobniej nazwane imionami Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. (To tak jakby główne ulice Berlina zostały nazwane ku czci Hitlera, Geringa i Goebbelsa. Dlaczego MSZ Waszczykowskiego zawczasu  nie protestuje? Gdzie nasza godność starej daty ? – J-R-N.). W połowie czerwca wicepremier Ukrainy Iwanna Kłymopus- Cyngadze powiedziała „Rzeczpospolitej”, że Suchewycz  jest dla niej bohaterem, bo „zrobił bardzo dużo dla budowania ukraińskiego państwa” (I taka bezmyślna  kretynka, wielbiąca krwawego  ludobójczego kata Polaków jest wicepremierem Ukrainy, której tak wiele pomagamy! MSZ powinien natychmiast wezwać rząd Ukrainy do przeprosin za tak obraźliwe dla nas słowa wicepremier Ukrainy- J.R.N.)
  Red. Ferfecki pisał dalej: „Odpowiedź parlamentarzystów zaprezentował w poniedziałek w Kijowie jej współautor Michał Dworczak, poseł PiS i przewodniczący Polsko-Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej. Pismo zaczyna się od  słów : „drodzy ukraińscy  Przyjaciele”. Parlamentarzyści piszą, że w Polsce „nie upamiętnia się ludzi, którzy mają na rękach krew ludności cywilnej”, a Polaków boli taki „wybór pamięci historycznej’”. „Nie możemy zaakceptować nazywania zaplanowanej i zrealizowanej w okrutny sposób akcji przeciw ludności cywilnej mianem polsko-ukraińskiej wojny” – piszą parlamentarzyści PiS”..(Podkr.- J.R.N.). Brawo PiS!
     Red. Ferfecki komentował: „Na początku czerwca pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, że choć oficjalnie PiS nazywa zbrodnie ludobójstwem, opinie wewnątrz partii są podzielone. Za przeciwników nazwania rzezi w tak jednoznaczny sposób uchodzą wpływowi (na nieszczęście PiS- J.R.N.) doradcy PiS, m.in. Przemysław Zurawski vel Grajewski, współpracownik szefa Msz Witolda Waszczykowskiego oraz Jan Piekło mianowany ambasadorem  na Ukrainie”. Pisałem już wcześniej na blogu  jak szkodliwa jest ta nominacja, kolejny przejaw niebywałego szkodnictwa  ministra W. Waszczykowskiego. Kiedyż PiS się wreszcie pozbędzie tego pana z rządu?
   Tym cenniejszy jest więc fakt, że w PiS wyraźnie zwyciężyła idea jednoznacznego powiedzenia prawdy o ludobójstwie ukraińskim.  Red. Ferfecki kończy swój tekst stwierdzeniem: „Prezes Kaczyński co prawda  nie podpisał się pod ostrym listem do Ukraińców, ale zaakceptował jego treść- zauważa jeden z posłów”. W „Rzeczpospolitej” przytoczono również komentarz ks. Tadeusza Isakowicza–Zaleskiego.-„Jestem pozytywnie zaskoczony- mówi ks.Tadeusz Isakowicz- Zaleski, jeden z liderów środowiska  Kresowian”. Oby  PiS poszedł konsekwentnie  drogą wytyczoną przez stanowczy i mądry list parlamentarzystów PiS do Ukraińców ! A wtedy z pewnością uzyska jeszcze większe poparcie narodu dla swych działań!
  
Ksiądz Jan Rosłan gromi współczesnego faryzeusza ks. Adama Bonieckiego
 Z opóźnieniem dotarłem do jakże znakomicie przemyślanego tekstu  ks. Jana Rosłana, b. naczelnego redaktora „Posłańca Warmińskiego” gromiącego kolejny skrajny wybryk naczelnego redaktora „Obłudnika Powszechnego” („Tygodnika Powszechnego”) ks. Adama Bonieckiego. Przypomnijmy tu, że w lutym 2016 r.  ks. Adam Boniecki stanowczo wystąpił przeciwko odebraniu  przyznanego przez Kwaśniewskiego wysokiego odznaczenia dla najgorszego polakożercy świata Jana Tomasza Grossa. (Por. komentarz na portalu PCh24.pl. Polonia Christiana z 16 lutego 2016 r.: „Bronił Nergala, a teraz Grossa. Niebezpieczne związki księdza Bonieckiego”. Pisano tam m .in: Krąg osób, za którymi ujmuje się publicznie ksiądz Boniecki może wprawić w osłupienie. Do lidera satanistycznej grupy muzycznej Behemota - Nergala - dołączył autor antypolskich opracowań Jan Tomasz Gross”.. Wielokrotnie pisałem o tym, jak mocno redakcja „Obłudnika Powszechnego” była i jest na bakier z elementarnym przesłaniem Kościoła i jeszcze mocniej z patriotyzmem i polskością.. (Por. np. moją książkę „‘Obłudnik Powszechny”, Warszawa 2006,s.44-70). Tym mocniej się cieszę, że kolejny wybryk naczelnego głównego pisma katolewicy - ks.Adama Bonieckiego spotkał się ze zdecydowana  ripostą ze strony duchownego ks. Jana Rosłana, b. naczelnego redaktora „Posłańca Warmińskiego”. Zacytuję tu fragmenty z jego znakomitego tekstu: „Jaki order dla Grossa?, publikowanego w Regionalnym Portalu Olsztyna  „Debata” 22  marca 2016 r.:
      „(…) „W sukurs "Gazecie Wyborczej" poszedł od razu "Tygodnik Powszechny", który zamieścił aż na siedmiu stronach artykuł Michała Okońskiego zatytułowany „Polski kłopot z Grossem”. Okładkę pisma zdobi oczywiście twarz Grossa, a we wstępniaku ks. Adam Boniecki dał tytuł swemu tekstowi: „Nie odbierajcie mu tego odznaczenia”. Ks. Boniecki wykazuje się przedziwną logiką: mało jest ważne, czy Gross kłamie czy nie (bo przecież prawda się nie liczy), (podkr.- J.R.N.) trzeba patrzeć na intencje człowieka, a te przecież u Grossa są na pewno szlachetne. Czołowy przedstawiciel tzw. Kościoła otwartego jest gotów zanegować nawet potrzebę poszukiwania i dochodzenia do prawdy, aby tylko bronić swoich ideologicznych towarzyszy. Ks. Boniecki napisał: „Zabolało nas nie to, że Gross powiedział (słusznie czy niesłusznie) o liczbach, lecz że znów przypomniał o polskich winach czasu wojny i po wojnie”. I dalej; „Jeśli „spór o liczby” miał w sobie coś z absurdu to pomysł odebrania profesorowi Uniwersytetu Princeton polskiego odznaczenia jest ponury”. Zdumiewa u księdza redaktora relatywizowanie prawdy. Prawda nie ma znaczenia. Każde kłamstwo oskarżające naród polski mamy przyjąć z pokorą, bo życiorys Grossa jest tak skomplikowany, że może on uprawiać naukowe hochsztaplerstwo i należy go za to honorować (…) „Tygodnik Powszechny" wyznacza nowy kierunek dyskusji o J.T. Grossie. Nie wolno polemizować z jego stwierdzeniami, bo przecież prawda nie jest ważna, liczby i fakty są nieistotne, pisze ks. Boniecki, a redaktor tygodnika uważa, że jedyne o czym można dyskutować, to o wielkości zasług Grossa i o wyborze orderu, który ma zawisnąć na jego piersi.  (…)W dyskusji, czy odebrać order Grossowi, "Tygodnik Powszechny" odwrócił kota ogonem i chce dyskutować wyłącznie o zasługach Grossa dla Polski, bo według redakcji, on rozsławia imię Polski na świecie. Ja uważam, że Gross jest jednym z elementów „dzielenia” się przez Niemców odpowiedzialnością za Holocaust i w tej roli pomagają mu takie redakcje, jak "Gazeta Wyborcza", "Tygodnik Powszechny" czy wydawnictwo "Znak". (…)”.  (Podkr.- J.R.N.)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Nie wolno przebaczać wybielaczom rzezi wołyńskiej

Wszystkim czytelnikom tego blogu ogromnie polecam wspaniały wywiad Katarzyny Skrzydłowskiej -Kalukin   o ciężkich zaszłościach polsko- ukraińskich z wielokrotnie nagradzanym kompozytorem muzyki współczesnej i jazzowej, wybitnym skrzypkiem Krzesimirem Dębskim. Wywiad zatytułowany: „To cud, że jestem na świecie” : ukazał się w najnowszym numerze „Wprost” z 20 czerwca 2016 r. Należałoby go wpisać do sztambucha wszystkim upartym wybielaczom rzezi  na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej na 150 tysiącach Polaków w czasie wojny. Oto  szczególnie istotne fragmenty tego wywiadu : K. Skrzydłowska - Kalukin:  „Przebacza Pan?”- Krzesimir Dębski: Jak można przebaczyć, jeżeli ktoś prosi o to w  nieszczery i pokrętny sposób? 

K. Skrzydłowska - Kalukin : „Ukraińscy duchowni, politycy i Intelektualiści ogłosili apel do Polaków, w którym proszą o przebaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy, przywołując tragedię Wołynia. Podpisali się pod nim między innymi dwaj byli prezydenci. Co w tym  jest nieszczerego i pokrętnego ? –K. Dębski: „Niektórzy doszukują się tu analogii do listu biskupów polskich do niemieckich z 1966 r. Nie ma analogii, to jest zupełnie inna historia. Na końcu tej deklaracji Ukraińcy zaznaczają ,że będą czcić swoich bohaterów i oczekują, że nie będziemy ich za to krytykować. Formułują to oczywiście w dyplomatycznym języku i piszą: „Polska myśl winna  w pełni uznać samodzielność ukraińskiej tradycji narodowej jako sprawiedliwej i godnej szacunku walki o własną państwowość i niepodległość’ –K. Skrzydłowska- Kalukin: „A cóż w tym złego?K.Debski :’ A to, że ich walka o własna państwowość oznaczała rzeź, jaką Ukraińska Powstańcza Armia wykonała na ludności polskiej. To było ludobójstwo, metodyczne oczyszczenie terenów Wołynia i Galicji Wschodniej z narodowości polskiej. Na Wołyniu zginęli moi dziadkowie, rodzice ledwo przeżyli. To cud, że jestem na świecie. Dlatego nie przebaczam tym, którzy z oprawców robią bohaterów. (Podkr.-  J.R.N.). Od dawna różne ukraińskie środowiska mówią o wspólnym wybaczeniu, a tak naprawdę negują fakt rzezi. Zbrodniarzy z UPA nazywa się bohaterami, stawia się im pomniki, dzień powstania UPA jest na Ukrainie świętem narodowym. A kiedy mówi się o Wołyniu, nie mówi się o zbrodni,. Tylko o bratobójczych walkach miedzy Polakami a Ukraińcami (… ) nie było tam mowy o równej walce. Na Wołyniu  było tylko 15 proc. Polaków (…) tezy o bratobójczych walkach są nieprawdziwe. Prawda jest taka, że w wyniku mordów organizowanych przez UPA na Wołyniu przestała istnieć polska grupa narodowościowa, a wcześniej UPA brała udział w likwidacji Żydów (…)
 11 lipca 1943  r. to dzień nazwany później krwawą niedzielą na Wołyniu. Tego dnia nacjonaliści z UPA napadli na 99 polskich ,miejscowość i, część ataków przeprowadzili na kościoły (…) Świadkowie opisali to, co się działo 11 lipca i  później, w następnych miesiącach. Opisują, jak zabijano dzieci, wrzucając je do studni, albo rozłupując ich  głowy siekierami. Jak palono ludzi żywcem w stodołach, zakłuwano na śmierć widłami, podrzynano gardła mężczyznom(…)

     Ja nie chcę żadnych przeprosin. Chcę, żeby fakty nie były fałszowane. Żeby w ukraińskich podręcznikach było napisane, co robiła UPA na tamtejszych terenach. Niech Ukraińcy poznają  pisma Bandery. I dowiedzą się, że to była nacjonalistyczna organizacja wzorowana na niemieckich nazistach. W Niemczech była NSDAP, a na Ukrainie OUN, organizacja nacjonalistów ukraińskich, która miała zbrojne ramię UPA, a  to z kolei dzieliło się na banderowców i  melnykowców, jak SS i SA. I że była polityczna wola oczyszczenia terytorium ukraińskiego ze wszystkich obcych, głównie Polaków i Żydów. I że z tego powodu nastąpiła rzeź (…) „
      Krzesimir Dębski wystąpił za tym, by wreszcie przerwano tak niechlubną zasłonę milczenia, którą przez wiele dziesięcioleci  przykrywano ukraińskie ludobójcze mordy na Polakach, stwierdzając m.in. : „(…) Nigdy nie można było mówić o tym, co się wydarzyło na Wołyniu. W PRL był to temat zakazany, bo Wołyń leżał wtedy na terenie Związku Radzieckiego, a o ZSRR można było przecież mówić tylko dobrze. Kiedy nadeszła wolność znowu nie wolno było mówić w imię budowania dobrych relacji z budującą swoją państwowość Ukrainą. Później nadal nie wolno było w  imię polskiej racji stanu. Teraz mówi się, że temat zbrodni UPA, jest wodą na młyn propagandy rosyjskiej. W naszym kraju jest też duża grupa ukrainofilów, którzy nie przyjmują do wiadomości tego, że taki romantyczny naród jak Ukraińcy mógłby robić coś złego. Przecież oni tak pięknie śpiewają! (…) Jeśli Ukraińcy czuja się Europejczykami, muszą spełniać normy europejskie, czyli nie fałszować historii i nie traktować nacjonalistów jak bohaterów.(….) Nie wyważone są nieustanne próby tłumienia świadomości Ukraińców, którzy nie wiedzą o skali zbrodni nacjonalistów. To jest zakłamanie, a nie budowanie czytelnej ukraińskiej tożsamej na prawdzie (…) Uważam, ze 11 lipca  powinien być dniem pamięci o ludobójstwie na Wołyniu. Taka pojedyncza data  przemawia do ludzi – tego dnia można wspominać, budować pamięć i świadomość.(Podkr.- J.R.N.) (…) Czołowe polskie gazety słusznie wspominają masakrę w Srebrenicy, która także zaczęła się 11 lipca, pogrom w  Jedwabnem 10 lipca, a o Wołyniu w rocznicę krwawej niedzieli zazwyczaj milczą(…)”.

    W innym artykule o sprawach stosunków polsko-ukraińskich na  łamach tego samego numeru „Wprost” z 2o czerwca 2016 r. red.  Eliza Olczyk ( w tekście ‘Rzeź i polityka” zacytowała m.in. opinię posła PiS  Michała Dworczyka w związku z listem 13 osobistości ukraińskich z początku czerwca br..  Jak pisała E. Olczyk::„Według Dworczyka, który jest przewodniczącym polsko-ukraińskiej grupy bilateralnej, ten list jest wyrazem zaniepokojenia Ukraińców inicjatywami polskimi związanymi z rocznica rzezi wołyńskiej. – Problem polega na tym, że Ukraina prowadzi dzisiaj określoną politykę historyczną, która- co stwierdzam z przykrością – polega na budowaniu tożsamości narodowej na historii UPA- mówi poseł PiS. My jako polscy politycy musimy zwracać uwagę na konsekwencje takich działań.. Jeżeli gloryfikowane są osoby odpowiedzialne za ludobójstwo, to za kilka lat może się okazać, że pokolenie młodych Ukraińców w ogóle nie będzie rozumiało, czego chcą Polacy w związku z tym Wołyniem. A to przełoży się na nieporozumienie we wzajemnych relacjach.(Podkr.-J.R.N.)Według Dworczyka  już zderzyliśmy się z tym problemem, bo z powodu poprawności politycznej część naszych elit przez lata nie wspominała o Wołyniu i teraz dużą część elity ukraińskiej nie bardzo rozumie, dlaczego akurat teraz o tym mówimy.- Na to nakłada się  narracja ukraińskiego IPN, że w 1941 r. na Wołyniu toczyła się wojna polsko-ukraińska i po obu stronach były ofiary, my na taką symetrię nie możemy się zgodzić, bo to jest niezgodne z prawdą historyczną – mówi Dworczyk .(Przypominam, że na czele ukraińskiego IPN stoi wielbiciel Bandery i zajadły wróg Polski Wołodymuyr Wiatrowicz- J.R.N.).  Poseł PiS zwraca też uwagę na niebezpieczeństwa związane z najnowszymi pomysłami, które się pojawiają na Ukrainie , np. karania za kwestionowanie bohaterstwa bojowników UPA. A to może zablokować badania historyczne nad tamtymi wydarzeniami.- Nie możemy stać z założonymi rekami i udawać, że nic się dzieje”.. A kto udaje- głównie minister W. Waszczykowski! W kontekście powyższej wypowiedzi posła Michała Dworczyka pozwolę sobie zadać pytanie, dlaczego polskie MSZ oficjalnie nie zaprotestowało w związku z uchwałą ukraińskiego parlamentu, zakładającą karanie za kwestionowanie bohaterstwa bojowników UPA. Kolejny jakże wymowny dowód, że minister Waszczykowski  jeszcze mocno śpi snem zimowym.

         Agnieszka Romaszewska- Guzy kręci

  Ceniłem Agnieszkę Romaszewską – Guzy za wiele jej tekstów i zawsze  pamiętałem o jej zasługach w dawnej anty-PRL-owskiej opozycji. Z dużą przykrością jednak czytałem jej najnowszy wywiad o sprawach polsko-ukraińskich pt. „Wołyń to nasz kościotrup w szafie”, udzielony Elizie Olczyk i Joannie Miziołek w najnowszym „Wprost” (nr z 20 czerwca 2016 ). Nie podobał mi się jej  sprzeciw  wobec ustanowienia święta w rocznicę rzezi wołyńskiej i  różne uszczypliwości wobec organizacji kresowych. Trzeba być dużo bardziej jednoznacznym w tej tak ważnej dla Polaków  sprawie.  A swoją drogą  to już druga rzecz., która nie podoba mi się w zachowaniach red. Romaszewskiej- Guzy w ostatnich tygodniach. Z miesiąc temu  zdumiała i zasmuciła mnie wieść, że owa  redaktorka krytykowała  tak potrzebne usunięcie  Jerzego Sosnowskiego z  funkcji szefa publicystyki „Trójki”. Przypomnijmy, że Sosnowski, były dziennikarz „Gazety  Wyborczej” „wsławił się” atakami na środowiska patriotyczne i chrześcijańskie. Jako szef publicystyki „Trójki” był f faktycznie  reprezentantem „nowej cenzury” i doprowadził do usunięcia  m.in... red. Wojciecha Reszczyńskiego i Tomasza Sakiewicza. Nie rozumiem jak redaktor  A.. Romaszewska – Guzy mogła występować w obronie tak bardzo nieciekawej postaci?!

    A  skrajny wybielacz  działań Ukrainy Paweł Kowal znów nas zachęca do siedzenia cicho.

  Paweł Kowal dał już w przeszłości bardzo wiele dowodów na skrajne wybielanie Ukrainy i  swoją  troskę o to, żebyśmy zanadto nie przypominali sobie o ludobójstwie popełnionym na Polakach na Wołyniu. A potem gorzko uskarża się już w tytule swego wywiadu, udzielonego Anicie Czupryn („Polska the Times” z 20 czerwca 2016 r :”Są tacy, którzy widząc mnie w TV, mówią „banderowiec”. A ja z kolei ubolewam, że taki nieudacznik i szkodnik polityczny jak Paweł Kowal jest o wiele za często pokazywany w różnych telewizjach. We wspomnianym  wywiadzie dla Anity Czupryn Kowal krytykuje kresowiaków za to, że „zasłaniają się pamięcią ofiar Wołynia”(!!!) Co więcej wzywa Polskę, by wykazywała „strategiczną  cierpliwość”  wobec Ukrainy. Przecież to jest chore. Ileż razy wykazywaliśmy tę „cierpliwość” wobec  gloryfikacji  ludobójców S. Bandery i R. Suchewicza przez W. Juszczenkę. A teraz mamy to samo robić wobec gloryfikacji UPA przez cynicznego oligarchę  P. Poroszenkę.

         Jacek Kurski znów dał plamę

      Z ogromną satysfakcją  intelektualną czytałem  w najnowszej „Do Rzeczy” ( nr. z 20 czerwca) długi wywiad z Andrzejem Rosiewiczem. Od wielu lat  śledziłem ze współczuciem perypetie i blokady, jakie uderzały w tak znakomitego nonkonformistycznego piosenkarza. Oby ten wywiad, przeprowadzony przez Błażeja Torańskiego, zatytułowany „Cierpię”  stał się impulsem do przełamania izolacji tak wspaniałego twórcy także  nowej „reformowanej” przez Jacka Kurskiego telewizji. Czytelnikom mego blogu szczególnie polecam końcowy fragment  wywiadu z Rosiewiczem. Prowadzący wywiad B. Torański skomentował : „Nie ma urzędowej cenzury, ale jest pan na indeksie. Nie można pana słuchać ani w radiu ani w telewizji. Co najwyżej w  Telewizji Trwam i Radiu Maryja”. W odpowiedzi Rosiewicz stwierdził, z wyraźną goryczą: „Przez ostatnie  osiem lat władza wycięła mnie z mediów.  Śpiewałem „Pytasz mnie”, piękną piosenkę o Polsce, która wzruszała miliony Polaków na całym świecie. Nasza kochana misyjna telewizja publiczna nie była nią w ogóle zainteresowana. Tylko Telewizja Trwam. To świadczy o tym jak „patriotyczna” była poprzednia ekipa rządowa.

    W PRL było tak, że trochę mnie ukarano, ale dawano mi żyć. Teraz skazany jestem na śmierć medialną. Żeby mnie choć zaproszono na benefis w Opolu. Mam fajną piosenkę : „Opole, Ole!” Ale nie! Zewsząd słyszę, że to jest skandal. Mój kolega wysłał do Jacka Kurskiego, który rządzi Telewizją Polska, SMS, pisząc, że proszę o kontakt. Nie oddzwonił .(Podkr.- J.R.N.) Zatelefonowałem do wiceministra kultury, Jarosława Sellina. Przyjemny, kulturalny, myślę sobie: „Może dotrę do właściwego człowieka”. Przedstawiłem sie, a sekretarka : „Ale pan minister ma umówione spotkania na najbliższe  dwa tygodnie”. Proszę pani, na mojej lewej klapie wisi medal Gloria Artis , zasłużony dla kultury. Nie powinno to ułatwić?” Ona: „Proszę zostawić numer telefonu”. Nie oddzwoniła. Ja, który żyję  duchem II Rzeczpospolitej, wartościami : „Bóg, honor, ojczyzna i kultura”, cierpię”.
       
 Mniejsza z Sellinem, ale  zlekceważenie Rosiewicza przez Kurskiego zdenerwowało mnie absolutnie. Bo to już nie pierwszy przykład  takiego  idiotycznego zadufania nowych rządców telewizji, bardzo  fatalnego z punktu widzenia  widzów. Przypomnę, że nowa „reformowana” (?) przez Kurskiego telewizja wcześniej odrzuciła możliwość dania programu  Wojciechowi Cejrowskiemu i Maxowi Kolonce. Byli traktowani jak „trędowaci” za  rządów PO i  dalej traktuje się ich w ten sam sposób. Może nie trzeba się temu wszystkiemu dziwić, bo, jak wszystkie wróble ćwierkają, Kurski już dawno po cichu  dogadał się z warszawskim Salonem i liczy na to, że za wstrzemięźliwość wobec tak „niepokornych” postaci jak Rosiewicz tym mocniej będą go hołubić za kolejnego politycznego rozdania. Bo jak inaczej wytłumaczyć zachowanie Jacka Kurskiego wobec Andrzeja Rosiewicza, pychą, kabotynizmem? Może wiceminister kultury Krzysztof Czabański  pokaże  szybkie  odpowiednie działanie w sprawie    Rosiewicza, tak dziwnie traktowanego „per noga” w IV Rzeczypospolitej ! A przy okazji upomnę się o  red. Wojtka Reszczyńskiego, wyraźnie niedocenionego  przez nowe szefostwo  Radia.(Sam Wojtek niestety  jest zupełnie nie przebojowy w sprawach osobistej kariery, nad czym mocno ubolewam.). Zapytam  szefów Radia jak długo trzymać będą tak świetnego radiowca (założyciela Radia Wa-Wa, kierującego nim przez 15 lat) na zesłaniu z  audycją po północy (tak, tak, od 24-ęj!). Cóż Wojtek się umie się upomnieć, a wysokie stołki w Radiu zajmują ostatnio coraz liczniejsi publicyści prasowi, bez żadnej wprawy w  publicystyce radiowej. Czy to wszystko jest normalne?

niedziela, 19 czerwca 2016

Pierwszy materiał na oficjalnym kanale Jerzego Roberta Nowaka


Szanowni Państwo.

Z radością informujemy że poza oficjalnym blogiem Pan Profesor ma zamiar publikować swoje komentarze na łamach swojego oficjalnego kanału w serwisie YouTube. Na początku będą to materiały w formie audio. W przyszłości jednak nie jest wykluczone iż będą to materiały audio-wideo.

Zachęcamy do zapoznania się z materiałem. 

Link do kanału
Link do pierwszej publikacji 

sobota, 18 czerwca 2016

Mocny powrót do idei IV Rzeczpospolitej


Z wielką satysfakcją usłyszałem słowa  prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego znów   wyrażającego ideę IV Rzeczpospolitej, którą jakoś dziwnie przemilczano przez pierwsze półrocze rządu PiS-u.  Idea IV Rzeczpospolitej  wszystkim  kojarzy się   z  planem gruntownych, przełomowych zmian. Dobrze więc, że znów wzięto ją na sztandar PiS-u. Przypomnijmy, że prezes PiS J. Kaczyński, przemawiając na Kongresie Impact’16 w Krakowie w dniu 15 czerwca 2016 r. powiedział m.in.: „IV Rzeczypospolita, którą dzisiaj budujemy, to państwo suwerenne wobec innych państw, ale także podmiotów gospodarczych. W polskim interesie będziemy podejmować decyzje sami. Ten warunek jest dzisiaj w trakcie spełnienia”.  Że PiS robi bardzo dobrze wracając do idei IV RP najlepiej świadczy histeryczny atak znanego leminga łże-profesora  P. Śpiewaka na tę idee w tekście „Idea IV RP to bajki pozbawione konkretów, („SuperExpress” z 18-19 czerwca 2016 r.)

    Wzrasta popularność PiS, dołują lemingi z opozycji
 
     W najnowszej „Warszawskiej Gazecie” z 17-23 czerwca 2016 r. z wielką przyjemnością czytałem informacje zawarte w tekście Azy: „PiS pogrąża opozycję”. Wg. autorki „Warszawskiej”: „Lewackie kręgi po raz kolejny są w szoku. Najnowszy sondaż wyborczy, przeprowadzony przez TNS Polska, wskazuje na gigantyczna przewagę  Prawa i Sprawiedliwości nad innymi ugrupowaniami. Według niego na PiS zagłosowałoby 40 proc. ankietowanych, podczas gdy na Platformę obywatelską zaledwie 17 proc. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Nowoczesnej, którą skłonne jest poprzeć  zaledwie 7 proc. badanych”. Równie budujące są informacje w zamieszczonej obok tego tekstu w Warszawskiej informacji ipw w tekście „Prezydent w górę, Trybunał w dół’. Z tekstu dowiadujemy się, że znowu wzrosło poparcie dla prezydenta  Andrzeja Dudy i  obecnie wynosi 55 proc. Za to wyraźnie  pogorszyły się oceny Trybunału Konstytucyjnego, w ciągu miesiąca spadając o 6 proc .- do zaledwie 29 proc. Dziwne, że o tego typu wynikach sondaży jakoś bardzo rzadko informuje telewizja publiczna spod znaku Jacka Kurskiego, a powinna  podawać dane  najnowszego sondażu przynajmniej raz na godzinę. Tak jak to robiono  poprzednio w telewizji publicznej,  natychmiast reklamując sondaże korzystne dla Platformy Obywatelskiej. Dziwię się też, że telewizja publiczna nie postarała się o bardzo mocne nagłośnienie tak ważnej sprawy zdecydowanego sprzeciwu prezydenta Rumunii wobec jakichkolwiek sankcji wobec Polski.

     Przy okazji nowych sondaży, tak przychylnych dla PiS, nasuwa się kolejna refleksja. Jak się okazało nic nie pomogły lamenty lemingów i lewaków na  rzekome zagrożenia demokracji w Polsce, wspierane przez naciski faryzeuszy z komisji Europejskiej, począwszy od „kapo” M. Schulza.  Nie ma co się przejmować tymi wszystkimi lamentami i wrzaskami KOD-owiczy. Trzeba zachować zimną krew tak jak premier Viktor Orbán w obliczu  6-letnich nagonek na Węgry. I iść za mądrą poradą Marszałka Józefa Piłsudskiego z 1920 r.: „Wy, Królewiacy, macie śmieszna naturę. Kiedy jadących droga napadnie pies natarczywym i hałaśliwym ujadaniem, bierze was zaraz ochota, aby wyskoczyć z pojazdu, stanąć na czworakach i zacząć mu się odszczekiwać. My, w Wileńszczyźnie, pozwalamy psu szczekać, bo taka już jego psia natura, ale nie przerywamy przez jego psie szczekanie podróży i bez wojny z psami spokojnie jedziemy do naszego celu. Wam, zdaje się, na przeszczekaniu psa , na wygraniu wojny z byle parszywym szczeniakiem bardziej zależy niż na szybkim dojechaniu do celu podróży”. (Por. J. R. Nowak: „Myśli o Polsce i Polakach”, Katowice 1994, s.194 ) 

Szokujący tekst o papieżu Franciszku w ‘Warszawskiej Gazecie

  Po bardzo krytycznym   tekście o nuncjuszu Migliore, oskarżonym o związki masońskie  „Warszawska Gazeta” szokuje kolejnym  tekstem , tym  razem o papiezu Franciszku Jego autorem jest znowu  ks.Jarosław Gluziński, który w „Warszawskiej Gazecie” z 10 -16 czerwca  2016 pisze już w tytule o abdykacji Franciszka. Według ks. Gluzińkiego papież Franciszek jakoby już podpisał abdykację, która ma nastąpić pod koniec w października lub w listopadzie.  Szokujący jest przedstawiony przez ks.Gluzińskiego negatywny bilans rządów papieża Franciszka w Watykanie:: „ „Po dwóch latach od wyboru „efekt Franciszka” prysł niczym napompowana bańka mydlana. Do pieca dołożył Antonio Socci, który dowodzi, że wybór Bergolio na papieża  był nielegalny (por. ksiązka  Non e Francisco) (…) Statystyki nie kłamią. Liczba wiernych  na środowych audiencjach spadła w ciągu dwóch lat o niemal 68 proc. Podobnie na modlitwach „Anioł Pański” i innych spotkaniach. Odpływ wiernych od Franciszka  jest widoczny gołym okiem’.
      Ks. Gluziński  stawia bardzo poważne zarzuty w sprawach religijnych, pisząc m.in.: „Franciszkowa koncepcja dialogu międzyreligijnego nijak się ma do tej objawionej w Słowie Bożym. Papieski dialog nie opiera się na głoszeniu nawrócenia i budowaniu koegzystencji społecznej, ale na próbie zrównania ze sobą wszystkich religii. W tych poczynaniach radykalnie faworyzuje on islam i religię mojżeszową. Nie sposób wymienić wszystkich sygnałów wskazujących, że zależy mu na połączeniu islamskiej sekty z wiara w Jezusa Chrystusa. Przypomnę jedynie kilka z nich. W skandalicznym wywiadzie dla francuskiej gazety „La Croix” przyrównał apostołów do…terrorystów z Isis. Nie sposób nie wspomnieć o całowaniu Koranu czy muzułmańskich stóp podczas wielkoczwartkowych uroczystości, które dało imamom jasną informacje, jakoby chrześcijaństwo sprawowało poddańczą rolę wobec islamu. Franciszek ,ma krzepę, by uklęknąć przed muzułmanką i ucałować jej stopy, nie mając już siły, by uklęknąć w kościele przed żywym Jezusem obecnym  w Najświętszym  Sakramencie,. Czy Chrystus całował fałszywe księgi lub stopy pogan podczas Ostatniej Wieczerzy? Papież Franciszek przeszedł samego siebie podczas uroczystości wręczenia nagrody im. Karola Wielkiego, gdy u boku Martina Schulza zasugerował, że Europa winna odrodzić się w … islamie. Nie w pogłębionej wierze w Chrystusa. Nie w renesansie sakramentalnego życia, ale w islamie! Podobnie zachowuje się w kwestii żydowskiej. Nieodwzajemnione służalcze pocałunki rąk rabinów są jedynie tego symbolem (…)”.

 (Odnośnie pojawienia się papieża Franciszka u boku M.Schulza warto przypomnieć, że ten brutalny antychrześcijański i anty niedawno odmówił wydzielenia jednego pomieszczenia parlamentu Europejskiego na kaplicę dla chrześcijan. Niespełna d a lata temu w trakcie kampanii wyborczej do europarlamentu Schulz opowiedział się za usunięciem krzyża , a także innych symboli religijnych z  miejsc publicznych. Wszystkie dane podaję za tekstem europosła Mirosława Piotrowskiego :Modlitwa i medytacja, ’Niedziela’ 6 marca 2016.- J.R.N.)
 
    W dalszym  ciągu artykułu ks. J. Gluziński pisze : „Papież Franciszek stał się ulubieńcem mediów, co niestety nie ma realnego przełożenia na skuteczna ewangelizacje, nawrócenia , liczbę wiernych w kościele  czy powrót do życia sakramentalnego. Franciszek ma czas na spotkania z Salmą Hayek i przedstawicielami amerykańskich organizacji homoseksualnych, nie odnajduje go równocześnie na spotkanie ze stającą  w obronie życia  nienarodzonych Mary Wagner. „Stać go było na list do muzułmanów z okazji rozpoczęcia Ramadanu z życzeniami, by okres ten przy nosił im obfite owoce, ale nie stanął ani razu w obronie Asi Bibi, skazanej na śmierć za wierność Chrystusowi”- komentuje sprawę publicysta Grzegorz Górny.
     Zwrócony w kierunku Mekki pokornie modlił się w meczecie ( w 2014 r.), zapominając o przelewających krew chrześcijańskich wspólnotach, których świątynie już dawno leżą w gruzach. Czy tak postępuje pasterz swoich owiec? Czy pasterz powinien budować swój PR kosztem wiernych będących w niebezpieczeństwie?(…) Papież przeszedł samego siebie w wywiadzie dla francuskiego periodyku, gdzie Europejkom zasugerował, by współżyły z islamskimi imigrantami i w ten sposób zniwelowały ujemny przyrost naturalny. Takich apeli było o wiele więcej. Biorąc pod uwagę, jak wielka liczba doradców otoczony jest papież, należy wykluczyć jakakolwiek naiwność. Niemożliwe, że Franciszek nie wie o aktach terrorystycznych, czy gwałtach na  kobietach, jakich dopuszczają się islamscy fundamentaliści. Niemożliwe, że nie zna doktryny koranicznej, zezwalającej  na morderstwo innowiercy, czym trudzą się liczni salafici”.

     Artykuł ks.Gluzińskiego jest zilustrowany  zdjęciem jak papież Franciszek pokornie całuje rękę rabinowi, bez odwzajemnienia ze strony żydowskiej. Czy dialog między religijny powinien  się tak daleko posuwać? Czy wyznawcy innych wiar nie przyjmą takich gestów jako wyraz  totalnego samoupokorzenia ze strony najwyższego przedstawiciela wiary chrześcijańskiej ? Podobnie jak szokujące całowanie stóp muzułmańskich  w kilka dni po zamachu w Paryżu. Warto tu przypomnieć, co pisał na ten temat naczelny redaktor „Frondy” Grzegorz Górny na portalu „wPolityce.pl 28 grudnia 2016 r.: W świecie islamu od ponad dwóch lat prawdziwą furorę robi zdjęcie Franciszka zrobione w Wielki Czwartek 2013 roku. Przypomnijmy: w jednym z rzymskich więzień Franciszek obmył wówczas nogi dwunastu młodocianym więźniom. Fotografia, która elektryzuje wyznawców Allaha, ukazuje biskupa Rzymu klękającego przed muzułmanką i całującego jej stopy.
   Niezależnie od tego, jakie intencje miał Franciszek, w świecie  islamu ten gest został odebrany jednoznacznie – jako akt słabości, kapitulacji, oddania pokłonu i poddaństwa. Żaden imam nigdy nie uklęknie przed chrześcijaninem, a tym bardziej przed katolicką kobietą. Jest to bowiem znak uznania zwierzchności nad sobą. Taki gest ze strony najważniejszego przywódcy chrześcijańskiego na świecie jest odczytywany przez rzesze muzułmanów jako wyraz poddania się islamowi nie tylko papieża, ale całego katolicyzmu reprezentowanego w jego osobie. Dla nich dodatkowym argumentem przemawiającym za absolutną kapitulacją chrześcijaństwa przed religią Mahometa jest fakt, że papież ukląkł przed kobietą, która – zgodnie z prawem muzułmańskim – stoi antropologicznie na niższym poziomie niż mężczyzna”.
     Tekst ks.Gluzińskiego o papieżu Franciszku zawiera bardzo poważne zarzuty, wymagające  bardzo znaczącej i odpowiedzialnej dyskusji. W interesie wszystkich wiernych należy czekać na odpowiednie wystąpienia w tej sprawie ze strony najwybitniejszych koryfeuszy katolickiej  myśli  społecznej i teologów. Takie sprawy muszą być wyjaśnione w czasie otwartej i szczerej dyskusji, aby  rozważyć coraz silniej narastające wątpliwości (po artykułach naczelnego redaktora„ Do Rzeczy”       Pawła Lisickiego: m.in. .”Kiedy Kościół rezygnuje z misji”, „Do Rzeczy” z 14 grudnia 2015 r. i „Ponad sprzecznością” 21 marca 2016 r.,tekście. naczelnego redaktora  „Frondy” Grzegorza Górnego z 26 lutego 2016 na portalu w Polityce.pl.. pt. „Franciszek stawia włoską aborcjonistkę na równi z założycielami wspólnoty europejskiej” i in.). Przypomnijmy tu, że w styczniu 2016 r. grupa amerykańskich intelektualistów, zatroskanych o Kościół katolicki wystosowała „List otwarty do papieża Franciszka” z gorącą prośbą, aby „zmienił kurs swojego pontyfikatu dla dobra Kościoła i dobra dusz” lub zrezygnował z urzędu. Był to nie pierwszy apel tego typu. Wśród sygnatariusz „Listu otwartego „ byli m.in. Christopher Ferrara, prawnik i założyciel American Catholic Lawyers Association, John Vennari, redaktor naczelny „The Family Catholic News” Mihael Matt, redaktor naczelny „The Remnant”, były sędzia Sądu Najwyższego stanu  New Jersey,  katolicki aktywista pro-life Andrew P. Napolitano i ponad dziesięciu innych profesorów ,publicystów i działacz katolickich. (Wg .biuletynu „Patriotyczny Ruch Polski” z 1 lutego 2016, Nowy Jork). Należy przypuścić, że papież Franciszek w nadmiernym stopniu  ulega wpływowi  niebywałej panegirycznej wrzawy, jaka spotyka go za jego  wystąpienia ze strony międzynarodowego lewactwa. By przytoczyć choćby jakże znamienny apel Adma Szostkiewicza w ‘Gazecie Wyborczej” z 30-31 stycznia 2016 r.:„Kościele polski, idź za Franciszkiem”.

       Chamstwo Agnieszki Holland

Znana z polakożerczych głupot i tropienia rzekomego polskiego antysemityzmu  reżyser Agnieszka Holland  popisała się tym  razem niebywałym chamstwem wobec  prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W internetowym programie Tomasza Lisa powiedziała o 67-letnim prezesie PiS, że „jest nieszczęśliwym starszym panem i biologia go załatwi” .(Cyt. za : „w Sieci” z 13 czerwca 2016).. Przypomnijmy więc, ,że to babsko ma już 68 lat!!
           Prof. M.A.Cichocki: „Unia  Europejska znajduje się na skraju przepaści”
    Profesor Collegium Civitas  Marek A. Cichocki należy do najwybitniejszych polskich znawców problematyki europejskiej. Podczas szczytu Unii Europejskiej w  Brukseli w dniach 21–22 czerwca 2007 był głównym negocjatorem ze strony polskiej (tzw. szerpą). Tym godniejsze uwagi są więc jego najnowsze spostrzeżenia co do obecnego kryzysu wewnętrznego w Unii Europejskiej, przedstawione w tekście: Strach i bezradność europejskich decydentów („Rzeczpospolita” z 13 czerwca 2016 r.) Jak pisze M.A. Cichocki: „Coraz więcej ludzi odrzuca europejski projekt elit i chyba po raz pierwszy w historii integracji większość  obywateli państw całej Unii uważa, że nie przynosi on żadnych korzyści,. Gdyby Unia nie znajdowała się na skraju przepaści, za zabawny można byłoby uznać fakt, że najbardziej swoje członkostwo w UE cenią sobie dzisiaj Polacy i Węgrzy, a więc ci, którzy zostali obsadzeni w roli czarnych owiec integracji.(Podkr.–,J.,R.N.) W kontekście nadchodzącego Brexitu ciekawe jest również to, że to we Francji, założycielskim państwie  Unii jest znacznie więcej dzisiaj zwolenników jej opuszczenia niż nad Tamizą.
     Jeżeli polityczni decydenci w UE nie  odzyskają zaufania i wsparcia obywateli, Unia będzie po kawałku się rozpadać. Na razie trudno jest o optymizm. Tymi, którzy  powinni wziąć odpowiedzialność, kieruje raczej strach, o to, co będzie i bezradność”.

     Germanofilka Wolff-Powęska  oskarża PiS o faszyzację Polski

     W „Gazecie Wyborczej” z 18 na 19 czerwca 2016 czytam jeden z najobrzydliwszych tekstów ostatnich tygodni – artykuł skrajnej germanofilki Anny Wolff- Powęskiej : „W Polsce, czyli nigdzie. Tego chcemy?”
 Autorka jest czołową germanofilką w Polsce.  Kierując Instytutem Zachodnim w Poznaniu w latach 1990 - 2004 doprowadziła do ogromnego osłabienia tej instytucji tak zasłużonej dla obrony prawdy o Polsce w stosunkach polsko- niemieckich  oraz do zafałszowywania jej działań w duchu proniemieckim. Skrajna kłamczucha- kiedyś „wsławiła się” tekstem  przedstawiającym Niemczy jako wzór tolerancji przez parę tysięcy lat! Włos się jeży na głowie  od czytania takich głupot. Przypomnijmy, że dawne  Niemcy  „wyróżniły się” niebywałą bezwzględnością  przy podbijaniu Słowian, później zaś okrutnymi  morderczymi prześladowaniami Żydów, a wreszcie długotrwałymi zajadłymi wojnami religijnymi. Czyżby ta  łże–profesor była  aż takim nieukiem, ze nic o tym nie wiedziała?

   Najnowszy artykuł Wolff-Powęskiej to niebywale głupawy atak na rząd PiS, prezesa PiS J. Kaczyńskiego i prezydenta A. Dudę za ich stanowisko wobec Niemiec. Wolff-Powęska posuwa się do stwierdzenia: „Nie ulega wątpliwości, że wiele idei i działań rządzących dzisiaj w Polsce ma znamiona pełzającej faszyzacji”. Szczególnie haniebne jest dokonane przez  Wolff-Powęską manipulacyjne porównawcze zestawienie słów prezydenta A. Dudy i czołowego nazisty H. Geringa.  Powęska pisze:: „Słowa prezydenta Andrzeja Dud: „My mamy prawo sami decydować o tym, co jest dla nas dobre, a to, co jest dla nas złe, kto jest dla nas  gościem, a kto jest dla nas wrogiem” odebrałam jako groźne przyznanie jednej partii przywileju podziału między dobrem i złem, swoim i obcym. Słowa Geringa: „O tym,  kto jest Żydem decyduję ja”, które znalazły finał w komorach gazowych, pokazują jak niebezpieczne jest postawienie się ponad prawem i żądza nieograniczonego władania narodem. Obecność działaczy ONR z flagami w katedrze białostockiej nasuwa porównanie  z obecnością  oddziałów szturmowych SS, które wraz ze swymi insygniami szturmowały w latach  30 .niemieckie kościoły (…)

   Ekipa rządząca dziś w Polsce przygotowuje (…) wielką ekspansję w kierunku historii narodowej, wypełniając naszą witrynę narodową gadżetami  historycznymi bez żadnej refleksji, jaki będzie międzynarodowy popyt na tę ofertę. Kościoły niemieckie od dziesięcioleci stawiają na ekumeniczna i międzynarodową  edukację – zwierzchnicy polskiego Kościoła katolickiego są głusi na głos papieża Franciszka w tej materii.(I znów to odwołanie się polonofobki Wolff do papieża Franciszka!).

      Szkoda, że w Polsce nie wprowadzono  wzorem Węgier V. Orbána bardzo wysokich grzywn za oszczerstwa. Wolff- Powęska kwalifikowałaby się do jak najszybszego ukarania taką karą!  Ciekawe, czy Reduta Dobrego Imienia zabierze głos w sprawie tak  haniebnego wystąpienia Wolff-Powęskiej ? Czy tej pani nie należałoby odebrać Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, przyznany jej przez A. Kwaśniewskiego?